12/28/2014

Co warto zwiedzić w Nowym Orleanie? (cz.1. French Quarter)

Co warto zwiedzić w Nowym Orleanie?  (cz.1. French Quarter)
     W Nowym Orleanie i jego okolicach jest zdecydowanie więcej wartych odwiedzenia miejsc i atrakcji, niż mogłoby się początkowo wydawać. Żeby jednak nie męczyć Was przydługimi postami, postanowiłam relację z naszego pobytu podzielić na kilka części. Dziś część pierwsza, którą w całości poświęcę French Quarter, najstarszej i najsłynniejszej dzielnicy Nowego Orleanu, czyli miejscu, w którym zdecydowanie warto spędzić najwięcej czasu :) O tak, przedrostek "naj-" zdecydowanie pasuje do tego miejsca! I tak, dziś znów będzie dużo zdjęć :)


12/23/2014

Czym urzekł nas Nowy Orlean?

Czym urzekł nas Nowy Orlean?
    Kiedy pierwszy raz przez myśl przeszło mi, by odwiedzić Nowy Orlean, wiedziałam o  nim mniej więcej tyle, że jest to najbardziej francuskie z amerykańskich miast, z bogatą historią i kulturą, nazywane kolebką jazzu i bardzo zniszczone przez huragan Katrina. Planując wyjazd zdobywałam kolejne informacje- że do zobaczenia jest znacznie więcej, niż się spodziewałam, że kuchnia jest niesamowita, a także, że trzeba uważać na przestępców. Opinie o mieście były skrajne: jedni zakochani do szaleństwa, inni zniesmaczeni lub co najmniej obojętni. Całą drogę zastanawialiśmy się, jak to będzie z nami? I cóż, dużo prawdy jest w powiedzeniu, że możesz żyć w każdym mieście, ale Nowy Orlean to jedyne miasto, które żyje w Tobie :) 

Więc, czym konkretnie urzekł nas Nowy Orlean?

French Quarter

      French Quarter to najstarsza i jednocześnie zabytkowa dzielnica miasta. W swojej historii przeżyła panowanie francuskie, hiszpańskie i w końcu amerykańskie. I ślady wszystkich tych kultur, a także silne wpływy afrykańskie i haitańskie, widać niemalże na każdym kroku: w sztuce, architekturze, kuchni, ludziach... Z każdym dniem, kiedy bardziej poznawaliśmy historię miasta, Francuska Dzielnica stawała się dla nas coraz bardziej niesamowita i magiczna. Spędziliśmy w niej znaczną część czasu i chyba większość moich nowoorleańskich opowieści zawartych w kolejnych postach będzie odnosiła się właśnie do tego miejsca :)

widok na Katedrę św. Ludwika

12/21/2014

Na rozgrzewkę i rozgrzanie- Panama City Beach,FL

Na rozgrzewkę i rozgrzanie- Panama City Beach,FL
    Wczoraj wieczorem wróciliśmy z naszej kilkudniowej wycieczki do Nowego Orleanu. Mówiąc krótko: Było cudownie! Nowy Orlean urzekł mnie nieziemsko i na pewno będę miała co wspominać przez najbliższe zimowe miesiące :) Ale zanim przejdę do mojej opowieści ze stolicy jazzu, podzielę się z Wami promieniami słońca, które przywieźliśmy z pięknego miasteczka na północy Florydy- Panama City Beach.



12/03/2014

Listopadowe migawki

Listopadowe migawki
    Listopad zawsze kojarzył mi się z szarością i nudą, ale muszę przyznać, że tym razem w Chicago był to miesiąc obfitujący w ciekawe wydarzenia.
     Zaczęło się już od pierwszych dni, kiedy to Nik Wallenda stwierdził, że przejście po linie nad Wodospadem Niagara albo Wielkim Kanionem już dawno poszło w zapomnienie i postanowił zmierzyć się z wysokością w Chicago. Bez żadnych zabezpieczeń przespacerował się po przeszło 140-metrowej linie rozciągniętej między drapaczami chmur na wysokości 180 m. Następnie, przespacerował się po raz drugi. Tym razem pokonał odległość "tylko" 30 metrów, dzielącą budynki Marina City, ale za to zrobił to... z zawiązanymi oczami!


Całe wydarzenie transmitowane było na żywo i przyznam, że oglądaliśmy je z dużym zainteresowaniem. Oczywiście, Wallenda nie raz zaskakiwał swoimi wyczynami, ale pogoda w Chicago była tak niestabilna, że naprawdę dziwię się, że facet nie zrezygnował. I wyobrażam sobie tylko, co musiała przeżywać jego rodzina zebrana na dachu, gdzie Wallenda kończył spacer! Jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się więcej o podniebnym spacerze, zapraszam TUTAJ.

    W kolejną niedzielę odbyło się polonijne dyktando, w którym w tym roku uczestniczyłam po raz kolejny, jednak tym razem od drugiej strony. Mianowicie, zostałam zaproszona do dołączenia do jurorów i miałam okazję sprawdzać prace innych, co było bardzo ciekawym doświadczeniem. Było też sporo pracy, bo uczestników było około osiemdziesięciu, co akurat bardzo cieszy :) Mam wrażenie, że w tym roku tekst dyktanda był nieco łatwiejszy, ale może dlatego, że nie musiałam go pisać :) Z trudniejszych słówek pojawiły się "vis-à-vis" i "opeer", a poza tym dużo zabawy było jak zwykle z pisownią łączną i rozdzielną.

Autorką dyktanda była w ponownie dr hab. Katarzyna Kłosińska

sprawdzanie prac

Tort z okazji 5. edycji polonijnego dyktanda

Listopad nie obszedł się także bez kręcenia scen filmowych. Tym razem Chicagowianie mogli zobaczyć jak powstaje produkcja o Batmanie i Supermenie.



Było także politycznie. Pod koniec miesiąca do Chicago zawitał sam Prezydent Barack Obama, by w naszym polonijnym Centrum Kopernikowskim opowiadać o proponowanej przez siebie reformie imigracyjnej. Spore fragmenty spotkania miałam okazję oglądać w telewizyjnych transmisjach i przyznam, że Obama to świetny mówca. Opanowany, zabawny i elokwentny. Kwestii merytorycznych tutaj nie oceniam, bo jak to w polityce bywa, każdy ma swoje zdanie.


W listopadzie odbyły się także dwie duże parady- najpierw rozpoczynająca sezon bożonarodzeniowy, a potem z okazji Święta Dziękczynienia. Paradę bożonarodzeniową 2 lata temu podziwialiśmy na żywo (zainteresowanych odsyłam do FILMU), natomiast świętodziękczynną oglądaliśmy po raz pierwszy, w telewizji. A właściwie to oglądaliśmy nawet dwie, bo z samego rana odbywała się chicagowska, a zaraz potem nowojorska. Jak zwykle, było pomieszanie z poplątaniem, połączone były najróżniejsze motywy, ale i tak uważam, że amerykańskie parady mają mnóstwo uroku. Natomiast co myślę o łączeniu sezonów świątecznych, możecie przeczytać w ostatnim poście.


A będąc już przy Święcie Dziękczynienia, zobaczcie jak pięknie prezentowała się Sydney:


I jeszcze trochę Sydney, tym razem w "porze obiadowej" :D


I jeszcze kilka luźnych migawek:

jak zawsze- trochę widoków z downtown. Plus mój palec :P


Pamiętacie jeszcze o chicagowskiej kapuście? Jest i znowu ona! :)

Ciekawa kampania społeczna w sutobusach

Nie od dziś wiadomo, że baby to wiedźmy :P

zakupy zakupami, ale przenieść się do krainy baśni też jest miło!

Pamiętacie, jak dawno temu pisałam o brzydkich swetrach? W sklepach dostępne już są zestawy DIY :P
 

Ostatni dzień października przyniósł nam zimę, natomiast ostatni dzień listopada przyniósł wiosnę :)

Lunka
zima w mieście, czyli gruszkowy cydr


    Za nieco ponad tydzień wyruszamy w końcu do Nowego Orleanu :) Nasze plany zostało nieco zmodyfikowane i w drodze do Luizjany zahaczymy jeszcze na moment o Florydę. Nie mam pojęcia, czy do tego czasu uda mi się coś jeszcze napisać, więc na wszelki wypadek już teraz informuję, że jeśli ciekawi jesteście, jak będą wyglądały nasze wakacje, to śledźcie FB- będę starała się dodawać  coś na bieżąco. A po powrocie zapewne zarzucę Was zdjęciami tutaj, na blogu :)

    A Chicagowianom przypominam, że na Daley Plaza trwa już Kiermasz Świąteczny. Jeśli nie wiecie o czym mówię, zobaczcie tutaj i tutaj.:)




Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger