4/01/2017

Marcowe migawki

     Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, ale ostatnio każdy miesiąc mija mi tak szybko, że ledwo nadążam zmieniać kartki w kalendarzu. Wciąż przybywa mi różnych obowiązków, co mnie właściwie cieszy, bo wiele się dzieje, ale jednocześnie wypatruję połowy maja, kiedy skończy się semestr i w końcu będę mogła na kilka miesięcy zapomnieć o szkole!

Szczęśliwie nastał kwiecień (który mam nadzieję przyniesie jak najwięcej słońca), a to oznacza, że czas na podsumowanie marca. Nie przedłużając- zapraszam.

fot.
-> Pod koniec lutego, rzutem na taśmę napisałam post o gali rozdania Oscarów. Wspomniałam tam między innymi o Garym z Chicago, przypadkowym turyście w Los Angeles, który zrobił furorę na uroczystości i o którym huczał internet. Jak się okazało kilka dni później, ów Gary raptem 3 dni przed rozdaniem Oscarów wyszedł z więzięnia po 20-letnim wyroku pozbawienia wolności, ponoć za kradzież perfum i próbę gwałtu. Coś mi nie gra w tej historii, ale internet miał pożywkę na kolejnych kilka dni.


-> 4 marca Chicago obchodziło swoje 180. urodziny! Przy europejskich miastach nie robi to wrażenia, ale jak na amerykańskie warunki jest to całkiem zacny wynik.

-> Na czasową wystawę do Art Institute prosto z Paryża przybył obraz "Matka Whistlera". Tytuł może niewiele Wam mówi, ale pewnie kojarzycie go z filmu "Jaś Fasola. Nadciąga totalny kataklizm". Nie mogłam sobie odmówić wizyty na wystawie, jak i na prelekcji poświęconej obrazowi i jego autorowi. Co mnie najbardziej urzekło, to fakt, że James Whistler był nie lada lekkoduchem i kobieciarzem, a jednocześnie tyle uwagi poświęcał swojej matce!


-> 17 marca przypada Dzień Świętego Patryka, który w Chicago, ze względu na ogromną mniejszość irlandzką, jest bardzo hucznie obchodzony. Jak co roku odbyło się farbowanie rzeki, ulicami przeszła parada, a w barach przez cały tydzień litrami lało się zielone piwo. Do farbowania rzeki na zielono z okazji Dnia Św. Patryka chicagowianie już zdążyli przywyknąć, inne kolory i okazje są wciąż rzadkością. Ostatnia okazja była w listopadzie, kiedy Chicago Cubs zdobyli mistrzostwo World Series po trwającej ponad 100 lat fatalnej passie. Wówczas rzeka przybrała barwę klubu, tzw. "Cubbie Blue". A Wam, który kolor bardziej przypadł do gustu? 


-> Miniony miesiąc przyniósł nam prawdziwą pogodową karuzelę. Już myśleliśmy, że lada dzień będziemy jeździć na plażę, gdy pewnego dnia zastał nas taki widok:

Mam nadzieję, że była to już ostatnia zimowa czkawka... Nie wiem tylko dlaczego to zdjęcie dostało tak wiele polubień na FB, czyżbyście lubili moją udrękę? :D

-> Owy powrót zimy nie był jedynym powodem mojego złamanego serca w ostatnich tygodniach. Okazało się bowiem, że mój ukochany HIM kończy karierę i rusza w pożegnalną trasę koncertową. 

-> Wybrałam się na koncert Kings of Leon. I jakoś tak... obyło się bez emocji. Koncert poprawny, zagrane zostało wszystko co powinno zostać zagrane i chyba tyle mam na ten temat do powiedzenia. Czuję się lekko rozczarowana.

-> Willis Tower, najwyższy budynek w Chicago ze słynnymi szklanymi balkonami, doczeka się prawdopodobnie kolejnej atrakcji- szklanych, zewnętrznych schodów. To będzie coś!


-> W marcu na blogu pojawiły się cztery posty, w tym na przykład post o najciekawszych obrazach w Art Institute czy wspomnienie mojego pierwszego dnia na emigracji. Jednak największym zainteresowaniem cieszył się quiz o Chicago, który specjalnie dla Was przygotowałam. Nie chciałabym zbyt wiele analizować owego quizu, żeby nie psuć zabawy osobom, które dopiero do niego dołączą. Zdradzę tylko, że na chwilę obecną średni wynik to 71%, a najtrudniejszymi pytaniami okazały się te o linie metra, turystów i rzeźbę Magdy Abakanowicz. Za to najmniej problemów sprawiły pytania o stan, jezioro i przydomek Chicago. Żadne pytanie nie uzyskało 100% poprawnych odpowiedzi! Mam wrażenie, że quiz przypadł Wam do gustu. Co powiecie na podobne zabawy na blogu raz na jakiś czas? :)

http://za-oceanem.blogspot.com/2017/03/jak-dobrze-znasz-chicago-szybki-quiz.html

I tak mniej więcej minął mój marzec w Chicago. A co tam u Was słychać?

8 komentarzy:

  1. Co do zimowej czkawki, jestem w Connecticut i wlasnie pada snieg... Kiedy to sie skonczy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, współczuję ;/ W Chicago już chyba w końcu nastała wiosna!

      Usuń
  2. Mi rowniez marzec minął szybko i wiosennie. Zresztą wszystko jest na blogu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze mnie interesowało, jak się pracuje w takim przeszklonym budynku. Wygląda obłędnie, ale chyba stojąc na prawie 30 piętrze miałabym mieszane uczucia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze obawiałam się, że widoki mogłyby mnie za bardzo rozpraszać :D

      Usuń
  4. Marzec jak i w ogóle ostatnie miesiące mijają mi bardzo szybko. To też widać trochę na blogu, bo mało się dzieje. To właściwie tyle co u mnie. Co do Twojego marca to widzę, że też się trochę działo. Na szczęście w PL jak na razie piękna wiosna i 0 śniegu (oczywiście oprócz gór). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas szybko biegnie. Super wpis. Na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy zdjęciu z Willis Tower i szklanymi schodami. Nie wiem czy miałabym na tyle odwagi, żeby przejść się nimi ale pomysł bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale tam jest pięknie, fajnie wygląda ta zielona rzeka ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger