2/11/2013

O sprawności aut w USA i w Polsce, czyli co mnie zdenerwowało od samego rana

   To, że w Polsce nie jest łatwo żyć wiadomo nie od dziś. Ludzie cały czas wyjeżdżają za granicę, by mieć szanse na godziwy zarobek, a czasem nawet rozwój przy jakiejś lepszej pracy niż zmywak w Londynie czy sprzątanie w USA. Wszystko jest drogie, poczynając od jedzenia, przez odzież, na nieruchomościach kończąc. No i auta- mało kogo stać na porządne auto prosto z salonu, czy nawet jakiegoś "dwulatka". Do tego coroczne przeglądy samochodu i obawa, że policja złapie nas "do kontroli prewencyjnej" i akurat dopatrzy się lekko uszkodzonego zderzaka- bach! mandacik. Pamiętacie program "Drogówka"? Tam najlepiej były pokazane takie absurdy.


   Prawie od początku prowadzenia bloga zabieram się do posta o kondycji samochodów w USA. No i dziś temat został samoistnie wywołany- przeczytałam na TVN24, że w planach jest jeszcze większe zaostrzenie badań technicznych, aby wyeliminować "stare" pojazdy. I tu cytat z artykułu: "Ministerstwo Transportu chce, by sytuacja w Polsce była bliższa tej, która obecnie panuje w Skandynawii. Tam badań nie przechodzi ok. 25-30 proc. samochodów. Na Łotwie nawet 50 proc". No to ja się pytam- a kogo będzie stać, żeby kupić nowe/ nowsze auto? Już nie wspomnę nawet o tym, że najpierw mogliby zrobić porządne drogi, żeby te nowe, błyszczące auta miały po czym jeździć bez ryzyka złapania jakiejś usterki.
   W Polsce czepiają się każdej najmniejszej usterki, jakby to faktycznie miało wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Tutaj wyznaje się zasadę, że skoro auto jest w stanie się poruszać, to niech sobie jeździ. Po co ludziom utrudniać życie przeglądami? Nie ma czegoś takiego, jedynie raz na dwa lata jeździ się na test emisji spalin. I co? Jakoś ludzie żyją, nie ma lawiny wypadków spowodowanej niesprawnymi samochodami. Nie raz widziałam auta z przyklejonym kartonem zamiast drzwi, z lusterkiem doklejonym taśmą klejącą, czy lampą doczepioną drutem. O wgnieceniach i rysach nawet nie wspomnę. O autach na wpół zjedzonych przez rdzę również. Poniżej tylko jeden z naprawdę bardziej "lightowych" przykładów.


I co, można?

28 komentarzy:

  1. Ale zauważ że w Polsce, pomimo strasznie surowej policji i ciągłych przeglądów, po ulicach jeździ nieporównanie więcej złomu samochodopodobnego niż tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak nie mogę się z tym zgodzić :)

      Usuń
    2. W Polsce po prostu ten złom jeździ wyklepany ;) bo przecie siara przed sąsiadami takim autem z wgnieceniem jezdzic.

      Kiedy ja swoje auto sprzedawałam w Polsce, to przyjechalo dwoch kolesi i kazdą ryse i kazde małe, mikroskopijne wgniecenie mialam wytknięte, mimo, ze samochod sprawny byl i z nowym silnikiem. Kiedys powiedzialam gostkowi, ze "Ja wiem, ze pan sie zna, ale mi to nie imponuje" :P to skonczyl gdakac ze tu rysa tam to. Jak ktos chce kupic to kupi a nie probuje na mnie wymusic obnizke ceny do zera za ryse.

      Usuń
    3. Widze, ze poza Illinois nie masz zadnego pojecia co sie dzieje w innych stanach odnosnie przegladow bo pieprzysz takie bzdury z niewiedzy oswietleniealbo glupiej fantazji.W calej Nowej Anglii jesli cos ci to mowi przeglady wygladaja podobnie jak w Polsce, na florydzie jest jeszcze inaczej.Klada duzy nacisk na hamulce, zbieznosc i oswietlenie zadnej emisji nie kontroluja. Blache w jednych stanach sprawdzaja wnikliwiej w innych mniej.Tak wiec nie opowiadaj wiecej bzdur I nie wciskaj kitow, lepiej przeczytaj sobie malego ksiecia i opowiadaj z wiekiem co nowego do ciebie dotarło. pozdrawiam blogerow niech fakty będą z wami

      Usuń
    4. @Anonimowy, nawet jeśli masz rację to nic nie uprawnia Cię do takich komentarzy. Wbrew pozorom nie wszędzie w Internecie panuje poziom dyskusji rodem z wp.pl, czytam tego bloga od jakiegoś czasu i raczej Tobie nie polecam, nie te klimaty;-) Nawet jeśli czytelnicy się z czymś nie zgadzają, to tutaj nikt nikogo nie obraża i nie ma zaciekłej jatki na epitety.

      A do Małego Księcia można wracać w każdym wieku;-)) Pozdrawiam, niech serdeczność i uprzejmość będą z Wami!

      Usuń
    5. @ Anonimowy- po pierwsze, nie napisałam, że tak jest w całych Stanach, tylko, zacytuję, "Tutaj wyznaje się zasadę (...)". Gdybyś czytał mojego bloga dłużej i bardziej wnikliwie, a nie tylko szukając pretekstu, by kogoś obrazić, to zauważyłbyś, że na ogół odnoszę się tylko do Chicago bądź Illinois, a jeśli jest inaczej, to o tym piszę. Po drugie, "Mały Książę", pomimo że jest lekturą w szkole podstawowej, jest świetną książką do przeczytania w każdym wieku. Po trzecie, gratuluję kultury osobistej i "odwagi", by ujawnić chociaż swoje imię. Niestety internet ma to do siebie, że najchętniej wylewamy swoje żale anonimowo...

      Usuń
    6. Na Florydzie do niedawna można było jeździć jak się chce - policja zupełnie nie reagowała na samochody bez świateł itp. Jedyne do czego się czepiali to oświetlenie tylnej tablicy. Ale od niedawna się to zmieniło, dzięki pewnej ustawie - do tej pory "fix it ticket" kosztował $10 i policjantom nie chciało się go wystawiać. Obecnie kosztuje $100 i już się opłaca = zaczęli polować na ludzi ze spalonymi żarówkami, dymiącymi rurami wydechowymi itp.

      Usuń
    7. dlatego wlaśnie ja zablokowałam anonimom mozliwosc odzywania sie na moim blogu ;)

      Usuń
  2. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że chodzi o nakręcanie branży motoryzacyjnej. Niemcy muszą produkować samochody, żeby mieć wpływy do budżetu Unii. Poza tym, jeśli siądzie sprzedaż nowych aut, to pierwsze zamkną fabryki w Polsce (vide Tychy). Polska tak się uzależnia do obcego kapitału i technologii, że jeszcze trochę, a zamiast pieniędzy będziemy dostawać talony na obowiązkowe zakupy, żeby utrzymać miejsca pracy w zachodnich koncernach. Np. talon na Coca-Colę, a jak samochód, to tylko talon na Fiata albo VW.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Szkoda tylko, że zawsze najbardziej cierpią ci najbiedniejsi.

      Usuń
  3. Ja zawsze ubezpieczam się. Ale co do naszej kochanej Polonii, to ach! Jest przecież "uroczo"! Nie jest nam łatwo, ale trzeba być optymistą (What?). Fajny post! Zapraszam do mnie i obserwacji:
    http://mam-nascie.blogspot.com
    http://z-pamietnika.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Just me!

    OdpowiedzUsuń
  4. heh... jesli nie wiadomo o co chodzi pewnie chodzi o pieniadze- zgadzam sie z Mariuszem!

    Napisz cos kiedys o broni- bo ja ciagle sie zastanawiam, dlaczego po prostu nie zabronia jej uzycia, zamiast ciagle wprowadzac nowe wytyczne...
    - coraz czesciej mysle, ze niestety tez przez kase...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadanie broni w USA nie zostanie zabronione, poniewaz byloby to niezgodne z konstytucja. The Second Amendment (Amendment II) to the United States Constitution is the part of the United States Bill of Rights that protects the right of the people to keep and bear arms. It was adopted on December 15, 1791, along with the rest of the Bill of Rights. The Supreme Court of the United States first ruled in 2008 that the Second Amendment protects an individual right to possess and carry firearms.

      Usuń
    2. Indeed!

      Co do broni- widzę, że już kci1981 mnie uprzedził(a) :)- II poprawka do Konstytucji USA uniemożliwia zakazanie posiadania broni. Inna sprawa, że już niektóre stany, w tym Illinois, powoli przymierzają się do pewnych ograniczeń.

      Usuń
    3. Problemem nie jest broń, ale ludzie. W Szwajcarii każdy ma broń a ilość strzelanin jest minimalna.

      Nie jestem zwolennikiem broni, ale uważam że jak już człowie wlazł między wrony, to musi krakać jak one i dlatego jestem w domu uzbrojony. Bo bandyci też są.

      Usuń
    4. ciesze sie, ze nie mieszkam w hameryce :P
      wlasnie przez to, ze nie jestem zmuszona do posiadania broni :P

      Usuń
    5. alez w Ameryce nikt nie jest zmuszony do posiadania broni. Znam tutaj osoby, ktore funkcjonuja bez gnata.


      Broń jest pewnego rodzaju zabezpieczeniem dla jednostki, która nie do konca ma zaufanie do np. policji, ktora nie zawsze zdazy przyjechac na czas, kiedy do twojego domu ktos wlamuje sie nocą. Mogą nie zdazyc? Mogą. Czy w tym czasie bron przyda Ci sie do obrony? Przyda.
      Poza tym wyobraz sobie, ze idziesz ciemna uliczka i nagle zostalas zaatakowana przez gwalciciela. Pewniej poczujesz sie majac przy sobie bron czy nie majac jej wcale?

      Bron jest dla Amerykanow tez pewnym zabezpieczeniem przed tym, gdyby wladza zwrocila sie przeciwko nim.

      Ja osobiscie czula bym sie lepiej majac osobistego "Stróża w szufladzie".

      To nie pistolety zabijaja, tylko ludzie.

      Usuń
  5. Ja mam amerykańskie auto-jeżdżę nim 6 lat, bez żadnej usterki-może to tajemnica "złomków w polsce"-w USA są lepsze auta, tak się nie sypią intensywnie, jak europejczyki.Niemcy ile zarabiają-stać ich na auto z salonu,mają lepsze drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z tym się nie zgodzę (i zapewne nie tylko ja), to nie jest kwestia tego, że amerykańskie auta są lepsze jakościowo od europejskich. Temat jest troszkę bardziej złożony. To, że w Polsce jeździ tyle (ciekawe ile?) złomków, to nie kwestia tego, że auto jest europejskie, tylko tego, że na zachodzie Europy już dawno trafiłoby na złom, bo tam ktoś sobie auto wymienił na nowe, a Polacy je sprowadzają do naszego kraju, bo ich nie stać na nowe auto z salonu.

      Usuń
    2. "Uwielbiam" jak na podstawie jednego samochodu wyciąga się wnioski o całej motoryzacji ;) Proponuję zajrzeć do badań statystycznych J.D. Powers, można się dowiedzieć jak to jest z niezawodnością samochodów różnych marek.

      Usuń
  6. Dzisiaj wyjątkowo się nie zgadzam. Przecież nie chodzi o kupowanie co dwa lata nowego samochodu, jeśli dba się o auto i jest bezwypadkowe, to spokojnie można nim jeździć kilkanaście lat (ja sama takim jeżdżę). Tu chodzi o auta, które stanowią zagrożenie dla innych, umówmy się, w Polsce są trochę inne drogi niż w Stanach, ludzie brawurowo jeżdżą, drogi są wąskie i zniszczone. Bardzo łatwo o wypadek niesprawnym autem. Faktem jest, że nie to powinno być priorytetem władz, ale "wolna amerykanka" to ostatnie czego bym sobie życzyła w naszym pięknym kraju;-))

    W Stanach drogi są płaskie jak moje naleśniki, a u nas pełno dziur, więc są w dobrym stanie nawet po kilkudziesięciu latach, u nas zaś na dziurach zawieszenie takie sprawne już nie jest.

    A co do tego, że w Polsce drogo - oj tak, ale jestem optymistką i liczę na to, że w przeciągu mojego życia dogonimy odrobinę Zachód;-) w końcu jesteśmy w tyle jakieś 30 lat, potrzeba czasu żeby nadrobić cały ten PRL;-))

    Pozdrawiam z Gdańska całego w inwestycjach, polecam przyjechać za parę lat jak wszystko skończą, Nowy Jork niech się wtedy schowa ze swoimi dziurawymi, ciasnymi ulicami;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że auta stanowiące zagrożenie powinny być wycofywane z ruchu, jednak "stanowiące zagrożenie" to baaaardzo nieostre i przy tym pojemne określenie, a znając polską skłonność do absurdu skończy się tak, że każda wada będzie eliminowała z grona "niestanowiących zagrożenia". I zarobią na tym mechanicy i salony samochodowe. A ludziom kieszenie opustoszeją i tyle z tego będzie.

      Ja w odniesieniu do Polski w każdej kwestii staram się być optymistką! Tylko czasem przerażają mnie niektóre pomysły...

      Usuń
    2. Z tymi kilkunastoma latami to się nie zgodzę, co mniej więcej 10 lat następuje rewolucja bezpieczeństwa samochodów - kilkunastoletni pojazd najprawdopodobniej nie ma ani bocznych poduszek, ani ESP, ani innych systemów bezpieczeństwa. Co z tego że się nie psuje, jak można w nim zginąć albo zostać kaleką?

      Usuń
    3. Marek, zdziwisz się, ale zgodzę się z Tobą;-) Chodziło mi po prostu o to, że kilkunastoletnie auto nadal może być w pełni sprawne i niezardzewiałe i wcale nie trzeba go wymieniać co dwa lata jeśli kogoś nie stać. A co do absurdów o których mówi Paulina, to jeśli ktoś jest na tyle leniwy, że nie chce mu się wymienić zepsutych świateł w samochodzie to niech płaci mandat, należy mu się. Zupełnie nie rozumiem tego przerażenia 'polskim absurdem' ;-) Za rysę na błotniku nie zabierają dowodu rejestracyjnego, naprawdę nie wiem skąd takie informacje się biorą;-) I pomysł zaostrzenia przepisów nadal uważam za dobry, bo może zmniejszy się ilość wypadków np autobusów wiozących dzieci na wycieczki (a było wiele tragicznych przypadków, bo autobus był niesprawny). Pozdrawiam gorąco;-))

      Usuń
    4. Zgadzam się, że dobrze, żeby auto było w pełni sprawne. Problem polega na tym, Polska ma skłonność do przesadzania :P

      Co do autobusów- uważam, że tutaj przepisy powinny być o wiele bardziej restrykcyjne, niż w przypadku zwykłych aut! Zgadzam się Twoją myślą- wsadzając dziecko albo sama wsiadając do autobusu, chcę mieć pewność, że bezpiecznie dojadę do celu. Ale w swoim aucie, o ile nie zagrażam innym, uważam, że powinnam mieć porobione takie naprawy, jakie sama uważam za istotne (oczywiście włączając w to sugestie mechanika) i na jakie mnie stać.

      Usuń
    5. Paulino, widzisz problem w tym że naprawy które uważasz za nieistotne mogą zagrażać innym uczestnikom ruchu.

      Usuń
  7. a ja z Gdańska uciekłam:)do Wielkopolski:)Droga Hanko masz rację, skoro nas nie stać, to po co zaostrzać przepisy, podnosić ceny przeglądów itd..czasami te opłaty są wyższe niż wartość auta. A auto służy, niech będzie staruszek, ale sprawny, którym rodzina moze udać sie na zakupy. PKP i PKS nie są gotowe na przypływ ludzi którzy zamienią auto na autobus czy pociąg..wszystko po to by zarobić mamonę.ech to jest temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A auto służy, niech będzie staruszek, ale sprawny, którym rodzina moze udać sie na zakupy"- dokładnie w takim przekonaniu żyją Amerykanie! :D

      Usuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger