12/18/2018

Co zamiast Kevina, czyli co w Święta oglądają Amerykanie?

     Boże Narodzenie za pasem, w Polsce znów wszyscy mają nieprzyzwoitą ilość wolnego, a w telewizorach z pewnością poleci, o ile już nie poleciał, swoisty symbol okresu świątecznego: "Kevin sam w domu". Tymczasem w Stanach Zjednoczonych oficjalnie wolnym dniem jest tylko 25. grudnia, a w amerykańkich telewizorach... najprawdopodobniej Kevina nie będzie. Bo o ile jest to produkcja amerykańska i oczywiście Amerykanom doskonale znana, to jednak jankeskie gusta są w tym temacie nieco odmienne od polskich.


     Znów zrobiłam małe badanie wśród Amerykanów i tym razem zapytałam, jaki film jest tradycyjnie oglądany w ich domach w okresie świątecznym. I powiem szczerze, że dość mocno się zdziwiłam! Była to tym samym inspiracja i baza do dzisiejszego posta: na podstawie owego badania przygotowałam dla Was bowiem zestawienie pięciu filmów świątecznych najczęściej wymienianych przez Amerykanów, które to zestawienie być może będzie dla Was inspiracją na świąteczny (mini)maraton filmowy. 

"It's a Wonderful Life" ("To wspaniałe życie")

      Jeśli nie macie oporów przed oglądaniem starych, czarno-białych filmów, to ta propozycja zdecydowanie warta jest sprawdzenia- wśród moich respondentów, produkcja "To wspaniałe życie" była niemalże bezkonkurencyjna! Jest to również film najwyżej oceniony w zestawieniu 50 najlepszych filmów świątecznych portalu Rotten Tomatoes. Film z 1946 roku opowiada historię Georga Bailey'a, który po wpadnięciu w tarapaty finansowe dostaje załamania nerwowego, wskutek którego postanawia targnąć się na własne życie. Z pomocą przychodzi mu anioł stróż, Clarence Odbody, który pokazuje George'owi, na jak wiele osób miał wpływ i jak wyglądałoby życie jego bliskich bez niego. Piękny, wzruszający, choć mało znany w Polsce film- w sam raz na Święta!


"A Christmas Carol" ("Opowieść wigilijna")

     Historia przedstawiona w "Opowieści wigilijnej" Charlesa Dickensa jest chyba wszystkim świetnie znana: skąpiec i samotnik Ebenezer Scrooge pod wpływem wigilijnej wizyty trzech duchów przechodzi imponującą przemianę w szczodrego i serdecznego człowieka. Opowiadanie doczekało się wielu adaptacji filmowych i teatralnych i na potrzebę tego posta wszystkie je wrzuciłam do jednego worka, choć warto nadmienić, że wśród szczególnie upodobanych przez Amerykańskich widzów znajduje się produkcja "A Christmas Carol", znana również jako "Scrooge" z 1951 roku, z bardzo docenionym Alstairem Simem w roli Ebenezera.


"Miracle on 34th Street" ("Cud na 34. ulicy")

     W czasach, kiedy w każdym centrum handlowym można spotkać co najmniej jednego Świętego Mikołaja pozującego do zdjęć z dziećmi w bajkowej scenerii, trudno uwierzyć w autentyczność owych mikołajów. A co jeśli jeden z nich faktycznie jest tym jedynym i prawdziwym Świętym Mikołajem, który pomaga odnaleźć magię w świętach? O tym właśnie opowiada "Cud na 34. ulicy". Kolejna ciepła opowieść, która doczekała się kilku wersji filmowych, przy czym kilka scen z tej chyba najpopularniejszej, z 1994 roku, kręconych było nie gdzie indziej jak w samym Chicago!


"White Christmas" ("Białe Boże Narodzenie")

     Kolejny dość wiekowy film, bo z 1954 roku. Opowiada historię czwórki muzyków rewiowych, którzy starają się ocalić przed upadkiem zapomniany hotel. Romans, musical i komedia w jednym. A do tego okraszony wieloma znanymi piosenkami, jak chociażby "White Christmas" w wykonaniu Binga Crosby'ego, która zadebiutowała w jeszcze starszym filmie świątecznym "Holiday Inn" z 1942 roku.


"A Christmas Story" ("Prezent pod choinkę")

     Klasyczna komedia świąteczna opowiadająca historię chłopca, który marzy o tym, by pod choinkę dostać karabinek marki Red Rider. Film jest tak wysoko ceniony w amerykańskiej kulturze, że w 2012 roku umieszczony został na liście amerykańskiego dziedzictwa filmowego jako produkcja ważna pod względem kulturalnym, historycznym i estetycznym. A i tak część Amerykanów pamięta go pewnie głównie dlatego, że dobitnie przedstawił, dlaczego nie należy lizać zmrożonych rurek.



     Przyznam szczerze, że zaskoczyło mnie aż tak duże uwielbienie Amerykanów do aż tak starych, klasycznych filmów. Poza tymi wymienionymi powyżej, chętnie wspominane były chociażby "The Bells of Saint Mary's" z 1945 czy "Heidi" z 1937 roku. Nie tylko żadnego z nich nie oglądałam, ale nawet do tej pory o nich nie słyszałam! Co również zaskakujące, niezbyt popularne były natomiast świąteczne komedie, tak chętnie oglądane w Polsce, jak choćby nieśmiertelny "Kevin sam w domu", "Bad Santa" czy "W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju" opowiadający o rodzinie Griswoldów. Co również ciekawe, jednym z najpopularniejszych filmów nieświątecznych oglądanych w Święta przez Amerykanów jest... "Szklana Pułapka"!

     I mówcie sobie co chcecie, ale dla mnie "Grinch: Świąt nie będzie" z 2000 roku i tak jest najlepszym filmem świątecznym 😊 A Wy, co będziecie oglądać w te Święta?


Jeśli interesuje Cię tematyka filmowa, to koniecznie zajrzyj do posta o filmach świątecznych kręconych w Chicago TUTAJ.


* Dzisiejszy post powstał we współpracy z portalem Polki na Obczyźnie.

2 komentarze:

  1. Ostatnie święta spędziłem na obczyźnie, więc "Kevina" nie było, chociaż w tym roku moja siostra pewnie o to zadba, by go nie zabrakło. Jak w każde święta. Więc jak byłem w Nowym Jorku to po prostu nie mogłem sobie odpuścić zdjęcia hotelu Plaza! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Grinch to klasyk! <3
    Ale faktycznie, nie ma świąt bez Opowieści Wigilijnej, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger