8/21/2016

Filadelfia: śladami Rocky'ego Balboa

     Kiedy wyruszaliśmy na wycieczkę Waszyngton-Filadelfia-Atlantic City, miałam plan ująć ją całą w 3 postach, po jednym na każde miasto. O ile w przypadku Waszyngtonu i Atlantic City nie stanowi to problemu, o tyle Filadelfia sprawiła mi nie lada niespodziankę- mimo iż spędziliśmy tam tylko 2 dni, to po wstępnej segregacji zdjęć, materiału wyszło mi na 4 posty! Tak więc przygotujcie się, bo trochę czasu zajmie mi oprowadzanie Was po tym niepozornym na pierwszy rzut oka mieście :)
     Nasz miejski spacer chciałabym rozpocząć od pokazania Wam miejsc, które większość z Was z pewnością już widziała, choć być może nie jest tego świadoma... No bo któż nie oglądał choć raz filmu "Rocky"?! Ok, przyznaję, do niedawna ja zaliczałam się do tych osób, bo wszystkie części przygód znanego pięsciarza oglądałam tylko fragmentarycznie. Kiedy natomiast wróciliśmy do Chicago z naszej wycieczki, byliśmy tak rozentuzjazmowani klimatem Rocky'ego, że z marszu obejrzeliśmy dwie pierwsze części. I powiem Wam, że doznałam szoku! Obie części kręcone były w latach 70. dwudziestego wieku, czyli lekko licząc 40 (!!!) lat temu, a wiele miejsc, które możecie zobaczyć w filmie, niewiele się zmieniło! Zresztą wiecie co? Zobaczcie sami!

  • Schody Rocky'ego
     Jednym z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Filadelfii są słynne "schody Rocky'ego", na których odbywały się jedne z najbardziej rozpoznawalnych scen filmu. W rzeczywistości są to schody do filadelfijskiego muzeum sztuki. Jak powiedziała nam przewodniczka, kiedy zwiedzaliśmy część miasta amfibią, Filadelfijczycy mają specjalne określenie na osoby, które pokonują wszystkie 72 stopnie z dużym entuzjazmem. Uwaga, są to "turyści" ;) 

kadr z filmu "Rocky"
Słynne schody
A to już sam szczyt schodów i wejście do muzeum sztuki
    Ze szczytu schodów rozciąga się piękny widok na Filadelfię. Widok również doskonale znany z filmu.



      Jeśli spojrzycie w dal powyższego zdjęcia, to tuż za fontanną rozciąga się Ben Franklin Parkway. Tak, ten fragment miasta też macie prawo kojarzyć z filmu :) A o co chodzi z flagami wzdłuż alei, opowiem Wam w jednym z najbliższych postów.


    Schody do Muzeum Sztuki są tak silnie kojarzone z filmem, że zaraz przy nich postawiono pomnik Rocky'ego, który jest nieustannie oblegany przez turystów, którzy nie odpuszczą, jeśli nie będą mieć zdjęcia ze słynnym pięściarzem. Przy okazji jest to miejsce na biznes dla mieszkańców- z chęcią zrobią Wam zdjęcie Waszym aparatem, jeśli tylko dacie im jakieś drobne za tę usługę. Plus oczywiście kwitnie handel koszulkami i innymi filmowymi gadżetami.


  • Italian Market
     W kolejne filmowe miejsce trafiliśmy właściwie przypadkiem, kiedy to jednego dnia, już kończąc zwiedzanie, kierowaliśmy się w stronę legendarnych filadelfijskich kanapek- Philly cheese steak, poleconych nam przez znajomych, u których się zatrzymaliśmy. Jak się bowiem okazało, w Filadelfii są dwa miejsca, ulokowane przy jednym skrzyżowaniu, które od niepamiętnych czasów rywalizują ze sobą o miano mistrza w Philly cheese steak. Rywalizacja wciąż pozostaje nierozstrzygnięta, a do obu miejsc- Geno's i Pat's- nieustannie ustawiają się ogromne kolejki. My akurat skusiliśmy się na kanapkę z Geno's. Smaczna, przyznaję, ale chyba drugi raz nie chciałoby mi się stać pół godziny w kolejce.

Nieustające kolejki do Geno's. Żeby nie było wątpliwości- za rogiem kolejka się zawija, a nie kończy.
słynne kanapki
W filmie natomiast widać konkurencyjną knajpę- Pat's. Obecnie wygląda dużo lepiej.
    Ale wróćmy do tematu! Jak wspomniałam, w drodze po kanapki mieliśmy okazję przejść przez Italian Market. Moją uwagę, poza wrażeniem że handluje się tam "mydłem i powidłem", od razu przykuł widok brudu i bałaganu. Jak się później okazało, niezmienny od czasu Rocky'ego.



Ta wykrzywiona waga czasy świetności ma już chyba dawno za sobą!
  • City Hall 
      Ostatnim miejscem, które chciałabym Wam dzisiaj pokazać jest filadelfijski ratusz. Budynek, który zdecydowanie mnie urzekł. Choć wygląda na o wiele starszy, to ukończony został w 1901 roku, a ze swoimi 167 metrami aż do 1987 był najwyższym budynkiem w mieście. W filmie "Rocky" możemy zobaczyć go w kilku scenach, choć wszędzie jest tylko elementem tła.

Co ciekawe, w miejscu gdzie Rocky kupował auto, obecnie znajduje się Starbucks.


Przy ratuszu znajduje się obecnie piękny skwer z fontannami, a także chyba najsłynniejszą filadelfijską rzeźbą- napisem LOVE.

 
     I to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że tym postem udało mi się wzbudzić w Was zaciekawienie Filadelfią i z chęcią zajrzycie do moich kolejnych opowieści z tego miasta. Bo wierzcie mi, Filadelfia to nie tylko Rocky, ale także mnóstwo innych, ciekawych miejsc!

______________________________________

p.s. Na blogu zaszły niewielkie zmiany- w górnej części, tuż nad postem, możecie znaleźć kilka zakładek, które stworzyłam dla lepszej nawigacji i wygodniejszego korzystania z bloga. Znajdziecie tam spis postów dotyczących podróży i zwiedzania Chicago, ale jeśli będzie potrzeba, uporządkuję także inne kategorie.

13 komentarzy:

  1. Super!!😊 aż chce sie tam pojechać...moze kiedyś 😉
    Pozdrawiam z zimnej Rudy Śląskiej 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam! Choć akurat z gorącego jeszcze Chicago :)

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się zestawienie zwiedzonych przez Ciebie miejsc z kadrami z filmu :) Może kiedyś uda mi się tam wybrać bo widzę, że warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, warto! Jak już będziesz w USA, to nie zapomnij zahaczyć też o Chicago ;)

      Usuń
  3. Ciekawy post, z resztą jak wszystkie :) Już minęło kilka miesięcy jak odwiedziłam USA, przygotowując się do podróży trafiłam na ten blog i dzięki Twoim postom odkrywam wiele ciekawych zakątków USA. Jeszcze tam wrócę i chciałabym zwiedzić południowo-zachodnie wybrzeże (California, Nevada itp) i wschodnie (od NYT w dół) + Chicago jeszcze raz ale tym razem w porze letniej :)
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ania, dzięki za miłe słowa :) Południowo-zachodnie wybrzeże to też moje marzenie! Póki co tak się składa, że zwiedzamy tylko wschód USA...

      Usuń
  4. Świetny pomysł i ciekawa opowieść! Aż wstyd się przyznać, że w swojej ignorancji nawet nie pamiętałem, gdzie rozgrywała się akcja Rocky'ego. Moim pierwszym filmowym skojarzeniem z tym miastem byłby pewnie obraz "Philadelphia" z Tomem Hanksem. A może to Twój pomysł na kolejny wpis? Czekam z niecierpliwością. Co do słynnych kanapek zaś, to pozostaje mi wierzyć Ci na słowo, że są smaczne, bo wyglądają raczej nieapetycznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż wstyd się przyznać, że w swojej ignorancji nigdy nie obejrzałam owej "Philadelphii" z Tomem Hanksem! Muszę koniecznie nadrobić, a kto wie co się narodzi w mojej głowie po obejrzeniu tego filmu i jego filadelfijskich kadrów? ;)

      Usuń
  5. zapomnialas podjechac pod dom rockiego!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A te kanapki to faktycznie takie super? Bo przyznam, że widok nie zachęca do konsumpcji, a już na pewno nie do stania w długiej kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że całkiem przeciętne ;) chyba oczekiwałabym czegoś nieco smaczniejszego po legendarnej kanapce z legendarnego miejsca.

      Usuń
  7. Oj tak mnie juz zainspirowalas do kolejnej podrozy .....

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger