2/27/2017

8 najciekawszych momentów Oscarów 2017

8 najciekawszych momentów Oscarów 2017
      W momencie, kiedy piszę tego posta, jesteśmy raptem kilkanaście godzin po zakończeniu Oscarowej gali. Działo się wiele i w moim odczuciu była to wyjątkowo udana impreza, pomimo pewnej dużej wpadki, o czym za chwilę. Dziś postanowiłam skrócić kilka elementów wczorajszej gali, o których wyjątkowo dużo mówi się w amerykańskich mediach (a niekoniecznie w polskich), a także takich, które interesujące wydały się dla mnie. Zapraszam!


1. Jimmy Kimmel

Jimmy Kimmel to amerykański producent, prezenter i osobowość telewizyjna, a także gospodarz wczorajszej gali. W amerykańskich mediach trwa aktualnie dyskusja, czy w kilku momentach nie przesadził ze swoimi żartami (na przykład żartując z "dziwnie" brzmiących imion)- wiadomo, ta słynna amerykańska poprawność, której szczerze nie trawię. Przyznam, że Jimmy'ego nie znałam jakoś specjalnie przed wczorajszą galą, ale jego styl prowadzenia wieczoru spodobał mi się bardzo! Z pewnością jeszcze przez chwilę w mediach komentowany będzie jego "konflikt" z Mattem Damonem, spadochrony z cukierkami i tweety na żywo do Prezydenta Trumpa.



2. Internetowe trolle

Nawet największe gwiazdy kina muszą od czasu do czasu zmierzyć się z internetowymi trollami piszącymi złośliwe komentarze. Jak reagują? Zobaczcie poniżej!



3. Błękitne wstążeczki

Jak pewnie mieliście okazję zauważyć, niektórzy goście przypięli do swoich strojów błękitne wstążeczki z napisem ACLU. Był to wyraz wsparcia dla organizacji broniącej praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji USA i jednocześnie sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa, między innymi głośnego niedawno zakazu wstępu na teren Stanów Zjednoczonych dla obywateli siedmiu krajów muzułmańskich.


4. Oświadczenie Asghara Farhadi

Owa polityka Donalda Trumpa poskutkowała nie tylko błękitnymi wstążkami, ale także oświadczeniem Asghara Farhadi'ego. Farhadi to irański reżyser, który w tym roku otrzymał Oscara za najlepszy film obcojęzyczny- "The Salesman". Farhadi odmówił jednak udziału we wczorajszej uroczystości i jedynie odczytane zostało jego oświadczenie w tej sprawie.


5. Wspomnienie Andrzeja Wajdy

Podczas Oscarowej nocy nie zabrakło również momentów wzruszenia. Jednym z nich było tradycyjne wspomnienie osób zasłużonych dla filmu i kina, które odeszły w minionym roku. W pamiątkowym filmie pojawiło się również wspomnienie Andrzeja Wajdy.


6. Olśniewająca Emma Stone

Na czerwonym dywanie można było w tym roku zauważyć dwa dominujące trendy- panie przychodziły najczęściej ubrane albo w czarne, klasyczne kreacje, albo w jasne suknie ozdobione błyskotkami. W tym roku postanowiłam nie robić zestawienia najpiękniejszych kreacji, ale nie mogłabym nie napisać o Emmie Stone, która w swojej złotej kreacji wyglądała olśniewająco! A Oscar za najlepszą rolę kobiecą zdecydowanie idealnie dopełnił stylizację.


7. To kto wygrał?

Wpadka przy ogłaszaniu wyników zwycięskiego filmu jest oczywiście najgłośniej komentowanym momentem wczorajszej gali bez względu na szerokość geograficzną. Tak poważna pomyłka wydarzyła się w Oscarowej historii po raz pierwszy i zapewne jeszcze długo będziemy o niej słuchać, a dochodzenie kto zawinił i jak to w ogóle mogło się stać, będzie śledzone i komentowane. Z perspektywy widza całkiem fajnie, że w końcu wydarzyła się jakaś poważniejsza pomyłka, idealne zwieńczenie wieczoru :) I oczywiście gratulacje dla twórców "Moonlight"!



8. Gary z Chicago

Na sam koniec zostawiłam element, który wyjątkowo intensywnie przeżywany i komentowany jest w Chicago. Jak pamiętacie, grupa turystów zwiedzająca Los Angeles przeżyła wczoraj niesamowitą niespodziankę- zostali wprowadzeni na salę Oscarową i mogli przywitać się z gwiazdami kina. Wśród owych turystów znaleźli się Gary i Vicki z Chicago- narzeczeni, którzy według wielu osób skradli całe show! Chicagowska część Internetu zalana jest frazami typu "Kim jest Gary z Chicago?", Chicago Bulls już zapraszjają parę na swój mecz, a w najbliższym czasie pewnie każde lokalne show będzie gościło słynną parę. 



A jakie są Wasze wrażenia po Oscarowej gali? Oglądaliście? 
Co szczególnie przykuło Waszą uwagę?



2/23/2017

Co warto zjeść w Nowym Orleanie?

Co warto zjeść w Nowym Orleanie?
Kiedy ktoś pyta mnie, jakie miejsce w USA spodobało mi się najbardziej, odpowiadam bez wahania- Nowy Orlean! Mimo że od naszej podróży do NOLA minęły już dwa lata, wciąż jestem pod wielkim wrażeniem tego miasta. Jego specyficzny klimat, wszechobecna sztuka, historia- to wszystko utkwiło głęboko w moim sercu. A do tego niesamowita kuchnia! I o tej właśnie kuchni będzie dzisiejszy post.

Kuchnia Nowego Orleanu (podobnie jak całej Luizjany) jest bardzo specyficzna, zreszą jak całe miasto. Mieszają się w niej wpływy amerykańskie, francuskie, hiszpańskie, afrykańskie i karaibskie. Kuchnia cajun, kuchnia kreolska- tak bywa określana. Pamiętam, że kiedy jechaliśmy do Nowego Orleanu, naczytałam się wszędzie, że jest to kuchnia bardzo pikantna. Doprawiona- zdecydowanie tak, ale z tą pikantnością to bym jednak nie przesadzała. Dziś przygotowałam dla Was subiektywne zestawienie 8 potraw i produktów, które moim zdaniem zdecydowanie warto zjeść w Nowym Orleanie. Pewnie, nie musicie... ale nie mówcie wtedy, że jedliście w NOLA :D To zaczynamy!

1. Gumbo

Gumbo jest to rodzaj gęstej zupy, która swoje korzenie ma w XIX wieku w Luizjanie. Składa się z mięsa lub skorupiaków, a także warzyw typowych dla kuchni cajun- selera, papryki i cebuli. Do tego, w celu zagęszczenia- okra lub zasmażka. Podawana jest zazwyczaj z ryżem. W moim odczuciu jest to zupa dość ciężka, z bardzo intensywnym i charakterystycznym smakiem. Zdecydowanie w czołówce nowoorleańskich dań!


Jeśli dobrze pamiętam, powyższe zdjęcie gumbo pochodzi z restauracji Tableau, którą bardzo polecam. Wprawdzie obsługa jest dość opieszała, ale jedzenie przepyszne, a ponadto można usiąść na balkonie z widokiem na plac przed Katedrą św. Ludwika. Niesamowity klimat!



 2. Jambalaya

Jambalaya jest to danie, które nie ma jednego konkretnego przepisu. Składnik podstawowy i obowiązkowy to ryż, ale dodatki to już kwestia indywidualna. Mogą być warzywa, skorupiaki, kiełbasa andouille. Taka trochę paella, tyle że w wersji kreolskiej.

fot.
3. Po-boy

Filadelfia ma swój Philly Cheese Steak, Nowy Orlean ma Po-boya. Jest to kanapka podawana w bagietce, zazwyczaj z mięsem bądź owocami morza. Nie zachwycił mnie oryginalny Philly Cheese Steak, nie zachwycił mnie szczerze mówiąc również Po-boy. Ale jak się jest w Nowym Orleanie, to spróbować trzeba.


4. Grits

Grits to nic innego jak gęsto przyrządzona kasza kukurydziana. Nie jest to wprawdzie danie charakterystyczne typowo dla Luizjany, ale generalnie dla południa Stanów Zjednoczonych, wywodzące się jeszcze z kuchni Indian. Muszę jednak przyznać, że grits z owocami morza serwowany w Nowym Orleanie w moim odczuciu nie ma sobie równych!

fot.

5. Beignets

Nie można być w Nowym Orleanie i nie zjeść pączków (beignets) z Cafe du Monde. Po prostu nie można. Cafe du Monde to symbol Nowego Orleanu- kawiarnia otwarta w 1862 roku, działająca 24/7 i zamknięta tylko w Boże Narodzenie i podczas huraganów. Serwowany jest tam tylko jeden rodzaj pączków i kawa- zwykła i z mlekiem. Jak widzicie, menu jest więc skrajnie okrojone, a mimo to w sezonie trudno się tam dostać! Pączki są rzeczywiście smaczne, choć jest to smak, który z nam z Polski- z kuchni mojej babci. Kawa jak kawa, miłośnicy Starbucks raczej nie poczują się usatysfakcjonowani. Ale dla niesamowitego klimatu trzeba tam być!


6. Tabasco

Każdy zna ostry sos tabasco. Pochodzi on z Meksyku, ale od połowy XIX wieku nazwa ta zastrzeżona jest dla firmy z Luizjany. Kilka godzin jazdy od Nowego Orleanu znajduje się Avery Island, gdzie odbywa się produkcja sosu Tabasco. Oczywiście, w całym Nowym Orleanie można kupić całą paletę sosów. Tak, w liczbie mnogiej, bo jest ich całkiem sporo:


7. Praliny

Nowoorleańskie praliny to ręcznie robione ciastka, wykonane przede wszystkim z mleka, cukru i orzechów pekan. Można je spotkać w wielu punktach miasta i wszystkie są niesamowicie smaczne! Niestety też nie są najtańsze, ale niedługo planuję wypróbować kilka domowych przepisów, więc jak uda mi się osiągnąć smak z Nowego Orleanu, to dam znać.

fot.
8. Hurricane

Po całym dniu zwiedzania i obżarstwa, warto usiąść i wypić dobrego drinka. W tym temacie polecam Hurricane- typowego nowoorleańskiego drinka na bazie rumu. W temacie alkoholu muszę też dodać, że we French Quarter można zgodnie z prawem pić alkohol na ulicy. Dzięki temu, na każdym rogu można znależć bary, które oferują jelly shots i drinki na wynos. Nie bez powodu Nowy Orlean bywa nazywany Disneylandem dla dorosłych!

Mohito i Hurricane
Jeden z barów z drinkami na wynos. Nie widać tego na zdjęciu, ale jest otwarty na ulicę!


I to tyle jeśli chodzi o jedzenie, którego moim zdaniem warto spróbować będąc w Nowym Orleanie. Dajcie znać czy mieliście ochotę spróbować czegoś z listy! A może macie jeszcze inne propozycje dań, których nie można sobie odmówić w NOLA?



Więcej nowoorleańskich opowieści:

2/20/2017

Jak wyglądają luksusowe chicagowskie apartamenty? (edycja 2017)

Jak wyglądają luksusowe chicagowskie apartamenty? (edycja 2017)
     Przeglądałam właśnie strony z nieruchomościami na sprzedaż w Chicago i pomyślałam, że jest to idealna okazja, by uaktualnić post sprzed blisko dwóch lat o luksusowych chicagowskich apartamentach. Jeśli jesteście ciekawi, w jakich mieszkaniach można żyć w Wietrznym Mieście mając na zbyciu kilka bądź kilkanaście milionów dolarów, do zapraszam na krótką wycieczkę!

--- post z 2015 roku z ówczesnymi ofertami znajdziecie TUTAJ---

     Na potrzeby dzisiejszego wpisu wybrałam kilka najbardziej luksusowych apartamentów na sprzedaż, które znaleźć można w serwisach Zillow bądź Trulia. Wszystkie one musiały spełniać jeden podstawowy warunek- kosztować co najmniej 7,5 miliona dolarów. Z kilkunastu ofert wybrałam 4 moim zdaniem najciekawsze, a następnie wyselekcjonowałam jedynie po kilka zdjęć, żeby nie zmęczyć Was przewijaniem ;). To chodźcie, zażyjmy trochę luksusu!

Mieszkanie 1. Ulokowane w centrum miasta, w jednej z najbogatszych dzielnic Chicago- Gold Coast. Cztero-sypialniowy i pięcio-łazienkowy apartament za jedyne $7 998 000. Moim zdaniem wystrój jest całkowicie przeciętny, ale te widoki z okien robią swoje! (pełna oferta na zillow)


Mieszkanie 2. Mieszkanie przy samym Lake Shore Drive, 4 sypialnie i 6 łazienek za $8 500 000. Za dodatkowe $425 miesięcznie można mieć parking i codzienne mycie auta. W tym apartamencie najbardziej urzekł mnie przykuchenny pokój na wino. Mnóstwo wina! (pełna oferta na zillow)


Mieszkanie 3. Kolejny apartament jest dość... specyficzny. Zakładam, że mieszkają tam starsi lub staroświeccy ludzie, bo inaczej nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie tego, jak to określono w ofercie, "francuskiego" wystroju. 6 sypialni, 9 łazienek za $10 500 000. Plus zapewne kilkaset tysięcy na remont... (pełna oferta na zillow)


Mieszkanie 4. Ten apartament spodobał mi się najbardziej ze wszystkich aktualnie dostępnych mieszkań luksusowych. Niesamowity wystrój i widoki! Tak się składa, że jest też najdroższy. Położony w Trump Building, 4 sypialnie i 5 łazienek za $12 700 000. Do tego garaż na pięć aut. Nawet nie robiłam kolażu, żebyście mogli pozachwycać się tak jak ja! (pełna oferta na zillow)

Idealne miejsce na poranną herbatę!





Szczerze mówiąc poza tą właśnie ostatnią ofertą nic mnie szczególnie nie zachwyciło. Wiele mieszkań miało pojedyncze, ciekawe elementy, ale całość zazwyczaj była albo brzydka, albo banala, albo totalnie bez pomysłu i smaku. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że ludzie, którzy mają tak drogie mieszkania, żyją w tak nieładnych wnętrzach. Jak widać, nie wszystko złoto co się świeci. A żeby ładnie mieszkać, wcale nie potrzeba milionów. Tylko te widoki warte są milionów monet...

I na koniec jeszcze ciekawostka. W Chicago powstaje aktualnie kolejny drapacz chmur- Vista Tower.  Ma on zostać ukończony w 2020 roku i będzie trzecim co do wysokości budynkiem w mieście. Mimo że Vista Tower jest jeszcze w budowie, już można kupować w niej apartamenty- 4 sypialnie są wycenione na około 10 milionów dolarów. A jak będzie wyglądał budynek? Oto projekcje:


Jeśli jesteście zainteresowani Vista Tower, zajrzyjcie na ich oficjalną stronę TUTAJ.


I jak Wasze wrażenia? Czy coś przykuło Waszą uwagę?



________________________________________

Będąc w temacie wystroju, nie mogę nie powitać Was na blogu po małym, wiosennym przemeblowaniu! Jak zapewne zauważyliście, blog doczekał się w końcu nowej szaty graficznej. Mam nadzieję, że kolory jeszcze bardziej wprowadzą Was w amerykański klimat, a nowoczesny szablon sprawi, że wygodniej będzie czytać posty i poruszać się po blogu. Dajcie znać co Wy na takie zmiany!

2/12/2017

O co chodzi ze zniesieniem wiz dla Polaków i zaostrzeniem przepisów?

O co chodzi ze zniesieniem wiz dla Polaków i zaostrzeniem przepisów?
     Dziś postanowiłam rozprawić się z dwoma mitami dotyczącymi sprawy istotnej dla wielu z Was- wizami turystycznymi dla Polaków. Jest to temat wiecznie żywy, poruszany podczas każdej z kilku ostatnich kampanii prezydenckich w USA, a także chętnie komentowany szczególnie przez osoby, które o amerykańskim systemie wizowym nie mają bladego pojęcia. Prowadzi to do plotek, niejasności i nieporozumień, które dziś, w miarę swojej wiedzy, postaram się sprostować.


Czym jest wiza turystyczna do USA?

Wiza turystyczna (B-2) jest to dokument upoważniający do pobytu ta terenie Stanów Zjednoczonych w celach turystycznych lub by odwiedzić krewnych bądź znajomych. Jeśli zamierzamy udać się do USA w innych celach, powinniśmy ubiegać się o inną wizę w zależności od konkretnego celu, np. wizę pracowniczą bądź studencką.
Żeby uzyskać wizę turystyczną, a dokładnie promesę wizową, należy wypełnić odpowiednie dokumenty, uiścić wymagną opłatę i odbyć spotkanie z amerykańskim konsulem w ambasadzie (Warszawa) lub konsulacie (Kraków). Podczas rozmowy z konsulem należy przede wszystkim wykazać, że nasz pobyt w USA będzie zgodny z prawem (czyli jedziemy w odwiedziny lub w podróż, a nie np. do pracy), a także że posiadamy tzw. silne więzi z Polską, czyli że zamierzamy tu wrócić w odpowiednim czasie. Promesa wizowa wydawana jest na określony czas, maksymalnie na 10 lat. Warto dodać, że decyzja konsula jest całkowicie uznaniowa i nie przysługuje nam żadne odwołanie od negatywnej dla nas decyzji.
Mając już promesę wizową w paszporcie, nazywaną potocznie wizą, możemy udać się do USA. Ale uwaga! Po przylocie, na lotnisku odbywamy rozmowę z urzędnikiem podczas której zazwyczaj znów musimy wykazać, że cel naszej podróży jest zgodny z przeznaczeniem wizy. Jeśli urzędnik nam uwierzy, wbija nam do paszportu właściwą wizę, która określa na jak długo możemy zostać w USA. Maksymalnie może to być 6 miesięcy. Jeśli urzędnik będzie miał wątpliwości co do naszej prawdomówności oraz rzeczywistych celów podróży albo odkryje, że będąc wcześniej w USA popełniliśmy jakieś przestępstwo, w tym imigracyjne (np. "przesiedzieliśmy" poprzedni pobyt), może odmówić nam wstępu i zawrócić do Polski najbliższym samolotem.

Co oznacza zniesienie wiz?

Zauważyłam, że wiele osób mylnie rozumie pojęcie zniesienia wiz. Wyobrażają sobie one, że po owym zniesieniu wiz, Polacy mogliby przyjeżdżać do USA i żyć tutaj legalnie zupełnie jak mogą to robić w Europie. Nic bardziej mylnego!
Owe zniesienie wiz oznaczałoby jedynie zniesienie wiz turystycznych!
Co oznaczałoby to w praktyce? Że wybierając się do USA, Polacy nie musieliby udawać się najpierw do ambasady/ konsulatu USA w celu otrzymania wizy turystycznej. Mogliby od razu kupić bilet lotniczy i lecieć za ocean, ale w dalszym ciągu tylko w celach turystycznych. Ale uwaga! W dalszym ciągu czekałaby ich rozmowa z urzędnikiem na lotnisku i w dalszym ciągu mogliby zostać zawróceni do Polski, jeśli urzędnik miałby wątpliwości co do ich intencji. Ponadto, dozwolony pobyt turystyczny również ograniczony byłby czasowo, tyle że nie do maksymalnie 6 miesięcy, a do 90 dni. Osobiście, mam spore wątpliwości, czy owe zniesienie wiz byłoby rzeczywiście korzystne dla Polaków.
Jeśli ktoś chciałby legalnie studiować, pracować bądź mieszkać w USA, w dalszym ciągu musiałby ubiegać się o odpowiednią wizę.

Nie zmienia to faktu, że podczas kampanii wyborczej Donald Trump faktycznie obiecał, że w ciągu kilku tygodni po objęciu urzędu zniesie wizy dla Polaków. Szczerze mówiąc nie rozumiem, jakim cudem ludzie wciąż łykają tę kiełbasę wyborczą. Przyjdą kolejne wybory, kolejny kandydat i znów usłyszymy te same obietnice.

Pieczątka zezwalająca na pobyt w USA na wizie turystycznej


Czy Donald Trump faktycznie zaostrzył przepisy wizowe dla Polaków?

Jest to pytanie, na które odpowiedź od kilku dni szturmuje internet. Problem jest taki, że odpowiedź zazwyczaj jest błędna.
Otóż, wbrew obiegowej opinii i panice, Prezydent Trump nie zaostrzył przepisów wizowych dla Polaków. Jedyne co się zmieniło, to kwestia przedłużenia dotychczasowej dziesięcioletniej promesy wizowej. Do tej pory, posiadacze promes wizowych mieli 4 lata na skorzystanie z uproszczonej procedury odnowienia dokumentu. Po zmianach- będzie to tylko rok, a po upływie tego czasu trzeba będzie starać się o nową promesę na zwyczajnych zasadach. Mówcie co chcecie, ale dla mnie żadne to zaostrzenie regulacji.


Mam nadzieję, że tym postem udało mi się rozwiać choć trochę wątpliwości.

Niezmiennie, jesli interesuje Was temat wiz do USA, nie tylko turystycznych, polecam:
Więcej o wizach możecie przeczytać w zakładce IMIGRACJA.

2/03/2017

5 amerykańskich przekąsek w sam raz na Super Bowl

5 amerykańskich przekąsek w sam raz na Super Bowl
     Już w najblizszą niedzielę, 5 lutego,  w Houston w Teksasie odbędzie się chyba najbardziej wyczekiwane wydarzenie sportowe każdego roku- finał Super Bowl, czyli ligi futbolu amerykańskiego. W tym roku, na 51. już finale, w szranki staną drużyny New England Patriots oraz Atlanta Falcons, przy czym faworytami są ci pierwsi. Przyznaję bez bicia- fanką futbolu amerykańskiego nie jestem, ale finał Super Bowl oglądam co roku odkąd mieszkam w USA. Po pierwsze, z nadzieją, że w końcu poznam coś więcej niż podstawowe zasady tej gry; po drugie, żeby wiedzieć o czym wszyscy mówią; a po trzecie, bo za każdym razem jest to ogromne show. I nie chodzi tylko o samą grę, ale także, a może nawet przede wszystkim, o cały entourage- wielomilionowe reklamy puszczane w przerwach gry oraz half-time show, czyli koncert w połowie meczu, który zawsze dają gwiazdy muzyki i który okrzyknięty jest najchętniej oglądanym muzycznym show w ciągu roku. Tym razem na scenie wystapi Lady Gaga.

     Jeśli w tym roku będziecie oglądać transmisję Super Bowl i chcecie urządzić prawdziwie amerykańską imprezę, to przygotowałam dla Was zestawienie kilku najbardziej popularnych amerykańskich przekąsek, które możecie zaserwować, by jeszcze bardziej wczuć się w jankeski klimat. Smacznego!

1. Warzywa z dipem

Warzywa z dipem to najprostsza z propozycji, która nie wymaga absolutnie żadnych umiejętności kulinarnych, a jej przygotowanie zajmuje jakieś 5 minut. No, chyba że chcecie sami zrobić dip, to już inna sprawa, choć wcale nie wiele bardziej skomplikowana. Najpopularniejsze warzywa serwowane na takim talerzu to: kalafior, brokuły, seler naciowy, papryka i pomidroki koktajlowe, ale tak naprawdę nie ma tu żadnych żelaznych reguł. Mój ulubiony dip w tym przypadku to ranch, czyli sos śmietanowy z dodatkiem przypraw. Zwykle używam już gotowego, z firmy Hidden Valley.

fot.robotbutt.com

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger