Dziś, podobnie jak w zeszłym roku, wybraliśmy się na chicagowską giełdę terrarystyczną- Reptile Fest. Jednak inaczej niż ostatnio, tym razem wzięliśmy ze sobą Sydney :) Maluch się trochę stresował, ale decyzji nie żałuję, bo przynajmniej (dzięki rozmowom z obecnymi tam specjalistami i weterynarzami) upewniłam się, że dobrze się rozwija, jest piękna i... że to dziewczynka (dotąd skłaniałam się raczej ku opcji, że to chłopiec). Dowiedziałam się także, że jest przedstawicielką odmiany german giant, czego się kompletnie nie spodziewałam!. Dla tych, którzy nie są w temacie, krótkie wyjaśnienie- Sydney to moja 1,5 roczna agama brodata :)
Wracając do wystawy- oczywiście podobało mi się bardzo, choć w tym roku zabrakło kameleonów. Jeden minus- drażniło mnie strasznie, że niektórzy hodowcy upodobali sobie przebieranie zwierzaków w fikuśne stroje. Po co?!
Podobało mi się natomiast to, że wszyscy hodowcy i weterynarze byli bardzo chętni do udzielania wskazówek i wyjaśnień, odpowiadania na pytania i ogólnego "dzielenia się wiedzą i doświadczeniem". Skorzystały na tym zarówno dzieci obecne na wystawie, jak i ja- wciąż początkująca, choć bez pamięci zakochana w gadach, terrarystka :)
Wystarczy pisania, czas na zdjęcia :) (relację z ubiegłorocznej wystawy można zobaczyć TUTAJ)
![]() |
krótka pogawędka z młodszymi, choć niekoniecznie mniej doświadczonymi, terrarystami :) |
Mogę wszystko zrozumieć. Żółwie w wannie, jaszczurki, węże i wylinki. Ale ta... Ropucha w kapeluszu (?) jest ponad moją tolerancję. Raz że ropucha, dwa że kapelusz.
OdpowiedzUsuńahh ten kroko- chyba bym nie podeszla ;)
OdpowiedzUsuńkapitalna impreza, chętnie dotknęłabym krokodyla (i każdy luby może go symbolicznie podarować wybrance :D)
OdpowiedzUsuńale ubieranie zwierząt to jednak nie moja bajka :/
Z krokodylem na spacer tylko w postne piątki :)
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńWgl bardzo fajny pomysł zgromadzić w jednym miejscu tyle zwierząt, można wszystkie obejrzeć, i przy okazji pewnie dowiedzieć się czegoś ciekawego.
Pozdrawiam Paweł
http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/
A mnie zastanawia jak przebrać węża?...może za trąbę słonia?:)
OdpowiedzUsuńMyślałam kiedyś o hodowaniu ropuszki Bufo Bufo, ale jakoś mi przeszło, bo w sumie to duża odpowiedzialność, a ja się nie znam:)
OdpowiedzUsuńfajnie jest je oglądać na zdjęciach bądź przez szybę - do reki bym żadnego nie wzięła :)
OdpowiedzUsuńterraryści-terroryści ;) Fajne te niektóre gadzinki i nawet bym niektóre chętnie pogłaskała, ale węże... krokodyle... brrr, dalej napawają mnie lękiem.
OdpowiedzUsuńDobry pomysł miałaś, fundując Sydney'owi tą wycieczkę... dobrze dowiedzieć się jakichś ciekawostek o swoim pupilku ;)
ale gadziska ;O
OdpowiedzUsuńJaszczurki wszelkiej maści, a w szczególności gekony pokochaliśmy na Sri Lance.
OdpowiedzUsuńNie ma chyba lepszego "środka owadobójczego" niż kilka gekonów w domu :)
pozdrawiam z Al-Khobar
Oooo, widze aksolotle, ktore wieki temu hodowalismy w akwarium :)
OdpowiedzUsuńA ten płaszczyk tego Pana w kapeluszu to pewnie szyty na miarę...? :D Kto by pomyślał, że gadziska też mogą być eleganckie!
OdpowiedzUsuńPrzeczytalam ten pamietnik napisany kilka lat temu i pelny szacun dla autorki. Nic dodac nic ujac. Nie wiem czy potrafilabym to opisac tak szczegolowo i tak dobrze jak autorka. Mjoe gratulacje!
OdpowiedzUsuń