Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty

3/17/2020

Co poza Netflixem? Kulturalna kwarantanna

Co poza Netflixem? Kulturalna kwarantanna
     Dzisiejszy post nie będzie zbytnio powiązany z życiem w USA. Ale jako że w sytuacji mniej lub bardziej dobrowolnej domowej kwarantanny spowodowanej światową pandemią Covid-19 są obecnie tysiące (setki tysięcy?) osób mówiących po polsku, to pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi kulturalnymi znaleziskami. Tak, Netflix robi robotę, ale czasem chce się jednak czegoś innego. Zapraszam Was więc do przeczytania moich propozycji spędzenia kwarantanny z szeroko rozumianą kulturą, ale poza znanymi platformami typu Netflix czy Youtube. Wciąż w internecie, nie łamiąc zasad "social distancing", całkowicie za darmo i legalnie.

Obraz Sofia Iivarinen z Pixabay

Spektakle i koncerty

    W tej kategorii zdecydowanie polecam stronę Ninateka. Jest to platforma, na której zebrane są zasoby Narodowego Instytutu Audiowizalnego. Można więc oglądać spektakle teatralne, opery i koncerty, odtwarzać słuchowiska, oglądać filmy, czy podziwiać zbiory fotografii. Wybór jest naprawdę ogromny! Ponadto, z okazji "narodowej kwarantanny', Ninateka codziennie o godzinie 20.00 zaprasza na pokazy specjalnie wybranych produkcji. Jeśli ktoś chce nadrobić zaległości kulturalne, to zdecydowanie jest to idealna okazja!

Światowe muzea sztuki

    W trakcie trwania pandemii podróżowanie po świecie i zwiedzanie muzeów jest co najmniej utrudnione, a w niektórych przpadkach nawet niemożliwe. Nie oznacza to jednak, że nie możemy zwiedzać znanych muzeów i podziwiać ich zasobów siedząc wygodnie w fotelu! W wirtualnym świecie wszystko jest możliwe.
     Wiele muzeów na świecie oferuje (nie tylko przy okazji obecnej pandemii, ale także w bardziej normalnych warunkach) podziwianie ich zbiorów online. Wśród tych placówek są chociażby paryskie Musee d'Orsay, berliński Pergamon, amsterdamskie Muzeum Van Gogha, meksykańskie Narodowe Muzeum Antropologii i wiele innych. Jeśli wpiszecie w wyszukiwarce jakieś muzeum, które zawsze chcieliście odwiedzić, to jest duża szansa, że przynajmniej część jego zbiorów będzie dostępna online.
     Do pogłębiania wiedzy o sztuce i czytania ciekawostek polecam też stronę Google Arts & Culture.

Obraz Sumanley xulx z Pixabay

     Ja ze swojej strony szczególnie polecam chicagowskie muzeum sztuki- Art Institute. Jest to obecnie drugie co do wielkości muzeum sztuki w Stanach Zjednoczonych (po nowojorskim Metropolitam Museum of Art) oraz dziesiąte na świecie. Znane jest przede wszystkim ze zbiorów sztuki amerykańskiej oraz ogromnych zbiorów sztuki europejskiej, w tym największego poza Francją zbioru prac impresjonistycznych i postimpresjonistycznych. Ale nie martwcie się, każdy znajdzie tu coś dla siebie, w końcu muzeum posiada 260 tysięcy eksponatów! Art Institue ma cudowną kolekcję online, ale jeśli nie macie chęci oglądać wszystkiego, to polecam Wam mój starszy post, w którym pokazałam 10 moich ulubionych dzieł z tego muzeum (do przeczytania TUTAJ). Tak na marginesie, obecnie w Art Institue odbywa się ogromna wystawa czasowa prezentująca ponad 50 prac El Greco! Mam ogromną nadzieję, że ze zwględu na obecne utrudnienia, zostanie ona przedłużona...

Książki do czytania i słuchania

     Wiele z internetowych księgarni oferuje część zbiorów za darmo. Są to w dużej mierze pozycje, do których wygasły prawa autorskie. Jeśli więc ktoś gustuje w starszej literaturze, to jest duża szansa, że znajdzie ją w sklepach internetowych lub innych legalnych źródłach, na przykład Bibliotece Wolne Lektury (polecam!).
     Ja jednak dziś chciałabym zwrócić szczególną uwagę na ofertę Empiku. Księgarnia ta bowiem zdecydowanie wyszła na przeciw osobom, które utknęły w domu i oferuje darmowy pakiet 60 dni premium. Po wykorzystaniu bezpłatnego kodu i zainstalowaniu aplikacji Empik Go, mamy dostęp do bardzo pokaźnej kolekcji e-booków i audiobooków (sprawdziłam na sobie, naprawdę działa).

Obraz Engin_Akyurt z Pixabay

A jak Wy radzicie sobie starając się nie wyściubiać nosa z domu? Dajcie znać, jeśli macie jakieś swoje ciekawe znaleziska! A tymczasem dbajcie o siebie, dbajcie o innych i miejmy nadzieję, że to szaleństwo skończy się jak najszybciej!


1/04/2018

12 Top Postów z 2017 roku

12 Top Postów z 2017 roku
         Witam Was w Nowym Roku!

     Jak co roku w pierwszych dniach stycznia, tak i tym razem zapraszam Was na małe podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy. Muszę przyznać, że w życiu osobistym był to chyba najtrudniejszy dla mnie jak do tej pory rok, obfitujący w ciągłe wyzwania i próby na wielu płaszczyznach. Mimo to, będę wspominała ten rok całkiem pozytywnie- pierwsze pół roku dałam radę funkcjonować na najwyższych obrotach, łącząc pracę, cotygodniowe felietony w radiu i 19 godzin kredytowych w szkole. Potem przyszedł czas na zasłużony odpoczynek i wakacje w Europie- czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi w Polsce, a także wycieczki na Majorkę i Lazurowe Wybrzeże, które nota bene wciąż czekają na swoje miejsce w blogowych relacjach. Tuż po powrocie z Polski zaczęłam nie tylko nową pracę, ale także ostatni semestr w szkole. I tak, mogę się już oficjalnie pochwalić, że w końcu ukończyłam studia!
       Ten obfitujący w wydarzenia rok odbił się niestety na życiu blogowym. Postów było stosunkowo niewiele, ale tym bardziej cieszę się, że wciąż tu jesteście. I jednocześnie przypominam o fanpejdżu na Fejsbuku, gdzie zdecydowanie dzieje się więcej.

fot.
A już teraz zapraszam na zestawienie 12 najchętniej czytanych przez Was postów w ostatnich 12 miesiącach. Może któryś przegapiliście? A może do któregoś chcielibyście jeszcze wrócić?

Miejsce 12. Co warto zjeść w Nowym Orleanie? Krótkie zestawienie przysmaków kuchni cajun, tak cudownie rozwinętej w sercu Luizjany. Jak dotąd, jest to moja ulubiona kuchnia regionalna w USA.

Miejsce 11. Festiwal Tulipanów w Michigan. Relacja z jednodniowego wypadu do miasteczka Holland w stanie Michigan, które słynie ze swojego corocznego Festiwalu Tulipanów. Doprawdy, można poczuć się jak w "prawdziwej" Holandii!

Miejsce 10. Najdroższe chicagowskie apartamenty na sprzedaż. Druga edycja zestawienia najbardziej luksusowych apartmentów na chicagowskim rynku nieruchomości. Przede wszystkim przepiękne widoki i (często) niebanalne wnętrza na miliony monet.

Miejsce 9. Ciekawostki o Dniu Niepodległości. Amerykański Dzień Niepodległości to zdecydowanie inna od polskiej rzeczywistość. Przeczytacie tu nie tylko o historii tego dnia, ale także o tym, co się wtedy najlepiej sprzedaje, a także gwarantuję, że włos się zjeży, gdy przeczytacie pewną historię o prezydentach...

Miejsce 8. Jaka jest chicagowska Polonia w 2017 roku?  Garść moich refleksji, także gorzkich, którymi postanowiłam podzielić się na blogu po ostatniej paradzie trzeciomajowej.

Miejsce 7. Czego jeszcze nie wiesz o Ameryce? Czyli zestawienie dziesięciu ciekawostek o tym ogromnym kraju. Jaka jest najstarsza ulica, najchętniej  odwiedzane muzeum, czy też najgrubszy człowiek świata? To tylko niektóre z ciekawostek, które przygotowałam w tym poście!

Miejsce 6. Najpopularniejsze stereotypy o Amerykanach. Czy naprawdę są grubi i głupi? I czy każdy Amerykanin posiada broń?

Miejsce 5. Dlaczego Thanksgiving jest moim ulubionym amerykańskim świętem?  Zajęło mi trochę czasu, by poczuć prawdziwą sympatię do tego dnia, ale teraz zdecydowanie lubię je najbardziej w całym amerykańskim kalendarzu! I mam ku temu kilka bardzo konkretnych powodów!

Miejsce 4. Mój pierwszy dzień na emigracji. Ponoć ludzie dzielą się na tych, dla których pierwszy dzień na emigracji to czysta euforia oraz takich, dla których to samo cierpienie. A w której grupie ja byłam? I co zaskoczyło mnie najbardziej?

Miejsce 3. Co może zaskoczyć w amerykańskiej restauracji? Mogłoby się wydawać, że wyjście do restauracji w Polsce i w USA nie może się zbytnio różnić. A jednak! W poście piszę o kilku znaczących różnicach, na które powinien przygotować się każdy turysta/

Miejsce 2. O co chodzi ze zniesieniem wiz dla Polaków? Często wracający temat gorących dyskusji, z którym postanowiłam się w końcu rozprawić. Obalam mity, dementuję plotki i mowię, jak jest.

Miejsce 1. Co może zaskoczyć Cię w USA? Część 3. Nie jestem wcale zaskoczona tak wysoką popularnością tego posta. W ostatnich latach tak się składa, że zawsze na początku roku zbiera mi się na kolejne części tego cyklu i tak się składa, że wszystkie one przypadają Wam do gustu. A że mamy początek roku, to cóż, chyba wkrótce na blogu pojawi się kolejna część z tego cyklu ;)

A jak w tym roku wyglądał mój Instagram? Oto 9 najpopularniejszych zdjęć:


    Dziękuję, że byliście tutaj w ostatnim roku i zdecydowanie zapraszam Was po więcej w nadchodzących 12 miesiącach. Do zobaczenia wkrótce!


9/24/2017

4 kostiumy, które zobaczysz na tegorocznym Halloween

4 kostiumy, które zobaczysz na tegorocznym Halloween
    Amerykanie uwielbiają zabawy Halloweenowe. Uwielbiają się bawić, śmiać, straszyć i oczywiście... przebierać. Nie ma znaczenia, czy wybierają gotowe kostiumy ze sklepów (szybka ciekawostka: w USA funkcjonują stacjonarne sezonowe sklepy Halloweenowe- otwierane są we wrześniu i zamykane tuż po Halloween), czy też szaleją z kreatywnością i tworzą coś swojego- kostiumy zazwyczaj są bardzo ciekawe i nikt nie wyłamuje się z tradycji przychodząc na imprezę bez przebrania. Co jednak istotne we współczesnej, amerykańskiej wersji balu halloweenowego- przebrania wcale niekoniecznie muszą być straszne! Równie dobrze możesz więc przebrać się za starego, dobrego zombie, wampira czy czarownicę, ale możesz też być dobrą wróżką, Marilyn Monroe czy chociażby truskawką lub kawałkiem pizzy. Co tylko podpowie Ci wyobraźnia- wszystko jest dozwolone. (Dla przykładu, zajrzyjcie TUTAJ, by obejrzeć zdjęcia z mojego zeszłorocznego Halloween.)


       Jak wspomniałam, pole do popisu w kwestii wyboru kostiumu jest nieograniczone. Mimo tego niejednokrotnie zdarza się, że na jednej zabawie pojawia się kilka osób w takim samym kostiumie. Pół biedy, jak są po prostu różnymi wersjami piratów czy czarownic, ma to nawet swój urok. Fajnie tylko, jak mają jednak inne wersje kostiumów- z tego powodu zawsze polecam przygotowanie kostiumu samodzielnie, wtedy na pewno nikt nie zdubluje Waszego pomysłu ;) Każdego roku jednak pewne kostiumy cieszą się szczególną popularnością- w zależności na przykład od aktualnych trendów w pop-kulturze czy sytuacji politycznej. Wiecie, ktoś myśli, że będzie supertrendy i na czasie, a potem okazuje się, że tak samo pomyślało pięc innych osób. I właśnie z tą myślą przygotowałam dzisiejsze zestawienie czterech kostiumów, które na pewno pojawią się na tegorocznych imprezach Halloweenowych, przynajmniej w Ameryce. A teraz już, po tym przydługim wstępniaku, zapraszam do obejrzenia moich typów!

Donald Trump

Sytuacja polityczna w Ameryce wciąż jest dosyć napięta, a prezydent tak jak w jednych kręgach jest uwielbiany, tak w innych wykpiwany. Dlaczegóżby więc nie pożartować sobie z niego jeszcze bardziej i nie sworzyć jego parodii podczas Halloween?




Swoją drogą, w zeszłym roku, tuż po wyborach i wcześniejszych zapowiedziach Trumpa, że jak wygra to doprowadzi do osądzenia Clinton, trafiłam na tę cudowną ideę kostiumów Halloweenowych- dla jednych pomysł zabawny, dla innych przerażający, w zależności od poglądów politycznych.


Jedenastka z "The Stranger Things"

Nie tylko polityka ma wpływ na kostiumy halloweenowe, ale także kinematografia. Kostium Jedenastki pojawił się już w ubiegłym roku, ale w tym, z racji emisji drugiego sezonu serialu, któa zapowiedziana jest tuż przed Halloween, znów staje się modny. Plus jest taki, ze jest to kositum wyjątkowo łatwy do przygotowania samodzielnie. Ale leniuszki mogą wybrać się do sklepu i kupić gotową wersję.




Pennywise z "To"

Skoro już jesteśmy w temacie inspiracji płynących z kinematografii, to nie mogę oczywiście pominąć klauna Pennywise z horroru "To", który podbija właśnie kina. Oczywiście, motyw klauna jest nieśmiertelny i widzę go każdego roku, ale mam dziwne wrażenie, że w tym roku klaunów pojawi się zdecydowanie więcej, a spora część z nich przyjdzie z czerwonym balonikiem. I powiem Wam szczerze, że dla mnie będą to chyba najbardziej przerażające kostiumy :D



Jednorożec

Nie samą polityką i filmem żyje jednak człowiek, niektórzy żyją też Instagramem, Tumblrem i innymi aplikacjami internetowymi, na których od jakiegoś czasu popularne są jednorożce. Szczególnie w wersji słodko-cukierkowej, czyli idealnej dla amerykańskich nastolatek. Bo przecież wspomniałam już wcześniej- na Halloween wcale nie musi być strasznie!




My w tym roku znów wybieramy się na Halloween do Mike'a i Nancy i pewnie na początku listopada znów podzielę się z Wami zdjęciami. W tym roku motyw przewodni imprezy to Fire & Ice. Pomysł na kostium już mam i wkrótce zaczynam kompletowanie niezbędnych elementów :)

A jakie są Wasze plany na Halloween? A może dorzucicie jakieś swoje typy kostiumów, kótre w tym roku będą wyjątkowo często spotykane na halloweenowych imprezach?



3/26/2017

Jak dobrze znasz Chicago? Szybki quiz!

Jak dobrze znasz Chicago? Szybki quiz!
    Dziś przygotowałam dla Was krótki quiz o Chicago. Bez zbędnego pisania, zapraszam do zabawy, wystarczy kliknąć w zdjęcie! Myślę, że stałych Czytelników żadne pytanie nie powinno zaskoczyć choć przyznaję, że pytania są na bardzo zróżnicowanym poziomie :)

https://www.qzzr.com/c/quiz/388005/jak-dobrze-znasz-chicago

Dajcie znać, jak Wam poszło! 


3/24/2017

Mój pierwszy dzień na emigracji

Mój pierwszy dzień na emigracji
     Kiedy myślę o moim pierwszym dniu na emigracji, to tak naprawdę myślę o dwóch dniach na przestrzeni kilku lat. Jeden to mój pierwszy dzień na amerykańskiej ziemi, a drugi to pierwszy dzień rzeczywistej emigracji. Opowiem Wam dziś trochę o moich wspomnieniach z tamtych czasów, a na dokładkę pokażę kilka zdjęć z mojego "pierwszego razu" z Ameryką, kiedy byłam 8 lat młodsza i dobrych kilka kilo mniejsza.

Wyspa Muzeów, w tle panorama Chicago i Shedd Aquarium

     Pierwszy z dni mojej emigracji to gorący dzień z początku lipca 2009 roku. To wtedy nie tylko po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem, ale także po raz pierwszy przyleciałam do Stanów Zjednoczonych. Do Wietrznego Miasta- Chicago. Moja wiedza o Chicago była w tamtym czasie bardzo znikoma- miasto kojarzyło mi się z szarością, brudnymi ulicami i dużą Polonią. Leciałam tu absolutnie bez żadnych oczekiwań co do kraju, jedynie na wakacje do mojego ówczesnego chłopaka (obecnie męża), który wyemigrował tu kilka miesięcy wcześniej. 
     Kiedy myślę o tamtym dniu, na myśl przychodzą mi trzy momenty. Po pierwsze- rozmowa z urzędnikiem emigracyjnym na lotnisku. Pamiętam, że miałam przeczucie, że jest on Polakiem, ale mimo wszystko rozmawialiśmy po angielsku. Ok, muszę doprecyzować: "rozmawialiśmy" to powiedzenie bardzo na wyrost, gdyż w tamtym czasie mój angielski był bardzo, hmm, umowny. Nasza rozmowa była więc częściowo po angielsku, częściowo po francusku, a częściowo na migi. Kiedy teraz o tym myślę, nie mogę powstrzymać uśmiechu. I od razu na myśl przychodzi mi inna sytuacja, z któregoś z moich kolejnych lądowań w Chicago. W kolejce przede mną stał mężczyzna w średnim wieku i mniej więcej słyszałam jego rozmowę z urzędnikiem. Pamiętam, że ów mężczyzna został zapytany po angielsku o to, do kogo przyleciał. Pytanie zrozumiał, ale najwyraźniej nie wiedział jak na nie odpowiedzieć po angielsku, więc bardzo wyraźnie i głośno odpowiedział po polsku: "Do zięcia. ZIĘĆ. Mąż córki- ZIĘĆ". O tak, teraz na pewno urzędnik zrozumiał ;)

Downtown

      Drugie wspomnienie z tamtego dnia to moment kiedy wyszłam z lotniska i pierwsze co mnie uderzyło to fala gorąca. Lata w Chicago potrafią być niesamowicie upalne i duszne i tamten dzień taki właśnie był. Dla mnie rewelacja.
     I w końcu ostatnie wspomnienie z tamtego dnia, o którym już kiedyś tu wspominałam. Jechaliśmy z Danielem do polonijnego biura podróży Rek Travel, żeby dowiedzieć się o ich ofertę wycieczkową. I kiedy staliśmy na światłach, naszą drogę przeciął starszy mężczyzna na rowerze, który tuż przed naszym autem zatrzymał się, by odharknąć i splunąć na ziemię. Nie był to widok pasujący do wyobrażenia o wielkiej, potężnej Ameryce.

Wyspa Muzeów, tuż przy Adler Planetarium

     Mimo że nie był to technicznie mój pierwszy dzień emigracji, to chyba jednak on wykuł się najbardziej w mojej pamięci. To wtedy zaczęło się moje poznawanie kraju, w którym kilka lat później przyszło mi zamieszkać. To własnie wtedy, latem 2009 roku, po raz pierwszy przyszło mi skonfrontować moje mgliste wyobrażenia o Ameryce z rzeczywistością. 

     Z mojego prawdziwego pierwszego dnia na emigracji niewiele pamiętam, chyba byłam w zbyt dużym szoku, że to "już-TEN-dzień". Najmocniejsze wspomnienie- znów to uderzenie gorąca, kiedy wyszłam z lotniska. Wprawdzie był to koniec sierpnia, ale letnia aura wciąż pozostawała bardzo silna. Pamiętam też, że byłam wtedy całkowicie rozdarta emocjonalnie. O ile przy wsześniejszych pobytach w Chicago cieszyłam się z tego, że mogę poznawać nowy kraj czy spędzać czas z Danielem, o tyle mojego pierwszego dnia prawdziwej emigracji poczułam się w emocjonalnym rozkroku. Od tamtego dnia przez kilka kolejnych miesięcy biłam się z myślami czy powinnam zostać w USA, czy może wrócić do Polski, do mojej rodziny, przyjaciół i dotychczasowego życia. Stany Zjednoczone nigdy w pełni nie były krajem mojego wyboru, raczej wyborem losu, z którym ja zdecydowałam się żyć. 

Plaża przy Montrose. Super miejsce na letni spacer.

    Pomimo moich początkowych rozterek, które pomimo kolejnych lat emigracji wciąż się pojawiają, nie żałuję decyzji o przeprowadzce do USA. Miałam cały ocean trudnych chwil, wątpliwości i załamań, ale mimo wszystko bardziej pamiętam te dobre momenty- przede wszystkim podróże i spotkanych na mojej drodze ludzi, ale także pierwsze kontakty z amerykańską kulturą, kuchnią i rzeczywistością, które często przyprawiały mnie o zdziwienie i uśmiech. A czy za kolejnych pięć lat będę pisała ze Stanów, Polski, czy jeszcze innego zakątka? Czas pokaże.

     Emigranci, a jak Wy wspominacie swoje pierwsze dni w nowym kraju?

--- Dzisiejszy post powstał w ramach wiosennego projketu Klubu Polki na Obczyźnie. Wrażenia innych klubowiczek z ich pierwszych dni na emigracji możecie przeczytać TUTAJ. ---



2/27/2017

8 najciekawszych momentów Oscarów 2017

8 najciekawszych momentów Oscarów 2017
      W momencie, kiedy piszę tego posta, jesteśmy raptem kilkanaście godzin po zakończeniu Oscarowej gali. Działo się wiele i w moim odczuciu była to wyjątkowo udana impreza, pomimo pewnej dużej wpadki, o czym za chwilę. Dziś postanowiłam skrócić kilka elementów wczorajszej gali, o których wyjątkowo dużo mówi się w amerykańskich mediach (a niekoniecznie w polskich), a także takich, które interesujące wydały się dla mnie. Zapraszam!


1. Jimmy Kimmel

Jimmy Kimmel to amerykański producent, prezenter i osobowość telewizyjna, a także gospodarz wczorajszej gali. W amerykańskich mediach trwa aktualnie dyskusja, czy w kilku momentach nie przesadził ze swoimi żartami (na przykład żartując z "dziwnie" brzmiących imion)- wiadomo, ta słynna amerykańska poprawność, której szczerze nie trawię. Przyznam, że Jimmy'ego nie znałam jakoś specjalnie przed wczorajszą galą, ale jego styl prowadzenia wieczoru spodobał mi się bardzo! Z pewnością jeszcze przez chwilę w mediach komentowany będzie jego "konflikt" z Mattem Damonem, spadochrony z cukierkami i tweety na żywo do Prezydenta Trumpa.



2. Internetowe trolle

Nawet największe gwiazdy kina muszą od czasu do czasu zmierzyć się z internetowymi trollami piszącymi złośliwe komentarze. Jak reagują? Zobaczcie poniżej!



3. Błękitne wstążeczki

Jak pewnie mieliście okazję zauważyć, niektórzy goście przypięli do swoich strojów błękitne wstążeczki z napisem ACLU. Był to wyraz wsparcia dla organizacji broniącej praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji USA i jednocześnie sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa, między innymi głośnego niedawno zakazu wstępu na teren Stanów Zjednoczonych dla obywateli siedmiu krajów muzułmańskich.


4. Oświadczenie Asghara Farhadi

Owa polityka Donalda Trumpa poskutkowała nie tylko błękitnymi wstążkami, ale także oświadczeniem Asghara Farhadi'ego. Farhadi to irański reżyser, który w tym roku otrzymał Oscara za najlepszy film obcojęzyczny- "The Salesman". Farhadi odmówił jednak udziału we wczorajszej uroczystości i jedynie odczytane zostało jego oświadczenie w tej sprawie.


5. Wspomnienie Andrzeja Wajdy

Podczas Oscarowej nocy nie zabrakło również momentów wzruszenia. Jednym z nich było tradycyjne wspomnienie osób zasłużonych dla filmu i kina, które odeszły w minionym roku. W pamiątkowym filmie pojawiło się również wspomnienie Andrzeja Wajdy.


6. Olśniewająca Emma Stone

Na czerwonym dywanie można było w tym roku zauważyć dwa dominujące trendy- panie przychodziły najczęściej ubrane albo w czarne, klasyczne kreacje, albo w jasne suknie ozdobione błyskotkami. W tym roku postanowiłam nie robić zestawienia najpiękniejszych kreacji, ale nie mogłabym nie napisać o Emmie Stone, która w swojej złotej kreacji wyglądała olśniewająco! A Oscar za najlepszą rolę kobiecą zdecydowanie idealnie dopełnił stylizację.


7. To kto wygrał?

Wpadka przy ogłaszaniu wyników zwycięskiego filmu jest oczywiście najgłośniej komentowanym momentem wczorajszej gali bez względu na szerokość geograficzną. Tak poważna pomyłka wydarzyła się w Oscarowej historii po raz pierwszy i zapewne jeszcze długo będziemy o niej słuchać, a dochodzenie kto zawinił i jak to w ogóle mogło się stać, będzie śledzone i komentowane. Z perspektywy widza całkiem fajnie, że w końcu wydarzyła się jakaś poważniejsza pomyłka, idealne zwieńczenie wieczoru :) I oczywiście gratulacje dla twórców "Moonlight"!



8. Gary z Chicago

Na sam koniec zostawiłam element, który wyjątkowo intensywnie przeżywany i komentowany jest w Chicago. Jak pamiętacie, grupa turystów zwiedzająca Los Angeles przeżyła wczoraj niesamowitą niespodziankę- zostali wprowadzeni na salę Oscarową i mogli przywitać się z gwiazdami kina. Wśród owych turystów znaleźli się Gary i Vicki z Chicago- narzeczeni, którzy według wielu osób skradli całe show! Chicagowska część Internetu zalana jest frazami typu "Kim jest Gary z Chicago?", Chicago Bulls już zapraszjają parę na swój mecz, a w najbliższym czasie pewnie każde lokalne show będzie gościło słynną parę. 



A jakie są Wasze wrażenia po Oscarowej gali? Oglądaliście? 
Co szczególnie przykuło Waszą uwagę?



1/06/2017

5 rekordów, które w 2016 roku pobiło Chicago

5 rekordów, które w 2016 roku pobiło Chicago
     Były podsumowania blogowo-osobiste, czas też na podsumowanie chicagowskie. Bo Chicago to duże miasto, sporo się tu dzieje i tak się złożyło, że w ubiegłym roku padło tu kilka interesujących rekordów. Zarówno przyjemnych i imponujących, jak i tych niechlubnych. Bez zbędnego gadania- zaczynamy!

1. Jeszcze więcej turystów!

Jeśli oglądaliście mój film z ciekawostkami na Youtube, to być może pamiętacie jak mówiłam, że Chicago w 2015 roku zostało odwiedzone przez ponad 52 mln turystów, a do miejskiej kasy z tego tytułu wpłynęło 935 milionów dolarów. W 2016 roku Chicago przywitało jeszcze więcej turystów, aż 54 miliony! Tylko się cieszyć z tej tendencji wzrostowej!


2. I jeszcze więcej zabójstw...

O przestępczości w Chicago pisałam już tak wiele razy, że raczej nikt z Was nie jest tym tematem zaskoczony. Ale że w 2016 zanotowano najwięcej zabójstw od 20 lat, to już jest naprawdę przerażające. Od kilku lat z roku na rok jest coraz gorzej i jestem ciekawa, jak można tę spiralę zatrzymać. I czy nie jest już za późno?
W 2016 w Chicago zamordowane zostały 762 osoby. To średnio 2 dzienie. W jednym mieście. Te statystyki są tak czarne, że aż abstrakcyjne. Ale niestety prawdziwe. 
I wcale nie ma co tłumaczyć, że liczba morderstw jest duża, bo i miasto jest duże. W Chicago zginęło więcej osób niż w dwóch największych miastach USA, Nowym Jorku i Los Angeles. Łącznie.


3. Coraz mniej nas...

Podczas gdy do miasta przybywa coraz więcej turystów, jednocześnie ubywa coraz więcej rezydentów. Szacuje się, że w ubiegłym roku z miasta uciekło aż 6 tysięcy mieszkańców. Powodów takiego stanu rzeczy jest całkiem sporo: wysoki poziom przestępczości, kiepskie zimy, wciąż rosnące podatki oraz niekończące się korki. Przy całej mojej sympatii do Wietrznego Miasta- wcale się nie dziwię.
Zresztą ten trend dotyczy nie tylko Chicago, ale i całego stanu Illinois, który zajął drugie miejsce pod względem liczby mieszkańców, którzy postanowili wyprowadzić się poza jego granice w ubiegłym roku. Pierwsze miejsce przypadło New Jersey.

4. Zima w grudniu

Skoro jesteśmy już w temacie pogody to muszę przyznać, że ubiegły rok nie był najgorszy: zima dała się znieść, a lato było przyjemnie gorące. Co nie znaczy, że nie padł żaden rekord!
Odkąd bywam w Chicago, czyli jakieś 8 lat, ostra zima przychodziła zazwyczaj w styczniu i gnębiła nas do końca lutego. Oczywiście, opady śniegu i mróz zdarzały się od połowy listopada do kwietnia, ale najgorszy okres to zawsze styczeń i luty. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy na początku grudnia Chicago pobiło swój przeszło 50-letni rekord opadów śniegu w tym okresie! 4 grudnia w Chicago odnotowano opady śniegu na poziomie 16 centymetrów, natomiast niespełna 2 tygodnie później uraczyłam Was tym zdjęciem:


Na szczęście, ta zimowa aura nie trwała zbyt długo i reszta roku była naprawdę znośna. Jak na zimę.

5. Zwycięstwo Cubsów i miejskie świętowanie

Wróćmy do spraw przyjemniejszych. Na początku listopada chicagowska drużyna baseball'owa zdobyła mistrzostwo World Series po 108 latach złej passy. Już samo to można uznać za swego rodzaju rekord, ale tuż po zwycięstwie wydarzyła się rzecz co najmniej równie imponująca. Otóż, miasto zaroganizowało z tej okazji paradę i wspólne świętowanie zwycięstwa w Grant Park, w którym wzięło udział... 5 milionów osób! To więcej, niż Chicago ma mieszkańców! Ta liczba uplasowała uroczystość na siódmym miejscu w rankingu największych zgrupowań w historii ludzkości. Robi wrażenie :)



      Jak widzicie, Chicago miało swoje wzloty i upadki. Mam nadzieję, że rok 2017 będzie lepszy i w kolejnym tego typu zestawieniu będę mogła pisać o samych dobrych rzeczach!


1/04/2017

12 Top Postów z 2016 roku

12 Top Postów z 2016 roku
     Kolejny rok za nami, więc zgodnie z tradycją czas na małe podsumowanie ostatnich 12 miesięcy.

     Muszę przyznać, że rok 2016 zaczął się dla mnie wyjątkowo obiecująco- nie zawsze przecież spędza się pierwszy dzień stycznia na florydzkiej plaży :) Po tłustym początku przyszedł czas na kilka miesięcy wyjątkowo chudych i ciężkich, ale mniej więcej od początku lipca wszystko znów zaczęło się układać, a już ostatnie miesiące układają się tak, że lepiej nie mogłabym sobie zażyczyć. I od razu odpukuję w niemalowane drewno!

     Tak sobie teraz myślę, że dobra passa zaczęła się u mnie chyba od lipcowego koncertu Guns'n'Roses, który był spełnieniem moich marzeń i który bardzo przeżywałam, także na blogu. Wkrótce potem przyszła propozycja wywiadu dla lokalnego radia, która w moim blogowym życiu była jedną z sympatyczniejszych rzeczy w ostatnim roku. Ten także wywiad zapoczątkował także moją współpracę z Radiem Deon- już od stycznia, w każdy czwartkowy poranek, będziecie mogli posłuchać moich chicagowskich felietonów "Chicago na Skróty" na fali 1080AM. Skoro przeszliśmy już do życia blogowego to wspomnieć też muszę o moim największym ostatnio projekcie: youtubowym kanale Chicagowianka, na który oczywiście serdecznie zapraszam! Na razie jeszcze krucho u mnie z systematycznością, ale mam nadzieję, ze jak tylko wprawię się w technologię, to będzie lepiej.



     Czego życzyłabym sobie na najbliższe miesiące? Poza zdrowiem i pieniędzmi, bo to wiadomo, to przede wszystkim jak najwięcej podróży! Latem wybieram się do Polski, więc byłoby super, gdyby wyjazd był przynajmniej tak udany jak te ostatnie. No i szkoła- jak dobrze pójdzie, w grudniu w końcu powinnam dostać mój dyplom! A poza tym- wpadajcie na bloga, youtuba, Instagrama i słuchajcie moich radiowych audycji :)

Instagramowe Top9

     No i w końcu: 12 najchętniej przez Was czytanych postów z ubiegłego roku!

kategoria: PODRÓŻE - niezmiennie moja ulubiona kategoria! Pomimo że miniony rok nie był najgorszy jeśli chodzi o wyjazdy, to wciąż czuję niedosyt. Styczniowa Floryda, majowa Polska, sierpniowe Waszyngton-Filadelfia-Atlantic City i grudniowa Galena to zdecydowanie za mało!


kategoria: POLITYKA - w tym roku chyba po raz pierwszy na blogu pojawiło się tak wiele postów związanych z polityką. I w dodatku wszystkie były przez Was chętnie czytane i komentowane! To jak, chcecie więcej takich tematów w nadchodzącym roku?

kategoria: EMIGRACJA


kategoria: ŻYCIE W USA - o ile ja najbardziej lubię pisać o podróżach, o tyle Wy chyba najbardziej lubicie czytać o życiu w USA. Oto Wasze top 3 z tej kategorii:

kategoria: RÓŻNOŚCI



Dziękuję Wam za ostatnie dwanaście miesięcy, za wszystkie wejścia, komentarze i udostępnienia. Powtórzę raz jeszcze to, co już dobrze wiecie- fajnie mieć świadomość, że nie pisze się tylko dla siebie :) Do zobaczenia wkrótce!




   

12/01/2016

W oczekiwaniu na Victoria's Secret Fashion Show

W oczekiwaniu na Victoria's Secret Fashion Show
     Przyznam szczerze, że kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce, nazwa Victoria's Secret niewiele mi mówiła. Prawdopodobnie wiedziałam jedynie, że jest to "jakaś" firma bieliźniarska i poza tym nie miałam żadnych konotacji. Sytuacja zmieniła się, gdy zamieszkałam w USA. Nie tylko dlatego, że co druga nastolatka na ulicy chodzi w bluzie PINK lub legginsach VS, czego nie da się przeoczyć, nie tylko dlatego, że co pół roku VS organizuje ogromne wyprzedaże, z których chętnie korzystam, ale przede wszystkim dlatego, że raz w roku odbywa się pokaz mody, o którym mówi cała Ameryka, a ja oglądam go z wypiekami na policzkach: Victoria's Secret Fashion Show. Tegoroczny pokaz właśnie zakończył się w Paryżu, a do telewizyjnej transmisji przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka dni, więc dzisiaj postanowiłam opowiedzieć Wam kilka ciekawostek o pokazach mody VS, jak i o samej marce, które to fakty mogą okazać się nieznane szczególnie dla osób spoza USA. Zapraszam!


1.  Firma Victoria's Secret powstała w 1977 roku. Ponoć jej założyciel, Roy Raymond, uważał, że kupowanie bielizny dla kobiet w centrach handlowych może być kłopotliwe i wstydliwe dla mężczyzn i tak właśnie narodził się pomysł na biznes. Tak właśnie, żeby pomóc mężczyznom. To trochę mnie bawi, szczególnie gdy przypomnę sobie linię biednych mężów czekających zawsze przy wejściu do sklepu, podczas gdy ich żony buszują po szufladach i wieszakach w poszukiwaniu idealnej bielizny :)

2. Pokazy mody Victoria's Secret rozpoczęły się w latach '90, jednak dopiero po roku 2000 zaczęły być transmitowane w ogólnokrajowych mediach. Aktualnie, VS Fashion Show każdego roku zbiera przed telewizorami miliony widzów i zaryzykuję stwierdzenie, że jest to chyba najchętniej oglądany pokaz mody na świecie.

3. Podczas Victoria's Secret Fashiow Show prezentowana jest przede wszystkim bielizna z najnowszej kolekcji, która wkrótce potem ma trafić do sklepów. Jednak modelki nie występują w samej bieliźnie- ozdobione są również kolorowymi i pomysłowymi dodatkami, a często także skrzydłami, z których chyba najbardziej słyną owe pokazy.  Jednak element, który każdego roku wzbudza chyba największe zainteresowanie to "Fantasy Bra", czyli biustonosz przygotowany specjalnie na tę okazję, wysadzany drogimi kamieniami i warty wiele milionów. To zawsze ogromny zaszczyt dla modelki, która zostanie wybrana do zaprezentowania owego dzieła sztuki. Najdroższy jak dotąd Fantasy Bra zaprezentowany został przez Gisele Bundchen w 2000 roku, wysadzany był rubinami i diamentami, wart był (wraz z majtkami)... 15 milionów dolarów! Zestaw ten pobił również Rekord Guinessa w kategorii najdroższej bielizny.


 4.  W 2014 roku wyjątkowo przygotowano dwa ekskluzywne biustonosze, przede wszystkim by uhonorować dwie z najbardziej rozpoznawalnych i zasłużonych dla marki modelek: Alessandrę Ambrosio i Adrianę Limę. Co ciekawe, modelki pochodzą z tego samego kraju (Brazylii) i przyjaźnią się również w życiu prywatnym. Ich biustonosze były przepiękne, choć warte "jedynie" 2 miliony dolarów każdy.


 5. W tym roku, po raz pierwszy od kilku lat, w pokazie nie poszła żadna polska modelka. No, chyba żeby liczyć Alessandrę Ambrosio, która ma polskie korzenie ;) W poprzednich latach na wybiegu VS można było podziwiać między innymi Magdalenę Frąckowiak, Monikę Jagaciak, czy Kasię Struss. 

6. Od kilku lat pokazy mody uświetniane są występami gwiazd muzyki. Jest to zorganizowane w bardzo ciekawej konwencji, ponieważ modelki przechadzają się tuż obok muzyków i często wchodzą z nimi w interakcje. W tym roku podczas pokazu będziemy mogli zobaczyć Bruno Marsa, The Weekend i Lady Gagę. Natomiast jeden z moich ulubionych występów to ten z 2015 roku, kiedy to na wybiegu zaprezentował się Maroon 5. Zobaczcie sami:



 7. Bilety na Fashion Show najczęściej uzyskuje się w drodze zaproszenia. Część biletów można również kupić, ale zdecydowanie nie jest to rozrywka dla wszystkich, bowiem ich cena oscyluje w granicach kilkunastu tysięcy dolarów...

8. Na szczęście, produkty VS są stworzone już dla zwykłych śmiertelników. Regularna cena może nie jest najprzystępniejsza, ale dwa razy w roku, w styczniu i czerwcu, organizowane są tzw. "semi-annual sale", czyli naprawdę solidne wyprzedaże w sklepach VS. Wyprzedaże trwają około 2 tygodni i teraz uważajcie, bo dam Wam dobrą radę, jak skorzystać z nich najlepiej i zaoszczędzić jak najwięcej, jeśli mieszkacie bądź akurat przebywacie w USA. Po pierwsze, idźcie na zakupy zaraz po rozpoczęciu wyprzedaży, ponieważ wtedy towaru jest najwięcej i jest najmniej przebrany. Po drugie, koniecznie zachowajcie paragon. Po trzecie, w ciągu 14 dni od daty zakupu udajcie się z paragonem do sklepu (nie musicie mieć przy sobie zakupionych ubrań) i powiedzcie, że chcecie zrobić "Price Adjustment". O co chodzi? W trakcie trwania wyprzedaży, VS zawsze obniża ceny o kolejne pułapy. Na samym końcu produkty są najtańsze, ale jest ich oczywiście najmniej. Gdy robicie Price Adjustment, sklep zwraca Wam różnicę w cenie pomiędzy tym, co zapłaciłyście, a aktualnymi cenami danych produktów. Przy dobrych wiatrach, do Waszej kieszeni może wrócić nawet jedna trzecia pierwotnej sumy. Nie ma za co.



Na Internecie można już obejrzeć zdjęcia z tegorocznego pokazu (np. TUTAJ), ale na transmisję telewizyjną musimy poczekać do najbliższego poniedziałku, 5 grudnia. VS Fashion Show obejrzeć można będzie na stacji CBS o godzinie 9/10 wieczorem. Kto czeka tak jak ja? :)






4/18/2016

Moje podróżnicze marzenia- świat

Moje podróżnicze marzenia- świat
     W ostatnim poście podzieliłam się z Wami moimi podróżniczymi marzeniami dotyczącymi Stanów Zjednoczonych. Bardzo się cieszę, że tak żywo na niego zareagowaliście! Super było poczytać o Waszych marzeniach oraz zdobyć tak wiele inspiracji. Aż nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, do czego natchnie Was dzisiejszy post! Bo dziś, zgodnie z obietnicą, podzielę się z Wami kolejną porcją moich podróżniczych marzeń- tym razem już bardzo światowych. Zawędrujemy na prawie wszystkie kontynenty! Gotowi? To startujemy!

fot.

1. Podziwiać dziką przyrodę i nurkować z rekinami w RPA.

     Wprawdzie moje marzenia pokazuję Wam w przypadkowej kolejności, ale gdybym miała wybrać "marzenie marzeń" i wskazać miejsce, gdzie udałabym się choćby dzisiaj, gdybym tylko miała taką możliwość, to bez wątpienia byłaby to Republika Południowej Afryki! Mam wrażenie, że jest to kraj z milionem ciekawych możliwości- chciałabym zarówno nurkować w klatce i podziwiać żarłacze białe, jak również wybrać się na safari, by podglądać w naturalnym środowisku absolutnie uwielbiane przeze mnie słonie i inne, typowo afrykańskie dzikie zwierzęta. A miasta? Kapsztad, Johannesburg- muszą być równie niesamowite, jak dzika przyroda! Totalnie inny świat, niż ten, w którym żyję.

fot.
fot.
fot.

2. Wybrać się do klubu salsy i napić się rumu w słońcu Kuby.

     Kuba wyspa jak wulkan gorąca. Tak właśnie wyobrażam sobie to miejsce. Piękne krajobrazy, "maluchy" na ulicach, litry rumu, zapach cygar i... kluby salsy, gdzie dzika namiętność unosi się w powietrzu.  Ponoć niektóre z tych wobrażeń na miejscu mogą mnie rozczarować, ale to właśnie je chciałabym zweryfikować na własne oczy. Wyspa geograficznie niby tak blisko Stanów Zjednoczonych, a jednak wciąż tak daleko!

fot.
fot.
fot.
3. Zachwycać się róznorodnością i wyjątkowością Australii.

     Kiedy byłam dzieckiem, przyjaciółka mojej babci często odwiedzała rodzinę w Australii. Kiedy wracała, zawsze zabawiała nas interesującymi opowieściami z tego odległego kontynentu. To chyba wtedy pojawiła się moja fascynacja tym kontynentem. Fascynacja, która trwa do dziś. Marzy mi się przede wszystkim zmierzyć z krajobrazami i przyrodą Australii- nie tylko wypoczywać na pięknych plażach, ale także mieć szansę obserwować te wszystkie endemiczne dzikie zwierzęta, tak charakterystyczne dla tego kraju: misie koala, psy dingo, kangury, dziobaki, kolczatki... i oczywiście agamy brodate, kuzynki mojej domowej Sydney. Cudownie byłoby również biwakować w pobliżu lelegendarnej góry Uluru i spotkać się z dzisiejszymi Aborygenami.

fot.
fot.
fot.

4. Wziąć udział w ceremonii parzenia herbaty w Japonii.

     Japonia jest dosyć gorącym celem podróży. Niektórych fascynuje jej nowoczesność, innych historia i kultura, a jeszcze innych połączenie tych dwóch elementów. Ja zdecydowanie jestem w tej trzeciej grupie, ale powód, dla którego najbardziej chciałabym odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni... to ceremonia parzenia herbaty.  Jestem ogromną miłośniczką herbat i taka uroczystość zdecydowanie byłaby czymś, co na zawsze pozostałoby w mojej pamięci :) Ot, taki rodzaj herbacianej pielgrzymki :)

fot.
fot.
fot.
5. Zjeść francuskie śniadanie na plaży na Lazurowym Wybrzeżu.

     Lazurowe Wybrzeże. Cote d'Azur. Już sama nazwa mówi, że musi tam być pięknie. Nicea, Marsylia, St. Tropez- chciałabym zobaczyć je wszystkie. Klimat śródziemnomorski, tamtejsza kultura i krajobrazy zdecydowanie bardzo mi odpowiadają. A jeszcze zjeść tam prawdziwie francuskie śniadanie, słuchając Edith Piaf i jej elektryzującego "r"- bajka!

fot.
fot.
fot.

6. Oglądać wschód i zachód słońca na Machu Picchu.

    Dawno temu ogarnęła mnie fascynacja kulturą Inków. Zainteresowanie tym południowoamerykańskim ludem z czasem ucichło, ale chęć odwiedzenia Machu Picchu pozostała żywa. Wyobrażam sobie, jakie imponujące widoki muszą się stamtąd rozciągać, jak wielkie wrażenie musi robić połączenie ruin z majestatem Andów. Idealnie byłoby tam spędzić więcej czasu, niż przewiduje regularna wycieczka- przynajmniej tyle, aby móc podziwiać zarówno wschód, jak i zachód słońca. Ależ człowiek musi się wtedy czuć malutki!

fot.
fot.
fot.

     Trudno było mi wybrać top podróżniczych marzeń Ameryki do ostatniego posta, ale jeszcze trudniej było wybrać top miejsc światowych. Ziemia jest tak piękna, tak różnorodna, że cudownie byłoby zobaczyć tak wiele, jak tylko się da. Dziś jednak, patrząc jeszcze raz na moje zestawienie, zdałam sobie sprawę, że bliskość natury i morza czy oceanu, to jest to, co mimo wszystko lubię najbardziej :)

     A jakie są Wasze największe światowe podróżnicze marzenia? A może jakieś już udało Wam się spełnić? Chwalcie się i inspirujcie!

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger