12/28/2014

Co warto zwiedzić w Nowym Orleanie? (cz.1. French Quarter)

Co warto zwiedzić w Nowym Orleanie?  (cz.1. French Quarter)
     W Nowym Orleanie i jego okolicach jest zdecydowanie więcej wartych odwiedzenia miejsc i atrakcji, niż mogłoby się początkowo wydawać. Żeby jednak nie męczyć Was przydługimi postami, postanowiłam relację z naszego pobytu podzielić na kilka części. Dziś część pierwsza, którą w całości poświęcę French Quarter, najstarszej i najsłynniejszej dzielnicy Nowego Orleanu, czyli miejscu, w którym zdecydowanie warto spędzić najwięcej czasu :) O tak, przedrostek "naj-" zdecydowanie pasuje do tego miejsca! I tak, dziś znów będzie dużo zdjęć :)


12/23/2014

Czym urzekł nas Nowy Orlean?

Czym urzekł nas Nowy Orlean?
    Kiedy pierwszy raz przez myśl przeszło mi, by odwiedzić Nowy Orlean, wiedziałam o  nim mniej więcej tyle, że jest to najbardziej francuskie z amerykańskich miast, z bogatą historią i kulturą, nazywane kolebką jazzu i bardzo zniszczone przez huragan Katrina. Planując wyjazd zdobywałam kolejne informacje- że do zobaczenia jest znacznie więcej, niż się spodziewałam, że kuchnia jest niesamowita, a także, że trzeba uważać na przestępców. Opinie o mieście były skrajne: jedni zakochani do szaleństwa, inni zniesmaczeni lub co najmniej obojętni. Całą drogę zastanawialiśmy się, jak to będzie z nami? I cóż, dużo prawdy jest w powiedzeniu, że możesz żyć w każdym mieście, ale Nowy Orlean to jedyne miasto, które żyje w Tobie :) 

Więc, czym konkretnie urzekł nas Nowy Orlean?

French Quarter

      French Quarter to najstarsza i jednocześnie zabytkowa dzielnica miasta. W swojej historii przeżyła panowanie francuskie, hiszpańskie i w końcu amerykańskie. I ślady wszystkich tych kultur, a także silne wpływy afrykańskie i haitańskie, widać niemalże na każdym kroku: w sztuce, architekturze, kuchni, ludziach... Z każdym dniem, kiedy bardziej poznawaliśmy historię miasta, Francuska Dzielnica stawała się dla nas coraz bardziej niesamowita i magiczna. Spędziliśmy w niej znaczną część czasu i chyba większość moich nowoorleańskich opowieści zawartych w kolejnych postach będzie odnosiła się właśnie do tego miejsca :)

widok na Katedrę św. Ludwika

12/21/2014

Na rozgrzewkę i rozgrzanie- Panama City Beach,FL

Na rozgrzewkę i rozgrzanie- Panama City Beach,FL
    Wczoraj wieczorem wróciliśmy z naszej kilkudniowej wycieczki do Nowego Orleanu. Mówiąc krótko: Było cudownie! Nowy Orlean urzekł mnie nieziemsko i na pewno będę miała co wspominać przez najbliższe zimowe miesiące :) Ale zanim przejdę do mojej opowieści ze stolicy jazzu, podzielę się z Wami promieniami słońca, które przywieźliśmy z pięknego miasteczka na północy Florydy- Panama City Beach.



12/03/2014

Listopadowe migawki

Listopadowe migawki
    Listopad zawsze kojarzył mi się z szarością i nudą, ale muszę przyznać, że tym razem w Chicago był to miesiąc obfitujący w ciekawe wydarzenia.
     Zaczęło się już od pierwszych dni, kiedy to Nik Wallenda stwierdził, że przejście po linie nad Wodospadem Niagara albo Wielkim Kanionem już dawno poszło w zapomnienie i postanowił zmierzyć się z wysokością w Chicago. Bez żadnych zabezpieczeń przespacerował się po przeszło 140-metrowej linie rozciągniętej między drapaczami chmur na wysokości 180 m. Następnie, przespacerował się po raz drugi. Tym razem pokonał odległość "tylko" 30 metrów, dzielącą budynki Marina City, ale za to zrobił to... z zawiązanymi oczami!


Całe wydarzenie transmitowane było na żywo i przyznam, że oglądaliśmy je z dużym zainteresowaniem. Oczywiście, Wallenda nie raz zaskakiwał swoimi wyczynami, ale pogoda w Chicago była tak niestabilna, że naprawdę dziwię się, że facet nie zrezygnował. I wyobrażam sobie tylko, co musiała przeżywać jego rodzina zebrana na dachu, gdzie Wallenda kończył spacer! Jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się więcej o podniebnym spacerze, zapraszam TUTAJ.

    W kolejną niedzielę odbyło się polonijne dyktando, w którym w tym roku uczestniczyłam po raz kolejny, jednak tym razem od drugiej strony. Mianowicie, zostałam zaproszona do dołączenia do jurorów i miałam okazję sprawdzać prace innych, co było bardzo ciekawym doświadczeniem. Było też sporo pracy, bo uczestników było około osiemdziesięciu, co akurat bardzo cieszy :) Mam wrażenie, że w tym roku tekst dyktanda był nieco łatwiejszy, ale może dlatego, że nie musiałam go pisać :) Z trudniejszych słówek pojawiły się "vis-à-vis" i "opeer", a poza tym dużo zabawy było jak zwykle z pisownią łączną i rozdzielną.

Autorką dyktanda była w ponownie dr hab. Katarzyna Kłosińska

sprawdzanie prac

Tort z okazji 5. edycji polonijnego dyktanda

Listopad nie obszedł się także bez kręcenia scen filmowych. Tym razem Chicagowianie mogli zobaczyć jak powstaje produkcja o Batmanie i Supermenie.



Było także politycznie. Pod koniec miesiąca do Chicago zawitał sam Prezydent Barack Obama, by w naszym polonijnym Centrum Kopernikowskim opowiadać o proponowanej przez siebie reformie imigracyjnej. Spore fragmenty spotkania miałam okazję oglądać w telewizyjnych transmisjach i przyznam, że Obama to świetny mówca. Opanowany, zabawny i elokwentny. Kwestii merytorycznych tutaj nie oceniam, bo jak to w polityce bywa, każdy ma swoje zdanie.


W listopadzie odbyły się także dwie duże parady- najpierw rozpoczynająca sezon bożonarodzeniowy, a potem z okazji Święta Dziękczynienia. Paradę bożonarodzeniową 2 lata temu podziwialiśmy na żywo (zainteresowanych odsyłam do FILMU), natomiast świętodziękczynną oglądaliśmy po raz pierwszy, w telewizji. A właściwie to oglądaliśmy nawet dwie, bo z samego rana odbywała się chicagowska, a zaraz potem nowojorska. Jak zwykle, było pomieszanie z poplątaniem, połączone były najróżniejsze motywy, ale i tak uważam, że amerykańskie parady mają mnóstwo uroku. Natomiast co myślę o łączeniu sezonów świątecznych, możecie przeczytać w ostatnim poście.


A będąc już przy Święcie Dziękczynienia, zobaczcie jak pięknie prezentowała się Sydney:


I jeszcze trochę Sydney, tym razem w "porze obiadowej" :D


I jeszcze kilka luźnych migawek:

jak zawsze- trochę widoków z downtown. Plus mój palec :P


Pamiętacie jeszcze o chicagowskiej kapuście? Jest i znowu ona! :)

Ciekawa kampania społeczna w sutobusach

Nie od dziś wiadomo, że baby to wiedźmy :P

zakupy zakupami, ale przenieść się do krainy baśni też jest miło!

Pamiętacie, jak dawno temu pisałam o brzydkich swetrach? W sklepach dostępne już są zestawy DIY :P
 

Ostatni dzień października przyniósł nam zimę, natomiast ostatni dzień listopada przyniósł wiosnę :)

Lunka
zima w mieście, czyli gruszkowy cydr


    Za nieco ponad tydzień wyruszamy w końcu do Nowego Orleanu :) Nasze plany zostało nieco zmodyfikowane i w drodze do Luizjany zahaczymy jeszcze na moment o Florydę. Nie mam pojęcia, czy do tego czasu uda mi się coś jeszcze napisać, więc na wszelki wypadek już teraz informuję, że jeśli ciekawi jesteście, jak będą wyglądały nasze wakacje, to śledźcie FB- będę starała się dodawać  coś na bieżąco. A po powrocie zapewne zarzucę Was zdjęciami tutaj, na blogu :)

    A Chicagowianom przypominam, że na Daley Plaza trwa już Kiermasz Świąteczny. Jeśli nie wiecie o czym mówię, zobaczcie tutaj i tutaj.:)




11/29/2014

To kiedy właściwie zaczynamy sezon bożonarodzeniowy?

To kiedy właściwie zaczynamy sezon bożonarodzeniowy?
         Długi weekend z okazji Święta Dziękczynienia w Stanach powoli dobiega końca. Z każdym kolejnym rokiem spędzonym w Chicago nabieram przekonania, że coraz bardziej rozumiem ideę tego święta, a być może po prostu adaptuję ten dzień do swoich przekonań i wartości. Staram się nie zapuszczać daleko w przeszłość, do pierwszych pielgrzymów i ich rzekomej kolacji z Indianami, staram się nie analizować "ludobójstwa" poczynionego na rdzennych mieszkańcach Ameryki, bo podążając tym krokiem w wielu innych świętach można by dopatrywać się barbarzyństwa i ustalać wszystko na nowo. Poza tym, szczerze mówiąc raczej słabo przekonuje mnie historia- "historię piszą zwycięzcy", głosi porzekadło, a ja dodałabym jeszcze "i ci, którzy sprawniej się do tego zabiorą". Nie daję stuprocentowej wiary temu, czego nie widziałam na własne oczy i nie upieram się przy racji żadnej ze stron konfliktu. Ale wracając do tematu: dla mnie Święto Dziękczynienia to przede wszystkim wspaniała okazja do spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi, coś jeszcze piękniejszego od Świąt Bożego Narodzenia, bo zupełnie spokojnie może być oderwane od jakiejkolwiek religii, dzięki czemu może dużo bardziej łączyć, niż dzielić. Do części czysto "dziękczynnej" tego dnia wciąż dorastam. Tutaj dzieci uczą się tego od najmłodszych lat w szkole, wykonując choćby prace plastyczne pt. "I am thankful for...". Wydaje mi się, że my, Polacy, bardzo rzadko myślimy nad tym, jak wiele szczęścia sprzyja nam w życiu i jak wiele mamy rzeczy, za które możemy być wdzięczni. 
 
      Niestety, niemożliwe jest oddanie się całkowicie celebracji Święta Dziękczynienia i poczucie jego niezwykłego klimatu, ponieważ niczym pluskwa zakradają się obchody Bożego Narodzenia. Nie mówię, że są one złe, ale mówię, że powinny poczekać. Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, bożonarodzeniowe dekoracje zaczynały pojawiać się w sklepach na początku grudnia, mniej więcej w połowie miesiąca czuć było już wspaniały klimat świąt, a w wigilię następowała kulminacja pozytywnego, rodzinnego, świątecznego nastroju. I to było piękne. Święto Dziękczynienia przypada na czwarty czwartek listopada. Gdyby iść rozkładem z mojego dzieciństwa, wszystko idealnie by się zgrywało. I wydaje mi się, że tak powinno być, żeby móc godnie obchodzić oba święta. 
     Ale czy jest to możliwe w USA? W Chicago parada bożonarodzeniowa, oficjalnie nazywana paradą zapalenia lampek na drzewkach, lecz tak naprawdę usytuowana całkowicie w klimacie świątecznym, przypada jeszcze przed Świętem Dziękczynienia. Podobnie Christkindlemarket, wzorowany na niemieckich targach bożonarodzeniowych, czynny jest już od zeszłego weekendu. A już najbardziej drażni mnie Black Friday, czyli piątek po Święcie Dziękczynienia. "Czarny Piątek" znany jest przede wszystkim jako dzień ogromnych wyprzedaży w amerykańskich sklepach. Obniżki sięgają nawet kilkudziesięciu procent, a ludzie bawią się w koczowanie pod sklepami, by tylko móc rzucić się w wir zakupów. Oficjalnie jest to pierwszy dzień sezonu bożonarodzeniowych zakupów. Problem polega na tym, że piątek często zaczyna się już w czwartek- coraz więcej sklepów porywa się na otwieranie swoich drzwi w świętodziękczynne popołudnie. Skutkuje to tym, że wiele Amerykanów zamiast spędzić czas z rodziną przy stole z pysznościami, woli postać sobie pod sklepem, a potem uwolnić swoje pierwotne instynkty i powalczyć o antylopę, tfu, nowy telewizor lub toster. Doszło nawet do tego, że czwartek, Święto Dziękczynienia przecież, zaczyna być nazywany "Szarym Czwartkiem", co już całkowicie ujmuje ważności tego dnia.


      Sklepy niestety idą swoim własnym rytmem i posiadają chyba jakiś inny kalendarz. Dekoracje bożonarodzeniowe zaczynają pojawiać się mniej więcej na przełomie sierpnia i września! Przypomnę chociażby zdjęcie, które udostępniłam Wam już we wrześniu:

       Od września na sklepowych półkach i wystawach przeplatają się dekoracje, elementy i akcesoria bożonarodzeniowe i halloweenowe, z początkiem listopada czasem pojawi się coś na Święto Dziękczynienia, ale nie ma tego zbyt wiele- bo przecież nie jest to dzień na przebieranki czy jakieś specjalne dekorowanie domu. Ot, może ktoś kupi jakąś nową brytfankę czy książkę z przepisami, ale zdecydowanie nie może się to równać z zakupami na inne święta. Mam wrażenie, że w czasach tak ogromnej komercji, sklepy dyktują styl życia. A skoro na wystawach nie widać za wiele Święta Dziękczynienia, to może nie jest ono tak istotne?  Nie mieszkam w USA zbyt długo i nie czuję się wciąż częścią tego społeczeństwa, ale uważam, że to bardzo przykre, że chyba jedyne święto wywodzące się czysto z amerykańskiej historii i kultury jak Święto Dziękczynienia, bywa tak lekceważone. Dekoracje dekoracjami, to nie jest najważniejsza część, a jedynie piękna oprawa, ale żeby wybrać kolejki i przepychanki zamiast rodzinnego obiadu? Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Tym bardziej, że amerykańskie sklepy na co dzień obfitują w bardzo dobre zniżki i oferty, a przecież już za kilka dni przypada "Cyber Monday", kiedy to z zacisza własnego domu, bez harmidru i tłoku, można skorzystać z jeszcze większych niż zwykle obniżek.

     I jeszcze jedno. Widziałam wiele domów z całorocznymi choinkami, widziałam też kilka na stałe udekorowanych halloweenowymi plakatami, co jak dla mnie jest totalnie bez sensu. Bo czy można poczuć ten wyjątkowy, świąteczny klimat, mając coś na co dzień?

11/12/2014

Chicago na urlopie

Chicago na urlopie
    Dosyć często pytacie mnie w prywatnych wiadomościach o różne aspekty związane ze zwiedzaniem Chicago. Przyjeżdżacie tu czasem z Polski, czasem z innego stanu, a czasem z jeszcze innego zakątka świata i jesteście ciekawi co warto zobaczyć, jakiej pogody się spodziewać i ogólnie, jak to wszystko ugryźć. Postanowiłam więc stworzyć mini-przewodnik i zawrzeć w nim informacje praktyczne, które przydać mogą się każdemu turyście odwiedzającemu Wietrzne Miasto. Jeśli po przeczytaniu tego posta będziecie mieli jeszcze jakieś wątpliwości- piszcie śmiało! Z chęcią uzupełnię informacje lub stworzę kolejną część przewodnika :) O wielu rzeczach już pisałam, więc będzie sporo odnośników, nie zawahajcie się ich użyć, by pooglądać zdjęcia i przeczytać więcej informacji!



Pogoda w Chicago

     Chicago jest dość kapryśnym miastem jeśli chodzi o pogodę i trudno przewidzieć, jaka aura zastanie nas w danym miesiącu. Ogólnie można powiedzieć, że mamy tu klimat podobny do tego panującego w Polsce, jednak są pewne rozbieżności. Na przykład, z moich obserwacji wynika, że nie występuje tu przedwiośnie. Po zimie przychodzi od razu wiosna i to czasem bardzo nagle. Zimy na ogół są dosyć srogie, choć ta zeszłoroczna zdecydowanie "przeszła samą siebie". Lata są upalne, czasem nawet aż za bardzo, choć nie zdarza się to każdego roku. Moim zdaniem, ze względu na pogodę, najlepszy okres na zwiedzanie miasta to późna wiosna (maj/czerwiec) i wczesna jesień (wrzesień). Jednak nie da się ukryć, że miasto dba o atrakcje dla mieszkańców i turystów przez cały rok (o czym później), więc nie ma złego okresu na zwiedzanie Chicago.

Komunikacja miejska 

     Nawet jeśli przyjeżdżasz do Chicago autem, to zwiedzając miasto warto przesiąść się na komunikację miejską. Szkoda czasu na szukanie parkingu i pieniędzy na opłacanie go. 
       Transport w mieście organizowany jest przez CTA (Chicago Transit Authority). Do dyspozycji są autobusy i metro. W samym downtown spotykają się prawie wszystkie linie metra i sporo autobusów, więc naprawdę nie można narzekać na dojazd. Jednorazowy przejazd autobusem można opłacić u kierowcy (standardowa opłata to $2,25), natomiast bilety na metro i bilety kilkuprzejazdowe/ dobowe/ kilkudniowe itp. można kupić w automatach Ventra na każdej stacji metra lub w niektórych punktach w mieście. Jeśli wiecie, że będziecie się przesiadać, zdecydowanie warto zaopatrzyć się w Ventrę, ponieważ za pierwszą przesiadkę dopłaca się tylko $0,25, a kolejna jest za darmo, pod warunkiem, że do ostatniego środka transportu wsiądziecie przed upływem 2 godzin od rozpoczęcia podróży. Aby sprawdzić, w jaki sposób możemy dostać się do jakiegoś miejsca, zdecydowanie polecam korzystać z google maps, zaznaczając opcję autobusu. Rozkład jazdy można dodatkowo sprawdzić korzystając z jednej z wielu aplikacji na telefon (ja korzystam z Ride Chicago) albo, będąc już na odpowiednim przystanku, wysłać smsem kod podany na tabliczce postojowej. Co może wydać się dziwne- na przystankach nie ma typowego rozkładu jazdy, do jakiego przywykliśmy w Polsce. Jeśli ktoś ma ochotę popatrzeć na amerykański autobus, to odsyłam tutaj :)
        Jeśli znaleźliście nocleg na obrzeżach miasta lub w jednym z sąsiednich miasteczek albo planujecie odwiedzić atrakcję poza Chicago, wówczas musicie skorzystać z autobusów operowanych przez firmę PACE albo z pociągów METRA. Ale ostrzegam- są one dużo gorzej skomunikowane i jeżdżą o wiele rzadziej niż środki w mieście, więc udając się poza miasto, warto jednak rozważyć wzięcie auta.



Co warto zobaczyć w mieście?

          Atrakcji w Chicago jest mnóstwo i na pewno każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Informacji w przewodnikach i na internecie jest ogrom, więc podzielę się z Wami tylko kilkoma moimi rekomendacjami:

* w mieście roi się od muzeów, wiele z nich zdecydowanie wartych jest odwiedzenia. Szczególnie polecam Field Museum i Art Institute. Blisko nich znajduje się również Shedd Aquarium, będący również ciekawą opcją. Field i Shedd są położone 2 kroki od siebie i nawet jeśli ktoś nie ma ochoty ich zwiedzać, to warto się udać w tamtą okolicę z kilku powodów: zobaczyć pomnik Tadeusza Kościuszki i niewiele dalej pomnik Mikołaja Kopernika (przy Adler Planetarium), a także zachwycić się przepiękną panoramą miasta rozpościerającą się właśnie z Wyspy Muzeów;
* Wyspa Muzeów to część Grant Parku, obfitującego w wiele innych atrakcji, jak Millenium Park ze słynną "fasolką", Fontanna Buckingham czy "Agora" Magdaleny Abakanowicz. Grant Park to turystyczne serce Chicago, nie można tam nie być!
* Navy Pier wraz z jej atrakcjami, jak np. palmiarnia czy kino IMAX. A będąc już na Navy Pier, warto wybrać się na rejs po rzece Chicago, podczas którego można podziwiać przepiękną architekturę miasta. Moim zdaniem pozycja konieczna na liście podczas zwiedzania!
* Willis Tower, najwyższy budynek w mieście. Warto wjechać na taras widokowy i dobrze jest to zrobić o takiej porze, by móc podziwiać widoki zarówno za dnia, jak i po zmroku;
* Lincoln Zoo, czyli darmowe miejskie zoo. Warte odwiedzenia szczególnie w ciepłych miesiącach;
* Chinatown, głównie dla miłośników chińskiego jedzenia :)

Planując zwiedzanie, proponuję korzystać z serwisów typu Groupon czy LivingSocial, bardzo często widzę tam promocje na wstęp do chicagowskich atrakcji.



Wiem, że niektórzy są też zainteresowani zobaczeniem polskiej dzielnicy. Tylko problem jest taki, że typowej polskiej dzielnicy już właściwie nie ma. Nasi rodacy mieszkają praktycznie wszędzie, a większe skupiska, niby- polskie dzielnice, to właściwie okolice, gdzie mieszka starsza Polonia. Jeśli już bardzo się uprzeć, do odsyłam na:
* słynne Jackowo, gdzie mieści się kościół św. Jacka (niedaleko skrzyżowania Milwaukee i Central Park), z tymże teraz jest tam bardziej "Meksykowo" niż "Polakowo";
* okolice skrzyżowania ulic Belmont i Central, gdzie jest wysyp polonijnych biznesów. Ale uprzedzam- nie bądźcie rozczarowani.




Atrakcje sezonowe

       Jak wspominałam na początku posta, nie ma złego czasu na odwiedzanie Chicago. Dzieje się tak dlatego, że nawet jeśli pogoda nie zachęca do zwiedzania, to przez cały rok w Chicago organizowanych jest mnóstwo atrakcji: festynów, parad, festiwali, wystaw i konkursów. O niektórych z nich mieliście okazję czytać na blogu, o innych na pewno jeszcze przeczytacie :) Jeśli chcecie sprawdzić, co ciekawego będzie działo się w mieście podczas Waszej wizyty, to polecam stronę.



Jeśli odwiedzasz Chicago, mogą zainteresować Cię również te posty:
* historia miasta i zdjęcia wielu atrakcji, o których pisałam powyżej
* propozycja trasy miejskiego spaceru. Załóżcie wygodne buty, bo będzie dużo zwiedzania!


Mam nadzieję, że ten post będzie pomocny dla turystów, a kto wie, być może i mieszkańcy Chicago dowiedzieli się czegoś nowego?:)




Wszystkie zdjęcia w dzisiejszym poście pochodzą z internetu. Zdjęcia "pamiętnikowe" możecie oglądać w odnośnikach.

11/01/2014

Październikowe migawki

Październikowe migawki
     Kolejny miesiąc minął nie wiadomo kiedy... Z mojego częstszego pisania póki co nic nie wyszło, ale za to zapraszam Was dzisiaj na kolejne migawki i mam nadzieję, że uda mi się Was i zaskoczyć, i przybliżyć nieco Chicago :)

     Październik w tym roku to wszystkie cztery pory roku w pigułce... Mieliśmy zarówno dużo słońca i typowo letniej pogody, jak i mieliśmy piękną jesień, tu nazywaną indian summer, a w Polsce znaną jako złota polska jesień. Natomiast ostatni dzień miesiąca, kiedy to dzieci rokrocznie wybierają się na osiedlowy obchód w celu zbierania halloweenowych łakoci, zaserwował nam przedsmak zimy- Wietrzne Miasto okazało się być naprawdę wietrzne, a do tego śnieżne. Oj, najmłodsi nie mieli w tym roku lekko!



Halloweenowa pogoda była bardzo w temacie, dla niektórych z pewnością z lekka przerażająca... Zobaczcie na przykład, co działo się na Lake Shore Drive!


Trzeba jednak przyznać, że pogoda nie zepsuła wszystkim planów i wieczorem dzieci pomimo przeciwności wyruszyły po cukierki.W końcu czekały na to cały rok! A dekoracje po coś ludzie wyciągali, prawda? :)




(Więcej zdjęć halloweenowych dekoracji znajdziecie w moim zeszłorocznym poście.)

A jeszcze w temacie Halloween, urzekła mnie kilka dni temu jedna fotografia znaleziona na FB- zobaczcie, jak świetnie można połączyć sezon dyniowy z dniem strachów!


Ok, zmieniamy temat! Na początku miesiąca miałam po raz kolejny okazję trafić na filmowanie serialu "Chicago Fire". Nie miałam niestety szczęścia, by trafić na kogoś z głównej obsady, ale może w końcu kiedyś się uda ;)





Co jeszcze działo się w październiku?

Szkoła obfituje w zajęcia i spotkania dodatkowe. Na korytarzach pełno jest plakatów i ulotek, takich jak te powyżej.

O tak, kawa dyniowa wciąż na tak! :)

Pewnego dnia na stacji metra...

W USA można znaleźć kartki na każdą okazję... "Happy Whatever" również :D

Niedawno odbyła się kolejna edycja "Open House Chicago", a przypominaczy nie dało się ominąć :)

W Wright College powstała tymczasowa gablotka o Polsce. Całkiem miło :)


A na stacji niebieskiej linii metra przy ulicy Chicago- zestawienie budek telefonicznych!

Na FB kapusta jako motyw dekoracyjny wywołała lekkie poruszenie... a jak Wam się podoba?

Dalszy ciąg przygotowań do wyjazdu... Nowy Orlean w grudniu!

Pewnego chłodnego poranka kandydat na kongresmena rozdawał swoje ulotki.


Chicago style pizza- deep dish. Na zdjęciu z Giordano's.

Zima czy lato, w USA owoców zawsze dostatek :)







Na sam koniec jeszcze kilka linków:

1) Jesteście ciekawi, jakich niewiarygodnych wymówek używają Amerykanie, by usprawiedliwić swoją nieobecność w pracy? Zobaczcie tutaj!

2) Jeśli interesuje Was temat eboli, to zobaczcie, jakie informacje podesłała mi któregoś dnia szkoła: tutaj, tutaj i tutaj.

3) Uważacie, że jesteście urodzonymi podróżnikami? Sprawdźcie! :)

4) Jak wyglądają amerykańskie cmentarze i dlaczego tęsknię za polskim Dniem Wszystkich Świętych? 


Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger