1/10/2015

Co warto zwiedzić w Nowym Orleanie? (cz.2. Poza French Quarter)

     W jednym z poprzednich postów podzieliłam się z Wami moimi typami na miejsca warte zobaczenia we Francuskiej Dzielnicy. Dziś ruszymy trochę dalej- wyjdziemy nieco nie tylko poza najbardziej znane ulice Nowego Orleanu, ale także poza miasto. Zapraszam więc na dalszą część wycieczki! :)

1) Rejs po rzece Mississippi

 W Nowym Orleanie jest kilka firm oferujących rejsy po rzece, my akurat zdecydowaliśmy się spędzić popołudnie na statku Natchez, słuchając nie tylko opowieści przewodnika, ale także spacerując po pokładzie popijając drinka przy dźwiękach muzyki jazzowej. Na żywo, jak przystało na Nowy Orlean :)







Fabryka cukru Domino- wierząc przewodnikowi, druga co do wielkości fabryka cukru trzcinowego na świecie (największa jest w Brazylii)




2) Przejażdżka tramwajem do Garden District

     W Stanach Zjednoczonych tramwaje są bardzo rzadko spotykane. Jeśli już gdzieś są, to postrzegane są jako atrakcja turystyczna. Podobnie jest w Nowym Orleanie. I mam wrażenie, że głównie z tego powodu turyści odwiedzają Garden District- jest to najbliższa atrakcja, do której można dojechać tramwajem z French Quarter :) Sam Garden District znany jest z tego, że mieszczą się tam duże i bogate domy. Na mnie nie zrobił wrażenia, szczerze mówiąc czułam się tam trochę jak w podchicagowskim Evanston, więc nic nowego. Ale jeśli już jest się w NOLA, warto zahaczyć i o tę dzielnicę, choćby po to, wy wyrobić swoją własną opinię.







ktoś wie co to za gatunek drzewa?




Commander's Palace- jedna z najpopularniejszych restauracji w NOLA. Niestety nie skorzystaliśmy, bo byliśmy w okolicy w porze śniadaniowej.






beadsy oczywiście są wszędzie :)



3) Insektarium

     O nowoorleańskim insektarium słyszałam wiele dobrego przed przyjazdem do miasta, ale myślałam sobie, że przecież nie będę chodziła i oglądała robali na wakacjach. Tak naprawdę, gdyby nie ulewa w ostatnim dniu naszego pobytu w NOLA, prawdopodobnie nie zahaczylibyśmy o tę atrakcję. I byłaby wielka szkoda! 
Bilet do insektarium warto kupić w pakiecie wraz ze wstępem do zoo, oceanarium i IMAX. Na wykorzystanie wszystkich atrakcji z pakietu ma się 30 dni (nota bene, nam został niewykorzystany wstęp do zoo- jeśli więc ktoś wybiera się do Nowego Orleanu przed 18 stycznia, to mam do oddania 2 wejściówki). Oceanarium jest niewielkie, szczególnie w porównaniu do chicagowskiego, ale bardzo przyjemne. Filmy przyrodnicze w IMAX wręcz uwielbiam i polecam każdemu. Ale najbardziej urzekło mnie rzeczone insektarium. Podobało mi się szczególnie to, że jak to w Ameryce, mnóstwo było interaktywnych tablic oraz personelu chętnego do dzielenia się ciekawostkami o insektach. No i motylarium- cudowne miejsce! (W Chicago podobne miejsce jest w Brookfield ZOO, ale to nowoorleańskie zrobiło na mnie dużo większe wrażenie).

świąteczny klimat i przepiękne żyrandole zrobiły na mnie wrażenie!






po raz kolejny.... nie skusiliśmy się!









4) Dawne plantacje niewolnicze

     Podczas naszego pobytu w Luizjanie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie dwóch z licznych pobliskich historycznych plantacji. Wybór padł na Laurę i Oak Alley. Oba miejsca zrobiły na mnie ogromne wrażenie- przede wszystkim są to przepiękne posiadłości z bogatą historią. Oczywiście, nie da się przejść obok smutnych wydarzeń z nimi związanych- przez lata kwitło na nich niewolnictwo, a warunki, w jakich żyli pracownicy były tragiczne. Nie sposób w kilku zdaniach przedstawić historii tych miejsc, ale jeśli ktoś będzie w pobliżu, to zdecydowanie polecam odwiedzenie plantacji.


główny budynek na plantacji Laura, kolorystyka typowa dla zabudowań kreolskich

po lewej- najlepszy przewodnik jaki kiedykolwiek mnie gdziekolwiek oprowadzał!

widok na dawne kuchnie

ogród

fragment wystroju wnętrza

takie rożki, wypełnione kwiatami i słodkościami, dawano niegdyś w ramach upominku






bananowce
A to dla odmiany budynki niewolnicze. W każdej kabinie były 2 pokoje, mieszczące łącznie 10 dorosłych.


i jeszcze jedne budynek, wciąż czekający na odrestaurowanie
A to już domy niewolników na plantacji Oak Alley. Na pierwszym planie kurnik.
Przykładowe narzędzia, które służyły do uniemożliwienia uczieczki
Po głównym domu na posiadłości można wybrać się na oprowadzany spacer




widok na aleję dębową


aleja dębowa, w głębi główny budynek

ludzie i dęby :)




     I to tyle jeśli chodzi o zwiedzanie Nowego Orleanu i jego okolic. Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę przybliżyć klimat tego niesamowitego miejsca i rozwiać wątpliwości wszystkich, którzy zastanawiali się, czy jest to miejsce warte odwiedzenia. Dla mnie były to niesamowite dni!

6 komentarzy:

  1. Na pewno miejsce jest warte odwiedzenia. Zauroczyły mnie domy, są prześliczne. Natomiast pkt 3 jest dla mnie nie do przejścia...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe miejsca, raczej nie będę miała okazji ich odwiedzić, więc dobrze, że chociaż mogłam sobie podejrzeć trochę na zdjęciach u Ciebie na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne widoki :) No i zwiedzić takie insektarium to by było coś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rejs po rzece wydaje się naprawdę fajny, ze względu na statek kojarzący się z dawnymi czasami :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Nowym Orleanie wiele lat temu, ale nie widziałam nawet połowy tych miejsc!
    Trzeba będzie kiedyś tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjna podróż...plantacja niewolników, francuska dzielnica, rejs po rzece...jakby sie cofnąć w czasie!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger