1/31/2013

Koniec głosowania i odkryte perełki

   Kochani, zakończył się etap głosowania w konkursie Blog Roku. Teraz, 10 najwyżej ocenionych blogów z każdej kategorii zostanie poddanych ocenie jurorskiej. Mój blog niestety nie zakwalifikował się, ale szczerze mówiąc byłabym w szoku gdyby było inaczej. Trudno jest konkurować z 550 blogami, wśród których niektóre są naprawdę niesamowite! Niemniej, chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za oddane głosy, nawet sobie nie wyobrażacie, ile radości mi sprawiliście! A przy okazji spełniliście dobry uczynek, dofinansowując obozy dla dzieci, więc radość podwójna.

    Dzięki konkursowi udało mi się znaleźć kilka bardzo ciekawych blogów, a tymi odkryciami chciałabym podzielić się z Wami, bo wprawdzie blogi te promocji już nie potrzebują, ale co dobre trzeba mimo wszystko doceniać :)

1. http://www.paczkiwpodrozy.pl/
Paczki w podróży to blog, który znalazł się w "dziesiątce" w mojej lajfstajlowej kategorii i to jemu teraz kibicuję najbardziej! Prowadzi go młode małżeństwo, które... wybrało się w podróż dookoła świata! Lubię tego bloga z kilku powodów, między innymi za ciekawe opisy, przepiękne zdjęcia i to, że tak bardzo widać, jak Kasia i Marcin się kochają! I bardzo podoba mi się ich podejście do życia :)

2. http://chatolandia.pl/
Chata Wuja Freda to tak abstrakcyjny blog, że nie można go nie pokochać :) Absolutnie uwielbiam komiksy i poczucie humoru autorki i bardzo się cieszę, że blog znalazł się na pierwszym miejscu w kategorii "Artblogi".

3. http://www.margineszycia.blogspot.com/
Blog prowadzony przez kuratora sądowego znałam wprawdzie już dużo wcześniej, więc tym bardziej cieszę się, że został doceniony w kategorii "Polityka i społeczeństwo". Jeśli ktoś ma silne nerwy, zapraszam do lektury- czasem naprawdę można otworzyć szeroko oczy ze zdziwienia czytając, co też dzieje się w naszej kochanej Polsce...

4. http://zosia-cztery-zywioly.blog.onet.pl
Nigdy nie przypuszczałabym, że tak rozczulę się nad jakimś blogiem z kategorii "Teen"... a jednak! Blog czternastoletniej  Zosi o jej podróżach urzekł mnie i dał dowód, że nie wszystkie nastolatki to członkowie "gimbazy" ;]

Mam nadzieję poszperać jeszcze trochę wśród zgłoszonych blogów (choć przejrzeć ponad 4000 raczej nie dam rady...), nie tylko tych, które dostały się do kolejnego etapu, bo wierzę, że jest tam jeszcze całe mnóstwo nieodkrytych perełek:)

A Wy znaleźliście coś ciekawego? :)

1/27/2013

Snow Days 2013 + Gino's East

Snow Days 2013 + Gino's East
  Podobnie jak w latach poprzednich, tak i tym razem nie odpuściliśmy Snow Days, czyli konkursu na najpiękniejszą rzeźbę w śniegu. Jak co roku wydarzenie to miało miejsce na Navy Pier (właściwie nadal ma miejsce, bo dziś ostatni dzień, kiedy można podziwiać śniegowe rzeźby, więc kto chętny, niech zakłada ciepłe kalesony i gna na Grand), ale uważam, że w porównaniu do zeszłego roku impreza była o wiele słabiej zorganizowana, może była to kwestia funduszy, ale nie było np. wyścigów psich zaprzęgów czy zawodów snowboardowych dla młodzieży, także w pawilonie nie działo się nic godnego uwagi. Natomiast nowością była możliwość postawienia pierwszych kroków w sztuce snowboardu dla najmłodszych, co zresztą uważam za jawną dyskryminację, bo ja też bym chciała spróbować! :P Co do poziomu rzeźb uważam, że o ile dzieła wykonane przez drużyny licealne były lepsze niż rok temu, o tyle do rzeźb konkursowych, mimo że trafiło się kilka perełek, czuję jednak lekki niedosyt...
   Na Navy Pier byliśmy wczoraj około południa, kiedy niektóre z rzeźb poddawane jeszcze były końcowej obróbce, ale myślę, że to nawet ciekawe zobaczyć, jak te cudeńka są wykonywane :) Projekty rzeźb można zobaczyć tutaj i porównać sobie z efektem końcowym- czasem diametralnie się różnią!


Reach for Peace

Chicago, IL


 Sea Horse

Franklin, WI
 The Lion’s Thorn

Caledonia, IL
 Stars Observers

Cerveny Kostelec, Czech Republic

2 MEJSCE
 Quis ut Deus

Oak Park, IL
 The Professor

Elmhurst, IL
 A Gargoyle Comes Alive!

Detroit, MI


Mój faworyt, niestety niedoceniony przez pozostałych odwiedzających...
 What a Wonderfull World?

Barcelona, Spain

Czy Wam też zdarza się tak siedzieć z nosem w lodówce nocą? :)
Prosty, solidny, dobrze wykonany kształt... Jak myślicie, z jakiego kraju pochodzą jego twórcy? No jasne, że z Niemiec ;]


Volante

Munich, Germany


3 MIEJSCE

 HOLLYWOOD: Batman vs Jaws

Ekaterinburg, Russia


Faworyt Daniela, również niedoceniony.
 Multi-Tasking

Montello, WI




A oto zdobywca 1 MIEJSCA... przez nas tak niedoceniony, że nawet nie zrobiliśmy mu zdjęcia... a może po prostu nie był jeszcze ukończony podczas naszej wizyty?


Ai

Racine, WI










Feast or Famine!

Pewaukee, WI



 A tutaj spełniam swój "obywatelski obowiązek" i głosuję na swoich faworytów- gargulca- bo lubię gargulce, latrynę- za pomysł, i niedźwiedzia z orłem- za ładne wykonanie :)

A oto kilka prac licealistów:


Keep Kool

Lane Technical High School


 Chicago on the Turtle's Back

Lane Technical High School
The Minifig

Lane Technical High School
 Song for Cthulu

Chi Arts
 Caught by the cold

Lincoln Park High School
A tutaj to, co uznałam za niesprawiedliwość- snowboard tylko dla dzieci! :)



   Podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym zorganizowane były śnieżno- lodowe gry, na przykład rzycanie krążkiem w bałwanki.



Jeśli ktoś czuje niedosyt oglądając śnieżne rzeźby, to zapraszam do lektury moich zeszłorocznych postów: relacja z 2012 i wyniki konkursu oraz kilka zdjęć z 2011.

   Na koniec, jako że byliśmy całkiem niedaleko, wybraliśmy się w pewne miejsce na obiad... A historia jest taka, że Daniel trafił kiedyś na Internecie na filmik o pewnej pizzerii w Chicago, która serwuje ponoć rewelacyjną, legendarną pizzę, na którą przyjeżdżają goście nawet spoza stanu... Tak więc tylko kwestią czasu było, aż i my tam zawitamy :) Zobaczcie ten filmik, który tak nas skusił do odwiedzenia  Gino's East :)


   Pizza faktycznie wyglądała tak jak na filmie, ale szczerze mówiąc... wcale nie uważam jej za tak rewelacyjną, choć owszem, była bardzo smaczna. I sycąca- mała pizza, składająca się z 4 kawałków, w zupełności wystarcza na 2 osoby!


     I jeszcze jedna uwaga, choć nie do samej restauracji- trzeba mieć dużo szczęścia, aby siedzieć w takim miejscu, by nikt nie psuł apetytu... bo na przykład przy stoliku sąsiadującym z naszym siedzieli Azjaci, a wśród nich jeden mężczyzna, jedzący w świński, mlaskający sposób (wręcz przypomniał mi się wierszyk o krowie która "gryzła trawę kręcąc mordą"), odbierający całkowicie chęć do jedzenia...

----------------------------------------------------

Chciałabym wszystkim bardzo serdecznie podziękować za dotychczas oddane głosy w konkursie Blog Roku! A tych, którzy jeszcze nie zagłosowali, a by chcieli informuję, że głosować można do 31 stycznia do godz. 12, uszczęśliwiając tym nie tylko mnie, ale i dzieci, na których obozy rehabilitacyjne przeznaczony zostanie dochód z smsów. 

Wystarczy wysłać sms o treści A00017 na numer 7122


1/24/2013

Głosowanie w konkursie Blog Roku

Głosowanie w konkursie Blog Roku
   Kochani, ruszyło smsowe głosowanie w konkursie Blog Roku. Jak wiecie, Pamiętnik Emigrantki stratuje w kategorii Lifestyle. Będzie mi bardzo miło, jeżeli postanowicie wysłać na nas, tj. mnie i mój blog, sms. Wystarczy jeden, ponieważ z jednego numeru telefonu i tak nie można więcej :) I można tylko z polskich numerów niestety... Koszt sms to 1,23zł, a dochód zostanie przeznaczony na Integracyjno- rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych. Głosowanie potrwa do 31 stycznia do godz. 12.


No i najważniejsze- wysyłamy sms o treści A00017 na numer 7122.

Z góry dziękuję za wszystkie głosy :)

1/23/2013

Palcem po mapie, czyli planujemy wakacyjny wypad- Floryda po raz drugi!

Palcem po mapie, czyli planujemy wakacyjny wypad- Floryda po raz drugi!
   Zaczęliśmy powoli planować nasze tegoroczne wakacje, które najprawdopodobniej przypadną na sierpień, choć szczerze mówiąc, ze względu na miejsce, do którego planujemy się udać, wolałabym nieco później, chociażby we wrześniu czy październiku. Dlaczego? Dlatego, że planujemy wypad w bardzo ciepłe miejsce- na Florydę :) (Floryda- jak to stwierdził mój kolega Wojtek- "Czy to nie jest ten stan dla staruszków szukających ciepła i spokoju?"- ciepła, owszem, spokoju, nie jestem pewna :) ).
   Na Florydzie mieliśmy już przyjemność być półtora roku temu, co pobieżnie opisałam w jednym z postów.   Zdecydowaliśmy się po raz drugi na to miejsce głównie z dwóch powodów, po pierwsze- absolutnie zakochaliśmy się w tym zakątku, a po drugie- nasz poprzedni wyjazd nie był w pełni satysfakcjonujący, ponieważ tydzień na Florydzie to zdecydowanie za mało, żeby chociaż zobaczyć wszystko, co ten półwysep ma do zaoferowania. Dlatego postanowiliśmy powtórzyć wypad, z tymże tym razem bardziej się do niego przygotować oraz skupić się przede wszystkim na miejscach, na które poprzednim razem zabrakło czasu.



   Postanowiłam podzielić się naszymi przygotowaniami do wyjazdu, ponieważ nie tylko uważam, że jest to okazja, aby zaprezentować wiele ciekawych miejsc w USA (nawet, jeśli ostatecznie zmienimy nasze wakacyjne plany), ale także mam nadzieję, że będziemy mogli liczyć na kilka cennych rad i wskazówek od osób, które na Florydzie mieszkają (a wiem, że kilka takich zagląda tutaj dość regularnie :) ) bądź na niej były, w kwestii tego, co warto zobaczyć, co odpuścić, gdzie się zatrzymać itp. Mam też nadzieję przeczytać subiektywne opinie osób, które z Florydą nie mają nic wspólnego, ale poczują potrzebę wyrażenia swojego zdania na ten temat :)

   No to zaczynamy!

   Przede wszystkim z racji tego, że będziemy podróżować tak, jak lubimy najbardziej, czyli autem, rozważamy zahaczenie kilku miejsc "po drodze". Mam tutaj na myśli szczególnie dwie miejscowości:

źródło
1. Memphis (Tennessee), a konkretnie Graceland, czyli dom Elvisa Presleya. Nie wiem czemu, ale jakoś tak mam wrażenie, że mieszkając w Ameryce trzeba tam być :)

źródło
2. Nowy Orlean (Luizjana), czyli miasto kojarzące się wielu przede wszystkim z huraganem Katrina, który przed kilku laty wyrządził tam ogromne a szkody, a mi z dzielnicą francuską (French Quarter), na którą mam ogromną ochotę!







 




   

    Zaznaczam, że oba te miejsca miałyby być odwiedzone jedynie "przelotem", a więc poświęcilibyśmy im maksymalnie kilka godzin. Myślicie, że warto? A może macie inne pomysły, co warto zwiedzić w drodze na Florydę?

   Z Luizjany (albo z Chicago, jeśli byśmy jednak zrezygnowali z małego zboczenia z trasy, żeby szybciej być w upragnionym miejscu:) ), wzdłuż brzegu Zatoki Meksykańskiej, ruszamy już prosto na Florydę. Nie mam jeszcze dokładnego planu, gdzie byśmy się zatrzymali i co zwiedzili, póki co rozważamy następujące atrakcje (z których nota bene mam nadzieję większość zobaczymy):

1.  Park Narodowy Everglades, gdzie chciałabym wybrać się na przejażdżkę łodzią poprzez bagna i mokradła zamieszkałe przez aligatory i inne cudowne zwierzaczki :)


2. Key West - malowniczy archipelag na samym południu Florydy, będący właściwie amerykańskimi tropikami. Byliśmy tam ostatnim razem, ale uważam, że jest to raj na ziemi, więc musimy tam być jeszcze raz! Poza tym chciałabym tam przeżyć zarówno zachód słońca, jak i przywitać nowy dzień. Razem z jaszczurami, które swobodnie spacerują tam sobie po ulicach :)


3. Miami - ok, też tam byliśmy poprzednim razem, ale uważam, że nie wykorzystaliśmy naszego dnia w tym mieście i chciałabym zobaczyć więcej. Poza tym nie wyobrażam sobie nie poleżeć na cudnej plaży i nie popływać w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie do tej pory widziałam. Mówiąc krótko- South Beach, przybywam! :)


4. Rezerwat Indian Seminole - Seminole Okalee Indian Village - nie jestem przekonana, czy miejsce to jest rezerwatem w ścisłym tego słowa znaczenia, jednak myślę, że odwiedzenie go mogłoby być ciekawym przeżyciem. No i oczywiście Indianie za nasze współczesne, złote "koraliki", zapewniają różnorakie atrakcje, jak np. pokazy z udziałem aligatorów.

źródło
5. Plaża Caladesi w Parku Stanowym Caladesi- ponoć jedna z najpiękniejszych plaż. Patrząc na zdjęcia, faktycznie wygląda bardzo kusząco :)

źródło
6. Orlando- miasto, które poprzednim razem widzieliśmy tylko przez szybę samochodu, dojeżdżając do atrakcji typu Universal Studios czy SeaWorld, a wydało nam się bardzo ładne i pełne pomniejszych atrakcji, jak np. muzeum dziwów "Believe or not". Może warto byłoby się nim przespacerować?

źródło
7. Oczywiście, będąc już w Orlando, chcielibyśmy zwiedzić kilka "większych" atrakcji, np. Disney World. Niestety, nie cały, ponieważ składa się aż z 4 parków, a na każdy trzeba by zarezerwować jeden dzień. Planujemy więc odwiedzić Park Magic Kingdom, czyli ten z zamkiem :) A na resztę parków zarezerwujemy sobie czas, jak już dorobimy się potomstwa...

źródło
8. W Orlando chcielibyśmy też zahaczyć o Universal Studios. Owszem, byliśmy tam ostatnim razem, ale tylko w jednym parku- Islands of Adventure (który jest świetny! zabawa na cały dzień!), teraz myślimy nad zaliczeniem obu, na co jednak poszłyby 2 dni... Ale cóż, wydaje mi się, że warto :)

źródło
9. Jacksonville i Tallahassee - dwa większe miasta na północy Florydy, które nie było by głupio odwiedzić z punktu widzenia... miejsca przyszłego zamieszkania :)

Jacksonville
źródło


   Póki co tyle miejsc umieściliśmy na naszej liście. Macie jakieś pomysły, rady, sugestie? Co jeszcze warto zobaczyć?

   Zrezygnowaliśmy z NASA, SeaWorld i Fort Lauderdale, ponieważ byliśmy tam ostatnio i pomimo że miejsca te są naprawdę ciekawe i TRZEBA je odwiedzić będąc na Florydzie, to póki co raz nam wystarczy i chcemy poświęcić czas na inne atrakcje.

   Jest tylko jeden poważny problem- czas. Najprawdopodobniej z całością naszej wycieczki będziemy musieli zmieścić się w 9 dniach, przy baaaardzo dobrych wiatrach, w 16... I jak to wszystko upchać?!


p.s. Już tak mam, że jak się czymś zawczasu pochwalę, to na ogół cały plan spala na panewce... Mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, więc pukam w niemalowane czy tam robię wszystko, co trzeba zrobić, by odczynić urok! ;P


1/21/2013

Druga kadencja Obamy rozpoczęta!

Druga kadencja Obamy rozpoczęta!
   Od dziś Barack Obama już oficjalnie pełni swoją drugą prezydencką kadencję. Wiem, że również w polskich mediach sporo było informacji na ten temat, jednak "Pamiętnik Emigrantki" postanowił zadbać, aby wszyscy Czytelnicy byli w tej kwestii na bieżąco :)
   Co ciekawe, Obama w tym roku ślubował aż dwa razy- po raz pierwszy wczoraj, w swoim domu i w otoczeniu rodziny, a po raz drugi dzisiaj, na Kapitolu w Waszyngtonie, w otoczeniu przypuszczam milionów ludzi zebranych na placu jak i przed telewizorami. Bardzo żałuję, że nie mogłam dziś obejrzeć na żywo relacji z tego wydarzenia, ponieważ bardzo lubię wszelkie tego typu państwowe uroczystości, a poza tym z pewnością miałbym więcej wrażeń i refleksji, niż po nadrobieniu zaległości na podstawie tego, co znalazłam na Internecie. Ale wracając do tematu- dlaczego Prezydent ślubował dwa razy? Otóż dlatego, że według prawa zaprzysiężenie powinno nastąpić 20 stycznia, jednak zwyczajowo przyjęło się, że uroczystości tej nie organizuje się w niedzielę.
   O ile wczorajsze zaprzysiężenie odbyło się w kameralnej atmosferze, o tyle dzisiejsze zorganizowane było z pompą- poza samym momentem zaprzysiężenia Baracka Obamy na Prezydenta USA oraz Joe Bidena na Wiceprezydenta oraz oczywiście przemówieniem inauguracyjnym, zebrani mogli podziwiać m.in. występy Jamesa Taylora, Kelly Clarkson i Beyonce, która wykonała Hymn Narodowy, a na koniec wziąć udział w paradzie.

Zaprzysiężenie B. Obamy w niedzielę, 20 stycznia 2013, w otoczeniu żony Michelle i córek- Sashy i Malii.


Przysięgał także Joe Biden, choć w trochę szerszym gronie.


A teraz już czas na poniedziałkową uroczystość. Przed ceremonią zaprzysiężenia zebranych rozgrzewał chór Uniwersytetu Lee.








I jeszcze raz przysięgał Barack Obama...

... i Joe Biden.





Zachęcam też do posłuchania Hymnu USA w wykonaniu Beyonce przy akompaniamencie orkiestry Korpusu Piechoty Morskiej. 






W paradzie nie zabrakło oczywiście obecności stanu Illinois, z którego pochodzi Prezydent.



    Zachęcam również do odwiedzenia bloga Ameryka i ja, na którym poczytać można o przygotowaniach Amerykanów do uroczystości zaprzysiężenia Baracka Obamy.


Wszystkie zdjęcia zamieszczone w dzisiejszym poście pochodzą ze strony Chicago Tribune.

1/20/2013

Znane i mniej znane domy w Illinois, czyli kto mieszka(ł) po sąsiedzku

Znane i mniej znane domy w Illinois, czyli kto mieszka(ł) po sąsiedzku
   Dziś rano przeglądając Internet natrafiłam na informację, że cena wystawionej na sprzedaż posiadłości Michaela Jordana spadła z $29 mln do "jedynych" $21 mln. Dlaczego wydało mi się to takie istotne? Ano dlatego, że owa posiadłość mieści się całkiem niedaleko Chicago, w miejscowości Highland Park. Pomyślałam sobie, że w stanie Illinois z pewnością jest dużo więcej domów znanych albo należących do sławnych osób i postanowiłam temat zbadać, a wynikami porannych poszukiwań podzielić się na blogu :) I tak oto powstał ten post.

   Zacznijmy więc od wspomnianej rezydencji Michaela Jordana, legendy koszykówki. Posiadłość mieści się w Higland Park i zajmuje powierzchnię ponad 5200 m kw., mieszcząc w sobie m.in. 9 sypialni i 15 łazienek.


Brama wjazdowa do rezydencji, oczywiście pod numerem 23.

   Co jak co, ale boisko do koszykówki w domu też musi być!










 




Kolejny dom, który przypuszczam wszyscy kojarzą, to....


... dom Kevina z filmu "Kevin sam w domu" :) Nie będę zamieszczała zdjęć wnętrza, bo przypuszczam, że wszyscy doskonale je znają :) Dom mieści się w miejscowości Winnetka i kilka lat temu został sprzedany za niecałe $1,6 mln (cena wywoławcza była sporo wyższa, ale nie znaleźli się chętni, co w dobie kryzysu raczej nie dziwi).

   W samym Chicago natomiast mieści się dom aktualnej rodziny prezydenckiej- Obamów. Jego wartość jest szacowana (wg serwisu Zillow) na niewiele ponad $2 mln, natomiast w momencie sprzedaży w połowie 2005 roku kosztował $1,650.00.



   W Chicago swego czasu mieszkał też Hugh Hefner, czyli ten pan w szlafroku od blond-króliczków. Aktualnie w jego byłej, 70-pokojowej, rezydencji znajdują się mieszkania na sprzedaż. Jedno z nich kosztuje prawie $3 mln. Ponoć przed wejściem ( nie miałam okazji tego sprawdzić) znajduje się napis: "Si Non Oscillas, Noli Tintinnare", co oznacza mniej więcej: "Jeśli się nie bujasz/ nie chlejesz, nie dzwoń".


   A spoglądając w nie tak odległą historię, jedynie do początków XX wieku, z czym kojarzy Wam się Chicago? Może z chyba najbardziej znanym gangsterem Alem Capone? Tak, tak, on też miał swój dom w Chicago!



 Czy Wy też spodziewaliście się czegoś bardziej okazałego po takiej personie?

   I na koniec jeszcze jeden dom, który być może rozpoznają fani filmu "Dzień Świstaka" ("Groundhog Day") z Billem Murrayem, nota bene również pochodzącym z Illinois. Dom, mimo że akcja filmu toczy się w Pensylwanii, mieści się w miejscowości Woodstock, Illinois.



Aktualnie w budynku mieści się hotel, reklamowany oczywiście przez świstaka :)


   Muszę przyznać, że te "nasze" rezydencje nijak mają się do tych mieszczących się na przykład w Kalifornii, niemniej uważam, że to całkiem fajnie wiedzieć, ileż ciekawych budynków z historią mieści się w okolicy :)


wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu
Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger