1/25/2012

Wakacyjne wspomnienia - Floryda

Jako że zima w pełni, za oknem szaro-buro, to śnieg pada, to deszcz- słowem nie chce się nosa z domu wyściubić, to pomyślałam sobie, że miło będzie powrócić choć na chwilę do tych upalnych, wakacyjnych dni, kiedy czekało się na jeden chłodniejszy dzień, bo nawet taki ciepłolub jak ja ledwo wytrzymywał... Kiedy żyło się beztrosko korzystając z wakacji i jedynym problemem każdego ranka było pytanie: "To co dziś zwiedzamy?"...
My zeszłoroczne wakacje spędziliśmy na Florydzie i muszę przyznać, że wyjazd był bardzo udany, choć o całkowitym spełnieniu też mówić nie można- wszystko dlatego, że na Florydzie jest tyle niesamowitych miejsc wartych odwiedzenia, że tydzień, który poświęciliśmy na ten wyjazd, to zdecydowanie za mało!
Dziś więc post z serii foto-postów, żeby poczuć trochę ciepła w ten chłodny dzień:)
Na początek, dla złapania klimatu- piosenka, która towarzyszyła nam przez większość wyjazdu. Można puścić sobie w tle, póki ACTA nam jeszcze nie zabroniła ;]

   
Jadąc amerykańskimi autostradami, które są w takim stanie, że nic tylko podróżować, co jakiś czas mija się "rest areas", czyli zajazdy, na których można odpocząć, odświeżyć się czy czasem coś zjeść.


Kiedy wjeżdża się do stanu, pierwsza rest area to "welcome area", na której dodatkowo można uzyskać wiele informacji, co w danym stanie jest warte odwiedzenia, jakie są restauracje, hotele, lokalne biznesy itp.
Na zdjęciach welcome area na Florydzie.


















Zatrzymaliśmy się w uroczym miasteczku Fort Lauderdale. Wybraliśmy to miejsce głównie z dwóch powodów: po pierwsze, ceny są całkiem przystępne, a po drugie- jest to miasteczko mniej więcej w środkowej części południowo- wschodniego wybrzeża Florydy, więc stanowiło całkiem niezły punkt wypadowy do zwiedzania.





      W samym Fort Lauderdale spędziliśmy chyba tylko 2 dni. Wystarczyło, żeby trochę pozwiedzać, wygrzać się na plaży, popływać w oceanie (o ochłodzie nie może być mowy, bo woda była prawie tak nagrzana jak powietrze!) i zobaczyć kilka ciekawych rzeczy, np.:

moje motoryzacyjne marzenie- Corvette. Na Florydzie jeździ ich mnóstwo, więc wzrok cały czas uciekał mi w różne strony :)
Heh, różne rzeczy ludzie gubią... :P
przedstawiciel florydzkiej fauny- na moje oko krab tęczowy, ale ręki uciąć sobie nie dam

rajski kwiat (strelicja królewska) jest na Florydzie niemal tak powszechny, jak u nas róża czy tulipan

jaszczurki zarówno w Fort Lauderdale, jak i w całej południowej Florydzie są na każdym kroku. Małe, duże, jakie tylko się zapragnie. Na każdym kroku, dosłownie.

   Pierwszą odwiedzoną przez nas atrakcją było Kennedy Space Center na Cape Canaveral. W tym miejscu pewnie rozczaruję wszystkich fanów astronautyki, ale nie podobało mi się tam w ogóle, więc nie mam za bardzo co pisać. Ot, trochę rakiet, statków, hangary z rekwizytami ze Star Treka... Dla mnie nudy, choć domyślam się, że dla niektórych jest to nie lada gratka.




   O wiele bardziej zainteresował mnie Sea World w Orlando. Jest to park, w którym, jak nazwa wskazuje, można podziwiać różne morskie zwierzęta, przy czym "morskie" jest tutaj bardzo pojemnym pojęciem. Park jest naprawdę ogromny i można w nim spokojnie spędzić cały dzień. Nie jest to takie typowe morskie zoo, ponieważ odbywają się tam różne pokazy, np. tresury fok, tresury psów czy występy orek, a także można skorzystać z rollercoasterów, połączonych oczywiście z wodą :) Podobało mi się tam bardzo i chciałabym dodać całą masę zdjęć, ale równowaga musi zostać zachowana, tak więc zdjęć tylko kilka ...


   Foki są niesamowitymi żebrakami. Oczywiście, jak to w Ameryce, wszystko nastawione jest na zabawę i zysk, tak więc odwiedzający park mogą karmić foki rybkami, które wcześniej muszą zakupić. Ja w tej kwestii jestem wielkim dzieciakiem i także nie odpuściłam karmienia fok :) jak i rekinów, płaszczek i jeszcze kilku stworzeń... ;]

I tak w Sea World największą atrakcję dla nas stanowił pokaz orek. Niesamowite przeżycie! Uważam, że jest to jeszcze piękniejsze niż  pokazy delfinów, które też są przecież czarujące.

 



   Słyszeliście kilka lat temu o takim zdarzeniu, że orka zaatakowała swoją treserkę i bardzo ją poraniła (chyba nawet śmiertelnie)? Jeśli się nie mylę, to ten właśnie olbrzym, ale jeżeli ktoś może to zweryfikować, to będę wdzięczna.

  (EDIT: Obecnie jestem o wiele bardziej świadoma i zdecydowanie potępiam "atrakcje" typu występy orek. Dla zainteresowanych tematem polecam film dokumentalny pt. "Blackfish")


     Orlando jest niesamowitym miastem- na zwiedzenie samych tylko atrakcji w nim umieszczonych, potrzeba by dobrego tygodnia, a może i więcej! Sea World, Universal Studios z 2 parkami, Disney World z 4 parkami i cała masa pomniejszych atrakcji... My niestety byliśmy ograniczeni czasowo, a każdy wypad z Fort Lauderdale do Orlando oznaczał dla nas wyjazd o 6 rano i powrót ok 23. Nie daliśmy rady odwiedzić więc wszystkiego, ale parku  Islands of Adventures w Universal Studios odpuścić nie mogliśmy! I była to bardzo dobra decyzja, bo zabawa faktycznie była przednia, co jednak odbiło się na małej ilości zdjęć, na których robienie nie było czasu :). Muszę w tym miejscu nadmienić, że wszystkie te parki mają jedną cechę wspólną- wstęp jest stosunkowo drogi, szczególnie jeżeli przelicza się to na polskie warunki- bo ok. $80-100 za osobę, ale są naprawdę warte swej ceny! W cenę wliczona jest, poza wstępem, masa atrakcji, przeważnie ogromnych rollercoasterów, a także wszelkie pokazy odbywające się w parku. W Universal Studios jest ich wyjątkowo dużo- każdy mini-park ma zapewnioną dodatkową atrakcję, np. przejażdżka w nie-wiem-ile-D w świecie Spidermana (umierałam tam ze strachu i krzyczałam  wniebogłosy!), ogromny pokaz z masą efektów specjalnych w świecie Posejdona (np. przejście tunelem wodnym), przedstawienie z niesamowitymi rekwizytami w krainie Sindbada. Naprawdę- dzień pełen wrażeń!





   Jeden z mini-parków - Seuss Landing. Można się tam poczuć jak w bajce! Niesamowite miejsce, nawet dla dorosłego człowieka!

   Robiąc przejażdżkę jedną z kolejek w Seuss Landing można spojrzeć na cała wyspę z góry. W tle-  wyspa Posejdona oraz Hogwart.


   Jeden z naszych dni poświęciliśmy na wypad do Key West. Jest to miasteczko na samym południu archipelagu Florida Keys, do którego dostać się można przejeżdżając cały archipelag- połowę drogi jedzie się więc mostami, a wokół widać jedynie ocean i mniejsze wysepki. Widok jest naprawdę niesamowity! Uroku dodają wygrzewające się na poboczach ogromne jaszczury, przypuszczam że legwany, ale nie mam pewności, bo nawet nie było jak się zatrzymać po drodze ;( Ach, zapomniałabym! Po drodze zahaczyliśmy także o Key Largo, gdzie miałam przyjemność pobawić się z delfinami :). Wracając do Key West- miasteczko jest niewielkie i nie ma tam jakichś spektakularnych atrakcji, ale plaże są niesamowite i myślę, że to właśnie one są największą atrakcją. Piasek na tych plażach to nie takie ziarenka, do których jesteśmy przyzwyczajeni, ale miał, konsystencją zbliżony do mąki. Niesamowite!




   Ostatnią naszą atrakcją było odwiedzenie Miami, czyli spełnienie jednego z moich pomniejszych marzeń. I cóż, muszę przyznać, że Miami naprawdę robi wrażenie!



   Oddalam zarzuty, jakobym nie pokazywała się na żadnych zdjęciach w blogu! Oto i jestem :)


South Beach- niesamowite miejsce. Woda ma przepiękny odcień! A słońce grzeje tak mocno, że po nie więcej niż godzinie już byłam czerwona ;]

  I to chyba tyle tej krótkiej relacji z naszego wrześniowego wypadu na Florydę. Jestem przekonana, że zawitamy tam jeszcze nie raz, bo naprawdę jest co zwiedzać i masę rzeczy jeszcze chcielibyśmy zobaczyć.

   Tymczasem, jeżeli zima dalej będzie mnie drażnić, któregoś dnia wrzucę jeszcze kilka słonecznych zdjęć z naszego wyjazdu do Myrtle Beach w Południowej Karolinie, który odbyliśmy we wrześniu 2009 r.

A na koniec, mapka z zaznaczonymi miejscami, które opisałam powyżej. Ot, tak dla "usystematyzowania wiedzy" :)

15 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu Twojej relacji i obejrzeniu zdjęć mam ochotę tylko na jedno: spakować walizkę i wylądować na South Beach! :)

    To musiały być rewelacyjne wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojeju, jakie zdjęcia !!<3 piękne, zazdroszczę ! (NASA chyba najbardziej, jak byłam mała zawsze chciałam tam pracować, niestety potem się okazało, że jestem noga z fizyki:P) i palemki i słoneczko i orki, flamingi, super!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ HappyHolic - wierz mi Kochana, że ja mam ochotę dokładnie na to samo! :)

    @ krecica - cóż, dla mnie NASA było najmniej interesujące :) ale cała reszta- z chęcią bym to powtórzyła... w każdej chwili! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając,oglądając poczułem się jakbym tam był.Florydę znam tylko z relacji takich jak Twoja i z internetu.Brakowało czasu i szkoda było kasy,dzisiaj żałuję.Były to zdecydowanie inne czasy,inna emigracja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to miło przenieść się o 40 st. Celsiusza :) (w górę oczywiście)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Szkoda, że nie można pstryknąć palcami i znaleźć się w jakimś ciepłym miejscu! A może nauka już coś robi w tym kierunku, Mariuszu masz jakieś wieści na ten temat?;>

      Usuń
  6. Plastikowo nieco wolę starsze miasta i bardziej ceglaste. Ale lubię też ładną pogodę. Niestety jestem Londyńczykiem, więc o takowej mogę sobie pomarzyć lub poczytać wspomnienia z wakacji :)
    PS. Fajny kapelusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje upodobania- dla mnie najważniejsze jest, żeby było ciepło i blisko do wody. Będąc na Florydzie autentycznie czułam, że mogłabym tam zamieszkać choćby od zaraz. I niech tam sobie nawet będzie plastikowo, a co mi tam!:)

      Usuń
  7. Szkoda ze nie zahaczylas o Tampa Bay.Tu tez sa piekne plaze.Pozdrowienia z Clearwater!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za informację! na pewno dopiszę Tampa Bay do listy miejsc do odwiedzenia przy okazji kolejnej wizyty na Florydzie! :)

      Usuń
  8. Wyprawa jak marzenie. Kapitalne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prze śliczna foto-relacja a plaże zapierają dech w piersiach:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam i dziekuje za zdjecia. We Florydzie zakochalam sie 10 lat temu i nadal mnie trzyma. Gdyby nie wrodzony strach przed ryzykiem zostalabym tam na zawsze. Pozdrowienia z Wroclawia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspanialy photo-blog!!!Floryda to taki mini raj na ziemi!!Bylam i moge potwierdzic!Zapierajace dech w piersiach kolorowe plaze...cisza,spokoj,i niepowtarzalny klimat florydzki...ehh czego chciec wiecej? :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Floryda, nic dodać, nic ująć. Jest tam po prostu ciepło i słonecznie,ale widziałam piękniejsze miejsca, które warto zobaczyć, więc Florydę zostawię może na dużo później.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger