10/08/2019

Zwiedzanie Chicago
(część 1- wersja jednodniowa)

     Lato wprawdzie dobiegło już końca, ale każdy czas jest dobry, by przyjechać do Chicago. Tym bardziej teraz, kiedy po pierwsze, wszystko wskazuje na to, że Polska dołączy do ruchu bezwizowego, a po drugie, Chicago po raz kolejny zostało okrzyknięte przez czytelników Conde Nast Traveler najlepszym turystycznie dużym miastem w Stanach, wyprzedzając takie potęgi jak Nowy Jork, Boston czy Nowy Orlean. Wiedzieliście, że tylko w 2018 roku, Chicago odwiedziło aż 58 milionów turystów?!
     Niektórzy są tu tylko przejazdem i w mieście spędzają raptem jeden dzień czy nawet kilka godzin, inni w Chicago planują cały urlop. Żeby wyjść na przeciw jednym i drugim, przygotowałam dla Was dwa posty- dziś zapraszam na moją wersję idealnego, jednodniowego zwiedzania (uprzedzam, że będzie intensywnie!), natomiast w kolejnym poście przedstawię pokrótce całą listę propozycji, co jeszcze polecam robić w Chicago, z których to propozycji można ułożyć sobie plan zwiedzania na kolejne dni. Jako że temat jest obszerny, to będzie sporo odnośników do innych moich postów lub oficjalnych stron atrakcji, ale mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się stworzyć w miarę skondensowaną wersję miniprzewodnika po Chicago. Oczywiście, nie jest to lista zamknięta, więc jeśli macie jakieś swoje ulubione atrakcje, których nie powinno się ominąć, to piszcie śmiało! A teraz już do meritum- zapraszam na bardzo intensywny dzień w Wietrznym Mieście!

photo credit
Dobre śniadanie to podstawa

     Intensywne, całodniowe zwiedzanie polecam zacząć od porządnego, treściwego posiłku w lokalnej śniadaniówce. Częściowo, żeby nabrać energii na cały dzień, a częściowo... żeby poczuć klimat amerykańskich śniadaniówek, który zdecydowanie jest bardzo specyficzny. Szeroko uśmiechnięte kelnerki dolewające co chwilę kawy i ogólny rozgradiasz- to moim zdaniem kwintesencja takich miejsc. Celowo nie polecam żadnej konkretnej sieciówki (choć mam słabość do Waffle House i Cracker Barrel), natomiast sugeruję wyszukać sobie jakąć lokalną restaurację czy kawiarnię. Takie miejsca zwykle mają najlepszy klimat i pyszne jedzenie. Co wybrać z menu? Można postawić na tradycyjne amerykańskie śniadania, czyli np. jajecznicę z bekonem i hash browns, pancakes z syropem klonowym, bądź gofry, albo też pozostać przy bardziej "polskich" kanapkach. Ja zwykle decyduję się na jajka po benedyktyńsku, a jak są w wersji z łososiem to już w ogóle nie mam pytań! Do tego mimoza (szampan z sokiem pomarańczowym) i już można zaczynać dzień. Więcej o amerykańskich śniadaniach pisałam TUTAJ.

Poranny relaks na wodzie

     Najedzeni i pełni energii możemy ruszać na właściwie zwiedzanie miasta. Póki jeszcze słońce nie zacznie palić skóry, polecam wybrać się na rejs po Rzece Chicago i Jeziorze Michigan. Jest to sposób na zobaczenie architektury miasta w pigułce: z poziomu rzeki pięknie widać zróżnicowane zabudowania centrum miasta, w tym jedne z najbardziej ikonicznych budynków- na przykład Willis Tower, Trump Tower, Marina City, czy prawie już ukończony Vista Tower. Potem przeprawa przez śluzę i krótki rejs po jeziorze, skąd jest absolutnie najlepszy widok na panoramę miasta. Wszystko oczywiście w akompaniamencie opowieści przewodnika, który dzieli się interesującymi historiami i ciekawostkami. Uwaga praktyczna: w Chicago funkcjonuje kilka(naście) firm oferujących tego typu atrakcje i każda z tych firm ma kilka różnych opcji rejsu- są na przykład typowe rejsy architektoniczne, gdzie płynie się jedynie po rzece w głąb miasta (pisałam więcej TUTAJ), są rejsy jedynie po jeziorze "pirackim" statkiem, są też rejsy wieczorne, połączone z oglądaniem fajerwerków. Dla każdego coś według upodobań, ja natomiast z własnego doświadczenia, na okazję zwiedzania jednodniowego, polecam rejs "Lake & River Architecture Tour" z firmą Wendella (LINK). 

photo credit
Kultura, sztuka i edukacja

    Po rejsie polecam udać się do jednego z chicagowskich muzeów położonych w samym centrum miasta. Do wyboru jest tutaj kilka opcji, każda z nich moim zdaniem warta uwagi i w każdym z tych miejsc spokojnie można spędzić cały dzień, ale przy jednodniowej wersji zwiedzania przy dobrej organizacji można uwinąć się w kilka godzin. Jeśli ktoś ma więcej czasu na zwiedzanie miasta- polecam odwiedzić wszystkie te miejsca! Z czego można wybierać?
  • Art Institute- muzeum sztuki położone w Millenium Park. Największe skupisko malarstwa impresjonistycznego poza Francją i jedno z najbardziej docenianych muzeów sztuki na świecie. Moje absolutne must see w mieście. Jeśli nie chcecie chodzić po całym muzeum, a jedynie zobaczyć kilka najciekawszych eksponatów, to moją listę dziesięciu faworytów znajdziecie TUTAJ.
  • Field Museum- muzeum ziemi, podobnie jak wszystkie poniższe pozycje, znajduje się na "wyspie muzeów" tuż za Grant Parkiem. Warto się tam udać chociażby dlatego, że z wyspy rozpościera się cudowny widok na panoramę miasta. No i zaraz obok jest pomnik samego Tadeusza Kościuszki! Tuż przy muzeum mieści się także jeden z najpopularniejszych chicagowskich stadionów- Soldier Field. Samo Field Museum jest szalenie interesujące i mieści w sobie kilka ekspozycji. Jeśli czas nas goni i nie mamy czasu obejrzeć wszystkich, to polecam wystawę ze szkieletami dinozaurów (już w głównym holu muzeum wita nas Sue- najlepiej zachowany szkielet tyranozaura na świecie) lub wystawę z artefaktami starożytnego Egiptu. (LINK)
  • Shedd Aquarium- dość sporych rozmiarów oceanarium, w którym można podziwiać wodne i okołowodne stworzenia z całego świata. Świetna atrakcja zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. (LINK)
  • Adler Planetarium-  oczywista propozycja dla miłośników astronomii i gwieździstego nieba. Przy wejściu do planetarium znajduje się kolejny polski akcent- pomnik Mikołaja Kopernika  (LINK)
photo credit
Chicagowski obiad

        Po kilku godzinach zwiedzania pewnie da o sobie znać pusty żołądek. To idealny czas, by zjeść coś typowo chicagowskiego: polecam hot-doga lub deep-dish pizzę. Więcej o chicagowskiej kuchni pisałam TUTAJ. Natomiast w skrócie powiem, że typowo chicagowski hot-dog to jeden z absolutnie najlepszych hot-dogów, jakie przyjdzie Wam zjeść w życiu. Jego podstawą jest bułka z makiem oraz parówka, najlepiej frankfurterka, a jako dodatki służą: ogórek kiszony, pomidor, słodka cebula, ostra zielona papryczka (sport pepper), słynny jaskrawozielony relish, musztarda oraz szczypta soli selerowej. Ketchup na hot-dogu jest w Chicago kulinarną zbrodnią i trudno się dziwić, bo do tego zestawienia pasuje jak kwiatek do kożucha.
      Jeśli natomiast chodzi o pizzę, to jest kilka sieciówek oferujących deep-dish. Moim zdaniem wszystkie są na odpowiednim poziomie, ale najbardziej polecam Giordano's. Jeśli zdecydujecie się na tę opcję, to zarezerwujcie trochę czasu- na przygotowanie pizzy potrzeba ok. 40-50 minut. I weźcie również pod uwagę, że pizza jest niesamowicie sycąca- mała w zupełności wystarczy dla dwóch osób.

Spacer w sercu miasta

     Popołudnie warto poświęcić na spacer w samym sercu miasta- Millenium Park. To tam znajduje się swoisty symbol miasta- słynna "Fasolka",  a także piękny amfiteatr, w którym latem odbywają się darmowe koncerty muzyki klasycznej; Lurie Garden, który idealnie łączy naturę z miejską przestrzenią; oraz Crown Fountain, czyli dwie blokowe fontanny, w których cudownie się ochłodzić, gdy z chicagowskiego nieba leje się piekielny żar. (Więcej o Millenium Park, Grant Park i Wyspie Muzeów pisałam TUTAJ)

photo credit
Czasem warto spojrzeć z góry

     Zanim jeszcze zacznie się ściemniać, warto udać się do najwyższego budynku w mieście- Willis Tower, a konkretnie na jego szklany taras widokowy, który znajduje się na 103. piętrze! Rozpościera się stamtąd niesamowity widok nie tylko na miasto, ale także, gdy pogoda dopisze, na granice aż czterech stanów! Polecam wybrać się tam póki jest jeszcze widno (zarezerwujcie czas na ewentualne kolejki), i zostać aż do zmroku. Wierzcie mi, Chicago w wersji dziennej i nocnej to dwa różne światy! Wiem, dużo wykrzykników w tym akapicie, ale cóż poradzę, że Skydeck robi największe wrażenie nia większości moich gości spoza miasta... (Więcej o Skydeck pisałam TUTAJ)

photo credit
Kolory i muzyka

     Jeśli po wyjściu z Willis Tower wciąż macie jeszcze trochę siły, to polecam udać się na krótki spacer przez Grant Park do Fontanny Buckingham- to ta znana z czołówki "Świata według Bundych". Pięknie prezentuje się także za dnia, ale letnie wieczory są tam szczególnie urocze, gdyż w feerii kolorowych świateł fontanna tańczy w rytm muzyki. Dodatkowo można tam poczuć lekko festynowy klimat- pojawiają się uliczni grajkowie oraz mobilni sprzedawcy z neonowymi opaskami czy ulicznym jedzeniem. No i nie oszukujmy się- jest to kolejne miejsce do zrobienia pięknego zdjęcia z widokiem na Chicago. (Zimą fontanna jest wyłączona, ale wciąż warto się tam wybrać- chociażby dla pięknej panoramy miasta)


Chwila oddechu

    Po tak intensywnym dniu warto w końcu odetchnąć i po prostu popatrzeć na życie miasta. Można skorzystać z letniej pogody i usiąść z drinkiem na ogródku którejś z pobliskich knajp, bądź też udać się do jednego z bluesowych klubów, z których słynie Chicago (ponoć najlepszy to Kingston Mines).

photo credit
     Zdaję sobie sprawę, że powyższy plan zwiedzania jest bardzo intesywny. Jeśli nie chcecie się zbytnio męczyć albo podróżujecie z dziećmi, to polecam skupić się na rejsie, Millenium Park i tarasie widokowym. Jest to wersja dużo łagodniejsza, a również pozwalająca na poczucie klimatu miasta.

     Jak wspomniałam na wstępie, już w jednym z kolejnych postów czeka na Was dość obszerna lista pozostałych atrakcji w Chicago, które moim zdaniem warto wpisać na listę zwiedzania, gdy ma się więcej czasu niż jeden dzień. Zostańcie więc ze mną!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger