Kiedy ktoś pyta mnie, jakie miejsce w USA spodobało mi się najbardziej, odpowiadam bez wahania- Nowy Orlean! Mimo że od naszej podróży do NOLA minęły już dwa lata, wciąż jestem pod wielkim wrażeniem tego miasta. Jego specyficzny klimat, wszechobecna sztuka, historia- to wszystko utkwiło głęboko w moim sercu. A do tego niesamowita kuchnia! I o tej właśnie kuchni będzie dzisiejszy post.
Kuchnia Nowego Orleanu (podobnie jak całej Luizjany) jest bardzo specyficzna, zreszą jak całe miasto. Mieszają się w niej wpływy amerykańskie, francuskie, hiszpańskie, afrykańskie i karaibskie. Kuchnia cajun, kuchnia kreolska- tak bywa określana. Pamiętam, że kiedy jechaliśmy do Nowego Orleanu, naczytałam się wszędzie, że jest to kuchnia bardzo pikantna. Doprawiona- zdecydowanie tak, ale z tą pikantnością to bym jednak nie przesadzała. Dziś przygotowałam dla Was subiektywne zestawienie 8 potraw i produktów, które moim zdaniem zdecydowanie warto zjeść w Nowym Orleanie. Pewnie, nie musicie... ale nie mówcie wtedy, że jedliście w NOLA :D To zaczynamy!
1. Gumbo
Gumbo jest to rodzaj gęstej zupy, która swoje korzenie ma w XIX wieku w Luizjanie. Składa się z mięsa lub skorupiaków, a także warzyw typowych dla kuchni cajun- selera, papryki i cebuli. Do tego, w celu zagęszczenia- okra lub zasmażka. Podawana jest zazwyczaj z ryżem. W moim odczuciu jest to zupa dość ciężka, z bardzo intensywnym i charakterystycznym smakiem. Zdecydowanie w czołówce nowoorleańskich dań!
Jeśli dobrze pamiętam, powyższe zdjęcie gumbo pochodzi z restauracji Tableau, którą bardzo polecam. Wprawdzie obsługa jest dość opieszała, ale jedzenie przepyszne, a ponadto można usiąść na balkonie z widokiem na plac przed Katedrą św. Ludwika. Niesamowity klimat!
2. Jambalaya
Jambalaya jest to danie, które nie ma jednego konkretnego przepisu. Składnik podstawowy i obowiązkowy to ryż, ale dodatki to już kwestia indywidualna. Mogą być warzywa, skorupiaki, kiełbasa andouille. Taka trochę paella, tyle że w wersji kreolskiej.
3. Po-boy
Filadelfia ma swój Philly Cheese Steak, Nowy Orlean ma Po-boya. Jest to kanapka podawana w bagietce, zazwyczaj z mięsem bądź owocami morza. Nie zachwycił mnie oryginalny Philly Cheese Steak, nie zachwycił mnie szczerze mówiąc również Po-boy. Ale jak się jest w Nowym Orleanie, to spróbować trzeba.
4. Grits
Grits to nic innego jak gęsto przyrządzona kasza kukurydziana. Nie jest to wprawdzie danie charakterystyczne typowo dla Luizjany, ale generalnie dla południa Stanów Zjednoczonych, wywodzące się jeszcze z kuchni Indian. Muszę jednak przyznać, że grits z owocami morza serwowany w Nowym Orleanie w moim odczuciu nie ma sobie równych!
1. Gumbo
Gumbo jest to rodzaj gęstej zupy, która swoje korzenie ma w XIX wieku w Luizjanie. Składa się z mięsa lub skorupiaków, a także warzyw typowych dla kuchni cajun- selera, papryki i cebuli. Do tego, w celu zagęszczenia- okra lub zasmażka. Podawana jest zazwyczaj z ryżem. W moim odczuciu jest to zupa dość ciężka, z bardzo intensywnym i charakterystycznym smakiem. Zdecydowanie w czołówce nowoorleańskich dań!
Jeśli dobrze pamiętam, powyższe zdjęcie gumbo pochodzi z restauracji Tableau, którą bardzo polecam. Wprawdzie obsługa jest dość opieszała, ale jedzenie przepyszne, a ponadto można usiąść na balkonie z widokiem na plac przed Katedrą św. Ludwika. Niesamowity klimat!
Jambalaya jest to danie, które nie ma jednego konkretnego przepisu. Składnik podstawowy i obowiązkowy to ryż, ale dodatki to już kwestia indywidualna. Mogą być warzywa, skorupiaki, kiełbasa andouille. Taka trochę paella, tyle że w wersji kreolskiej.
![]() |
| fot. |
Filadelfia ma swój Philly Cheese Steak, Nowy Orlean ma Po-boya. Jest to kanapka podawana w bagietce, zazwyczaj z mięsem bądź owocami morza. Nie zachwycił mnie oryginalny Philly Cheese Steak, nie zachwycił mnie szczerze mówiąc również Po-boy. Ale jak się jest w Nowym Orleanie, to spróbować trzeba.
Grits to nic innego jak gęsto przyrządzona kasza kukurydziana. Nie jest to wprawdzie danie charakterystyczne typowo dla Luizjany, ale generalnie dla południa Stanów Zjednoczonych, wywodzące się jeszcze z kuchni Indian. Muszę jednak przyznać, że grits z owocami morza serwowany w Nowym Orleanie w moim odczuciu nie ma sobie równych!
![]() |
| fot. |
5. Beignets
Nie można być w Nowym Orleanie i nie zjeść pączków (beignets) z Cafe du Monde. Po prostu nie można. Cafe du Monde to symbol Nowego Orleanu- kawiarnia otwarta w 1862 roku, działająca 24/7 i zamknięta tylko w Boże Narodzenie i podczas huraganów. Serwowany jest tam tylko jeden rodzaj pączków i kawa- zwykła i z mlekiem. Jak widzicie, menu jest więc skrajnie okrojone, a mimo to w sezonie trudno się tam dostać! Pączki są rzeczywiście smaczne, choć jest to smak, który z nam z Polski- z kuchni mojej babci. Kawa jak kawa, miłośnicy Starbucks raczej nie poczują się usatysfakcjonowani. Ale dla niesamowitego klimatu trzeba tam być!
Każdy zna ostry sos tabasco. Pochodzi on z Meksyku, ale od połowy XIX wieku nazwa ta zastrzeżona jest dla firmy z Luizjany. Kilka godzin jazdy od Nowego Orleanu znajduje się Avery Island, gdzie odbywa się produkcja sosu Tabasco. Oczywiście, w całym Nowym Orleanie można kupić całą paletę sosów. Tak, w liczbie mnogiej, bo jest ich całkiem sporo:
7. Praliny
Nowoorleańskie praliny to ręcznie robione ciastka, wykonane przede wszystkim z mleka, cukru i orzechów pekan. Można je spotkać w wielu punktach miasta i wszystkie są niesamowicie smaczne! Niestety też nie są najtańsze, ale niedługo planuję wypróbować kilka domowych przepisów, więc jak uda mi się osiągnąć smak z Nowego Orleanu, to dam znać.
8. Hurricane
7. Praliny
Nowoorleańskie praliny to ręcznie robione ciastka, wykonane przede wszystkim z mleka, cukru i orzechów pekan. Można je spotkać w wielu punktach miasta i wszystkie są niesamowicie smaczne! Niestety też nie są najtańsze, ale niedługo planuję wypróbować kilka domowych przepisów, więc jak uda mi się osiągnąć smak z Nowego Orleanu, to dam znać.
![]() |
| fot. |
Po całym dniu zwiedzania i obżarstwa, warto usiąść i wypić dobrego drinka. W tym temacie polecam Hurricane- typowego nowoorleańskiego drinka na bazie rumu. W temacie alkoholu muszę też dodać, że we French Quarter można zgodnie z prawem pić alkohol na ulicy. Dzięki temu, na każdym rogu można znależć bary, które oferują jelly shots i drinki na wynos. Nie bez powodu Nowy Orlean bywa nazywany Disneylandem dla dorosłych!
![]() |
| Mohito i Hurricane |
| Jeden z barów z drinkami na wynos. Nie widać tego na zdjęciu, ale jest otwarty na ulicę! |
I to tyle jeśli chodzi o jedzenie, którego moim zdaniem warto spróbować będąc w Nowym Orleanie. Dajcie znać czy mieliście ochotę spróbować czegoś z listy! A może macie jeszcze inne propozycje dań, których nie można sobie odmówić w NOLA?
Więcej nowoorleańskich opowieści:










