12/17/2011

Chicago Botanic Garden

   Temat przygotowań do Świąt chyba już na chwilę obecną przemaglowałam dostatecznie, więc dziś czas na coś innego :). Zdałam sobie sprawę, że jeszcze ani razu nie pisałam o ciekawych, wartych odwiedzenia miejscach w Chicago. Dzisiaj, na pierwszy rzut, pójdzie jedno z moich ulubionych miejsc, może nie jakoś specjalnie spektakularne, ale z pewnością napawające pozytywną energią. Chicago Botanic Garden.
   Bardzo lubię to miejsce, bo o każdej porze roku można tam odkryć coś innego, można się poczuć, jakby było się zupełnie gdzie indziej niż wcześniej. I nie wiem dlaczego, ale to właśnie w Botanic Garden czuję się najbardziej jak w Polsce... Spacer tam, pośród tak różnorodnej roślinności, zawsze dodaje mnóstwo energii, a przypływ tlenu jest tak duży, że aż przyjemnie zaczyna boleć głowa. To miło pooddychać trochę czystszym powietrzem niż na co dzień, tym bardziej, że to "codziennie" powietrze pozostawia wiele do życzenia- przeczytałam ostatnio, że EPA (Environmental Protection Agency) umieściła Chicago w 2009 r. na trzeciej pozycji na liście najbardziej toksycznych miast w USA (gorzej jest tylko w Atlancie i Detroit)...
   Chicago Botanic Garden zajmuje obszar blisko 160 ha i podzielony jest na mniejsze parki, np. park japoński czy sad. Warte zobaczenia są także palmiarnia i zbiór drzewek bonsai. Całość położona jest na dziewięciu wyspach, widoki są więc przepiękne, szczególnie dla tych, którzy lubią połączenie roślinności z wodą. Ponadto, poza zróżnicowaną florą, można obserwować także wiele zwierząt, głównie ptactwa, owadów i ryb. Dla tych, którzy poza kontaktem z przyrodą, pragną także dodatkowych atrakcji, przewidziane są np. czasowe wystawy czy mini-kolejka pokazująca najciekawsze miejsca w całych Stanach.
   Dla możliwości pełniejszej percepcji tego, o czym piszę, zamieszczam kilka zdjęć. Wszystkie są naszego autorstwa i pochodzą z różnych okresów- zdjęcia letnie są z początku września 2009, zdjęcia jesienne z końca października bieżącego roku, a zdjęcia zimowe- ze stycznia 2010 (uprzedzam o tym, żeby ktoś się przypadkiem nie przestraszył, że u nas już tyle śniegu:) ).

Fauna:



Park japoński:






Kolejka "wokół USA":



Dekoracje:






Wszystko inne:) :




1 komentarz:

  1. Faktycznie na zdjęciach wyczuwa się polski klimat :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger