W ciągu ostatnich tygodni sporo czasu poświęciłam na zgłębianie wiedzy o branży ślubno-weselnej. Muszę przyznać, że organizacja ślubu i wesela w USA zdecydowanie różni się od realiów polskich! Dziś więc kilka informacji o tym, jak wyglądają przygotowania do najważniejszego dla wielu osób dnia w życiu. Od razu uprzedzam, że to nie koniec mojego zaangażowania w poznawanie tej dziedziny, więc ciąg dalszy może nastąpić :)
Etap pierwszy- ustalenie daty ślubu. Okazuje się, że nie jest to wcale najmniej kłopotliwa część przygotowań. Owszem, wybór dnia zależy tylko od Pary Młodej, ale "zaklepać" go w urzędzie można maksymalnie 60 dni wcześniej! (tak przynajmniej jest w Illinois). Najpierw wykupuje się licencję, ważną właśnie 60 dni, a potem dopiero jedzie się do urzędu dopełniać formalności. Jeżeli w ciągu tego terminu nie weźmie się ślubu, licencja wygasa i trzeba wykupić nową. Tak krótki termin rodzi pewne komplikacje, chociażby w kwestii zamawiania przyjęcia weselnego, którego z oczywistych względów trzeba dokonać wcześniej niż jedyne 2 miesiące przed ślubem. Trzeba zatem rezerwować salę nieco na oślep, licząc, że w urzędzie nie będzie żadnych komplikacji. Komplikacji jednak raczej nie powinno być, gdyż ślub cywilny trwa jakieś 5 minut! Wszyscy chętni powinni więc zostać bez problemu obsłużeni :) W urzędzie nie trzeba nawet mieć świadków, a całość wygląda raczej jak zwykłe podpisanie kontraktu niż uroczysta, romantyczna chwila.
Etap drugi- wybór i rezerwacja sali. Wybór sal weselnych w Chicago jest przeogromny! Większość z nich jest bardzo ładna, udekorowana, samemu można wybrać kolorystykę dodatków. Różnica na ogół pojawia się w cenie. Zdecydowanie tańsze są sale na południe od Chicago. Ogólnie można stwierdzić, że ceny za przyjęcie z obiadem i otwartym barem wahają się od $35 do $60 za osobę (wliczając w to podatek oraz koszty obsługi). Do tego dochodzą koszta za dodatkowe elementy, jak zimne przekąski, słodki stół, czy gorący posiłek około północy, bądź np. przedłużenie przyjęcia. I nie mówię tu o przedłużeniu w rozumieniu poprawin! Większość restauracji w Chicago oferuje przyjęcie trwające 5-6h, za każdą dodatkową godzinę trzeba zapłacić. Ale o zabawie do białego rana i tak można zapomnieć, bo restauracje mają licencje tylko do 2 w nocy...
Etap trzeci- wybór zaproszeń. Nie zdziwię zapewne nikogo mówiąc, że wybór zaproszeń ślubnych jest w USA ogromny. Można kupić zaproszenia wraz z tekstem, bądź do samodzielnego wypisania; wybrać ze sklepowej czy internetowej półki bądź zlecić wykonanie zaproszenia według naszego pomysłu. Właściwie takie same możliwości dostępne są w Polsce. Warto tylko dodać, że w USA panuje zwyczaj, że to rodzice zapraszają na ślub Pary Młodej, więc większość gotowych zaproszeń ma właśnie taką formułkę. Jeśli chodzi o ceny, to są bardzo zróżnicowane. Jeżeli nie zależy nam na unikatowych czy nie wiadomo jak ozdobnych, a po prostu ładnych zaproszeniach, najlepiej jest wybrać się do sklepu typu Michaels czy Party City i tam dokonać zakupu, a następnie samemu wydrukować tekst zaproszenie.
Tyle na dzisiaj w temacie ślubu i wesela. Ciąg dalszy nastąpi zapewne za kilka tygodni :)






