6/23/2013

Festiwal Truskawek w Long Grove

   Jak na truskawkoholiczkę przystało, gdy tylko natrafiłam na informację o odbywającym się w Long Grove Festiwalu Truskawek, od razu wiedziałam, że nas tam nie zabraknie. Tak więc wstaliśmy rześko dziś rano i przy blisko 30 st. C wybraliśmy się do oddalonego o ok. 50 km od Chicago małego miasteczka- Long Grove.
    Sam Festiwal bardzo przypominał mi polskie wiejskie festyny- było pełno straganów z różnymi drobiazgami, budek z jedzeniem (nie tylko z wyrobami z truskawek)- także z polskimi pierogami, właściwie to ze wszystkim. Można powiedzieć, że całe to maleńkie, raptem ośmiotysięczne miasteczko, zamieniło się na weekend w jeden wielki rynek. Były także dodatkowe atrakcje, jak odbywające się na kilku małych scenach koncerty lokalnych zespołów, czy konkurs jedzenia ciasta na czas, do którego niestety, ze względu na upał, nie dotrwaliśmy. To co mi się spodobało, to świetna organizacja- wszędzie było pełno policji kierującej ruchem, porozstawiane byly "punkty chłodzące", a i ludzie byli jacyś tacy mili i wydawali się nawet zorganizowani. Odniosłam też wrażenie,  że społeczność Long Grove jest bardzo zżyta i przyjazna.

Na Festiwal przyjechaliśmy z rano, ale już ledwo znaleźliśmy miejsce parkingowe... Czy patrząc to zdjęcie nie czujecie się trochę jak nad polskim morzem? Bo ja własnie tak się czułam widząc te dziko zaparkowane na poboczu auta! :D


Przejażdżka na kucyku. Jak dla mnie widok tych koników przywiązanych łańcuchami do tej śmiesznej karuzeli był przerażający...

Jedno ze stoisk. Przetwory z truskawek i innych owoców i warzyw. Wszystkiego można spróbować. Wybór ogromny, a smaki rewelacyjne! Odeszliśmy z 3 słoikami :D


Prawda, że jak na polskim jarmarku? :)

strefa dla dzieci

odpoczynek na trawie

Porządek musi być!

No i są one- truskawkowe słodkości! :)

Truskawki w czekoladzie- uwielbiam!

A tu skusiliśmy się na greckiego kebaba. Pycha!

Na jednej ze scen grał dziecięcy zespół rockowy. Fajnie było usłyszeć "Smells like teen spirit" w ich wykonaniu :)


   Jednak to, co urzekło mnie dziś najbardziej, to centrum tej małej mieścinki. Na Wikipedii przeczytałam, że miasto założone zostało w pierwszej połowie XIX wieku, jednak patrząc na jego architekturę możnaby pomyśleć, że przechadzamy się średniowiecznymi traktami wśród drewnianych karczm i młynów! I wystarczy się tylko rozejrzeć, by zobaczyć wychodzącego zza rogu skrzata :) Naprawdę, niezwykle urokliwe miasteczko! Myślę, że będziemy musieli wrócić tam jeszcze raz, kiedy będzie spokojniej, i zrobić trochę zdjęć :) Do tego w tych wszystkich pięknych zabudowaniach mieszczą się bardzo ciekawe, choć niekoniecznie tanie, sklepy. Niestety w większości nie można robić zdjęć... Myślę, że zawitamy tu ponownie we wrześniu, podczas Festiwalu Jabłek :)



serduszkowe ławki





skrzynki pocztowe

"Popołudnie w parku"

Studnia życzeń. Podbiegłam do niej, by zerknąć w jej głąb, ale...

.... niestety się rozczarowałam!



   Jednym ze sklepów, do których weszliśmy, był "The Olive Tap", oferujący różnego rodzaju sosy, oliwy, przyprawy itp. Bardzo sposobało mi się to, że wszystkiego można tam spróbować przed kupnem (właściwie nie powinno mnie to już dziwić, bo jest to bardzo popularne w USA, niemniej zawsze mnie to cieszy:)). Muszę przyznać, że wybór mają naprawdę ogromny i kuszący, co skusiło nas  do kupna 3 buteleczek :)





 A oto nasze dzisiejsze nabytki:



p.s. Amerykańskie truskawki w ogóle nie mogą równać się z polskimi !!! Gdybym miała możliwość skorzystania z teleportera, siedziałabym właśnie na truskawkowym polu gdzieś na Mazurach! :)

23 komentarze:

  1. Ależ rozbawił mnie ten widelec z przedostatniego zdjęcia ;D
    I po co ja tu wchodziłam tak późno wieczorem? ;) Zrobiłam się mega głodna przed spaniem.
    Zjadłoby się tych słodkości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och truskawki możesz, na pewno nie zaszkodzą :)

      Usuń
  2. Ach chciałabym się kiedyś udać na taki festiwal :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz namierzylam ten sklep z oliwami i balsamic, bo ja mam absolutnego bzika na tym punkcie:)) Dzieki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Tylko nie szalej za bardzo! :D Nas tam prawie wszystko kusiło :D

      Usuń
    2. Haha tez patrze i najchetniej zamowilabym wszystkiego po jednym:)))

      Usuń
    3. Mogę tylko podpowiedzieć, że te sosy, które my wybraliśmy, są przepyszne! Jakoś tak dziwnie się złożyło, że wszystkie są słodkie- chyba więc najbliższe miesiące będą w mojej kuchni obfitowały w różnego rodzaju sałatki z owocami :)

      Usuń
  4. świetne zdjęcia i piękna notka :^) .. a z oliwkami i ich próbowaniem to mielibyście raj w Kaliforni prostu z drzewa :^)
    piękna pogoda w Illinois
    słoneczne pozdrowienia :^)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne te miasteczko. Jakby cofnąć się w czasie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pysznie. Dobrze słyszeć, że Polskie truskawki są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ smacznie się zrobiło, też lubię takie festyny - niestety praca w weekendy pozbawiłą mnie tej przyjemności..;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekaj- masz wolne poniedziałki! :P

      Usuń
  8. mmm, truskawki :))) uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie genialne miejsce. Nie tylko ze względu na truskawki :) ale samo miasteczko. Co do niektórych miejsc to przyznaję rację wyglądają jak robione w Polsce. Myślę, że tak jak napisałaś takiej miejsce warto zwiedzić na spokojnie mając trochę więcej czasu.
    Pozdrawiam Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. naprawdę piękne to miasteczko, ma niesamowity urok:)ja dzisiaj już zjadłam swoja porcje truskawek-zmiksowane z cukrem i jogurtem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Paulino. Od jakiegos czasu zagladam na Twojego bloga. Ja tez uwielbiam truskawki i bardzo tesknilam za polskimi. Znalazlam farme (ja mieszkam w OHIO), gdzie mozna zbierac je i jesc prosto z krzaka. Smakuja wybornie, prawie jak polskie. Radze Ci poszukaj takiej farmy w okolicach Chicago, moze jeszcze zdazysz w tym roku, chociaz chyba juz sie koncza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy plan jechać na farmę właśnie w miniony weekend, ale że znalazłam informację o Festiwalu, to wygrał Festiwal :)

      Usuń
  12. Bylam tam co roku przez 10 lat ,wspominam to miasteczko ze smutkiem .
    Jezdzilam tu z moim bylym ,co jakis czas bo mieszkalismy niedaleko .
    Bylo to jeszcze 5 lat ,temu.Piekne miejsce .Ale chcialam Wam powiedziec ,ze mozna odwiedzic
    fabryke czekolady Long Grove Confectionary w Buffalo Grove .
    Jest zwiazane z tym miasteczkiem ,kiedys wlasciciel tej fabryki byl wlascicielem ,prawie calego long Grove ,On organizuje te wszystkie festiwale juz 29 lat.
    Pracuje tam 2ch zasluzonych polakow ,dla fabryki.Warto zwiedzic ,koszt nie duzy 1 dol.
    Pomyslec ,ze kiedys i ja bylam zachwycona tym miejscem.Teraz moj byly jezdzi tam z inna ,zycie jest ciezkie i nigdy nie wiadomo co inni ludzie z robia z twoim zyciem.
    Pozdrawiam z Polski ,bawcie sie dobrze w tym wietrznym miescie ,bo warto spedzic tam ciekawie czas.A truskawki musze sobie kupic sama na placu ,ale czuje jeszcze smak z Long Growe.Idzcie tez do sklepiku z wyrobami z czekolady ,zarowno w fabryce jak i w Long Grove ,wspomnienia mnie teraz wzruszaja ,i tesknie za Long Grove bardzo.,za urokiem tego miasteczka i okolic...
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tę informację o fabryce czekolady! Na pewno tam pojedziemy!

      Życie jest ciężkie, ale zawsze rozpromienia je słońce- dużo serdeczności przesyłam :*

      Usuń
  13. O,fajny wpis:)W moim miasteczku organizuja festiwal brzoskwin:)B lubie takie festiwale:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam brzoskwinie prosto z farmy! Pamiętam, jak 4 lata temu wracaliśmy z wakacji w Południowej Karolinie i zatrzymyliśmy sie przy jednej plantacji- za grosze (centy?) kupiłam cały koszyczek najbrzydszych brzoskwiń, jakie w życiu widziałam. Zanim dojechaliśmy do Chicago... już ich nie było! To były najpyszniejsze brzoskwinie, jakie kiedykolwiek jadłam!

      Usuń
  14. Hej! Wgl to świetny blog. Wczoraj przeczytałem od razu całą zakładkę Specyfika USA. Mam też pytanie do tego posta. Na zdjęciu gdzie są owoce w czekoladzie potrafię rozpoznać banana, truskawki, ale leżą tam też takie kawałki w kształcie ukrojonego tortu. Co to jest??

    ___
    photheria.blogspot.com - blog fotograficzny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) te tajemnicze kawałki to ser w czekoladzie :)

      Usuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger