10/18/2016

5 powodów, dlaczego jesień w USA da się lubić

     Moją absolutnie ulubioną porą roku jest lato i to nie podlega żadnym dyskusjom ani negocjacjom. Uwielbiam upały, wygrzewanie się na plaży, długie dnie, ciepłe noce, lekkie ubrania i ogólny klimat letniego luzu i beztroski. Są jednak pewne zjawiska, które pozwalają mi osłodzić ból utraconego lata i z uśmiechem spojrzeć na jesień. Ciepłe swetry, kolorowe liście czy długie wieczory pozwalające na zatopienie się w książkach czy Netflix to jedne z nich, ale to nie im poświęcę dzisiejszy post. Dziś chciałabym napisać Wam więcej o powodach typowo amerykańskich, dzięki którym jesień w Chicago staje się dużo bardziej znośna, a może nawet... przyjemna?

Chicago w jesiennej odsłonie (fot.)


Dyniowe farmy

     Dyniowe farmy to chyba jedna z najbardziej amerykanskich atrakcji, jakie potrafię sobie wyobrazić. Są to najczęściej dość spore tereny, na których zapewnione są jesienne atrakcje dla całej rodziny- nie tylko dyniowe grządki, ale także labirynty stworzone w polach kukurydzy, minifarmy ze zwierzętami, które można karmić, nawiedzone domy, czy w końcu sklepy, w których można zaopatrzyć się w lokalne produkty i domowe wyroby. W okolicach Chicago można znaleźć co najmniej kilka mniejszych bądź większych dyniowych farm, ale chyba najbardziej znana i najczęściej odwiedzana to Goebbert's Farm w South Barrington. Jak dokładnie wygląda ta akurat farma- w linku poniżej:


fot.

Dyniowe produkty

     Skoro już jesteśmy w temacie dynii, to muszę wspomnieć o dyniowych smakołykach, na których pojawienie się czekam gdy tylko zawieje pierwszy wiatr zwiastujący nadchodzącą jesień. Chyba najbardziej oczywisty, szczególnie w USA, to Pumpkin Spice Latte, czyli dyniowa, lekko pikantna i bardzo aromatyczna latte. Serwuje ją większość kawiarni, a ja bardzo często daję się na nią skusić, szczególnie w chłodniejsze dni. Jedyny minus- najczęściej jest zdecydowanie za słodka, co niestety jest codziennością w Ameryce.

fot.
 Drugim dyniowym produktem, który uwielbiam, jest zupa dyniowa. Bez względu na to, czy jest to zupa mleczna, w wersji śniadaniowej, czy też bardzo esencjonalny krem w wersji obiadowej- każdą biorę w ciemno! Szczególnie chętnie wyczekuję pojawienia się mojej ulubionej zupy dyniowej w restauracji Panera Bread. Na Internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na podobną zupę, więc nawet jeśli nie mieszkacie w USA, możecie w kuchni śmiało przenieść się za ocean :)

    
Oczywiście, nie jesteśmy skazani jedynie na kawiarnie i restauracje! Gdy tylko zaczyna się sezon, sklepowe półki uginają się od najróżniejszych odmian dynii i squasha, a niektóre sklepy wychodzą nawet naprzeciw potrzebom amerykańskich leniuszków i sprzedają dynię już obraną i pokrojoną, którą wystarczy jedynie wrzucić do naszego wywaru na zupę i doprawić :)

Halloween
     Zanim jeszcze na dobre skończy się lato, Amerykanie już wpadają w Halloweenowy szał. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne sezonowe sklepy, w których można kupić kostiumy i dekoracje na Halloween, rozmowy w dużej mierze skupiają się na pomysłach na motyw przewodni imprezy, a fronty domów przeistaczają się w bramy do świata upiorów.
      Przyznam szczerze, że mnie ten halloweenowy szał jakoś specjalnie nie rusza, ale naprawdę doceniam pomysłowość Amerykanów i ich chęć do zabawy. Nie raz uśmiecham się przechodząc obok pomysłowo udekorowanego domu, ocieram oczy ze zdziwienia patrząc na coraz to ciekawsze i zaskakujące kostiumy, a i sama nie odmawiam zabawy w Halloweenowy wieczór. 


Święto Dziękczynienia
   
     Miesiąc po Halloween przychodzi czas na moje ulubione amerykańskie święto- Święto Dziękczynienia. Wypada ono w czwarty czwartek listopada i jest wspaniałą okazją do rodzinnych spotkań przy wspólnym obiedzie, podczas którego, zgodnie z tradycją, na stole nie może zabraknąć indyka. Cenię ten dzień szczególnie dlatego, że nie przyświeca mu żadna religijna ideologia, dzięki czemu śmiało może być obchodzony przez wszystkich. W kraju imigrantów z całego świata, różnych kultur i wierzeń- to niezwykle ważne. Poza czasem dla rodziny, dla wielu Amerykanów jest to także dobry moment aby zatrzymać się na chwilę, zastanowić i pomyśleć, za co w swoim życiu jesteśmy naprawdę wdzięczni i - docenić to.


fot.

Żurawina

     Wspomniałam o dynii, wspomnieć muszę też o żurawinie. Oczywiście, zarówno dynia jak i żurawina znane i dostępne są w Polsce, ale mam wrażenie, że w USA żyją one całkowicie innym życiem. Są dużo bardziej docenione i zdecydowanie częściej spotykane na stołach. Kiedy przychodzi jesień, żurawinę można kupić za przysłowiowe grosze. Jako że uwielbiam kwaśne smaki, jest to jeden z moich ulubionych, jesiennych produktów. Szczególnie lubię używać żurawiny do mojego jesienno-zimowego, rozgrzewającego śniadania: kaszy jaglanej z musem z żurawiny, cynamonu i pomarańczy oraz łyżką jogurtu naturalnego. Zdrowo i smacznie!







    A jakie są Wasze sposoby na polubienie jesieni? A może zwyczajnie ich nie potrzebujecie, bo jesień jest Waszą ulubioną porą roku?


16 komentarzy:

  1. Nie wiem jak w Chicago, ale u mnie dzis i wczoraj 30C to sie nazywa piekna jesien. Jesien, zwlaszcza nowojorska jest moja ulubiona pora roku. Lato za gorace i za wilgotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Chicago niewiele chłodniej- dziś 25, wczoraj jeszcze cieplej. Tylko że w nocy mieliśmy potężną wichurę, więc raczej trudno mówić o jakiejkolwiek stabilności :)

      Usuń
    2. Stabilnosci o tej porze roku nie ma co oczekiwac, o czym nawet napisalam w dzisiejszej notce :)

      Usuń
  2. Strasznie nie lubię jesieni. Taka ponura (pfff... akurat jak to piszę, to mam słońce za oknem xD). Ale faktycznie są sposoby, które pomagają przeżyć ten czas. Bardzo fajny post. Przyjemnie się go czytało. U nas w Polsce ziąb. W ciepłej kurtce chodzimy już od miesiąca :( Muszę wypróbować kaszę jaglaną z żurawiną, wygląda smacznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas póki co wystarczają ciepłe bluzy, ale czuję, że to już długo nie potrwa... Kaszę polecam: szybkie, proste i smaczne danie :)

      Usuń
  3. Trochę zazdroszczę tej cieplej jesieni... . W Polsce dość szaro, mokro i oczywiście chłodno. Jesień wydaje mi się taką porą roku, podczas której chciałbym odwiedzić Stany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mamy ładniejszą jesień tego roku, ale obawiam się, że zima da nam w kość dużo bardziej niż w Polsce :(

      Usuń
  4. Na pewno Twoja jesień jest piękniejsza niż nasza polska. Strasznie daje nam w tym roku popalić. Pada, jest szaro, buro i ponuro.Ludzie coraz smutniejsi. Ja też uwielbiam lato i żurawinę. Nie znoszę zimna:( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Święto Dziękczynienia to bardzo fajne święto :) Uwielbiam dynię i żurawinę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Również uwielbiam dynię i żurawinę, tę pierwszą zawsze sadzę sobie w przydomowym ogródku (pięknie wyrosła mi w tym roku, już się napaliłam na wycinanie strasznych twarzy xD). Robię z niej zwykle babeczki, tartę i zupę krem, a z dwa lata temu znalazłam w sieci rewelacyjny przepis na pumpkin latte, więc nawet się z domu nie muszę ruszać po kawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, taka dynia z ogródka to dopiero musi być smaczna :)

      Podzielisz się tym sprawdzonym przepisem na pumpkin latte?

      Usuń
  7. Wygląda rewelacyjnie, zastanawia mnie ile to trwa? Nigdy nie byłem w Stanach o tej porze roku... Przypuszczam, że długo może ciepło, ale zima może przyjść raz dwa? Zwłaszcza w tym miejscu Stanów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Chicago, to jesień jest tu zazwyczaj bardzo ładna i dość ciepła :) Trwa tak mniej więcej do drugiej połowy listopada, potem już niestety robi się nieciekawie i przychodzi zima, która tutaj okropnie daje się we znaki ;/

      Usuń
  8. Uwielbiam jesień! Zwłaszcza tę w Atlancie :) Do końca pażdziernika jest cieplutko (dziś 28!), raz mi się zdarzyło ubrać długi rękaw :D No i te dynie wszędzie i inne jesienne pyszności <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zwycięzca z DV-2014 i jestem już dwa lata w USA. Zostawiliśmy w Polsce z rodziną wszystko, czego dorobiliśmy się przez 15 lat małżeństwa. Dzieki pomocy naszym rodzicom mieliśmy co zostawić. W USA po dwóch latach dorobiliśmy się niemalże tego samego bez pomocy rodziców i żyje się bardziej komfortowo i przede wszystkim bardziej bezpiecznie. Bezpiecznie i poczęci zdrowo. Mózg nie jest tak lasowany i nakręcany w USA jak to miało miejsce przez media w Polsce. Pomimo pogoni za pieniądzem amerykanie uwielbiają je wydawać i przy tym bardzo dobrze się bawią. Najpopularniejsze miejsca odpoczynku amerykanów to resorty z kasynami. Zaufanie do policji czy szacunek do żołnierzy jest godny pozazdroszczenia. Jest masakrycznie dużo aspektów pozytywnych życia w USA. Tym jednak brzydota i podeście społeczeństwa w tym jak cię widza inni jest całkowicie nie do wyobrażenia. Czasem wydaje mi się, że widziałem już najgrupsza osobowe, a tu proszę. Niektórzy czasem nawet się nie umyją przed wyjście z domu, a o wałkach na głowie to nie wspłonę. Całkowicie się niczym nie przejmują. Przynajmniej raz w miesiącu zobacze jakiegoś oszołoma. Dwa razy transwestyta podrywał mnie w McDonaldzie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger