11/24/2019

Kroniki Policyjne: Dziwne przypadki Jussie Smolletta

     Chicago to istne miasto grzechu. Każdego dnia dochodzi tu do setek przestępstw: kradzieży, rozbojów, pobić, gwałtów, porwań, zabójstw... Z jednej strony nie dziwi to, patrząc na wielkość miasta. Ale z drugiej strony niektóre z tych przestępstw są albo tak zatrważające, albo tak kuriozalne, albo też tak zaskakujące, że aż proszą się, by poświęcić im więcej uwagi. Stąd też pomysł na serię "Kroniki Policyjne".

     Dziś opowiem Wam historię tak kuriozalną, że mimo iż nabrała ona całkiem sporego rozpędu i wciąż dzieją się w niej wręcz niewyobrażalne zwroty akcji, to spoglądam na nią z uśmiechem politowania, a słuchając o niej czuję przechodzące mnie ciarki żenady. Zapraszam do opowieści o dziwnych przypadkach Jussie Smolletta.


Napaść, która poruszyła Ameryką

     Nocą 29 stycznia 2019 roku Jussie Smollett, amerykański piosenkarz i aktor średnio-niskiego formatu (znany głównie z serialu "Imperium"), wychodził właśnie z Subway'a i zmierzał do swojego mieszkania w centrum Chicago, gdy napadło go dwóch białych mężczyzn. Fizyczny atak nastąpił w akompaniamencie rzucanych pod adresem Smolletta obelg o charakterze rasistowskim i homofobicznym (Jussie jest czarnoskórym gejem). Dało się również słyszeć wykrzykiwane przez napastników hasło "Make America Great Again", będące sloganem wyborczym Donalda Trumpa i obecnie często kojarzone z antyimigracyjnymi nastrojami w Stanach Zjednoczonych. Mężczyźni wylali również na swoją ofiarę dziwną substancję, po czym zbiegli.

    Tego samego ranka, po krótkiej hospitalizacji, Smollett został wypisany do domu w dobrym stanie ogólnym. Poza powyższą historią zeznał policji, że napaść odbyła się ewidentnie na podłożu nienawiści i mogła mieć związek z jego wcześniejszą krytyką administracji Trumpa.

    W świecie amerykańskich social media zawrzało. Liczni aktorzy i politycy z oburzeniem i współczuciem wypowiadali się o zaistniałej sytuacji, jednocześnie okazując wsparcie Smollettowi. W mediach rozgorzała dyskusja na temat aktualnej sytuacji w kraju i cichym zezwalaniu na mowę nienawiści. Jessie nie był jednak w pełni usatysfakcjonowany odzewem i miał nawet powiedzieć, że gdyby napastnikami byli Meksykanie, muzułmanie, albo czarnoskórzy, wówczas mniej osób miałoby tak sceptyczne nastawienie do jego historii.

    Poniżej możecie obejrzeć i posłuchać, jak przekonująco Jussie opowiadał o ataku w pierwszym wywiadzie po wydarzeniu:


   A to wszystko to dopiero początek...

Jak to właściwie było?

     Jako że napaść na Jussiego odbiła się tak głośnym echem w całym kraju, to chicagowska policja nie miała wyjścia- sprawą musiała się zająć. I tak oto przez kolejny miesiąc, stróże prawa przeglądali nagrania z monitoringu, analizowali dowody, przepytywali świadków i łączyli fakty. Do sprawy włączyło się również FBI.

     Jakież było zdziwienie opinii publicznej gdy w połowie lutego okazało się, że... całą napaść upozorował sam Jussie Smollett! Wynajął on w tym celu dwóch braci nigeryjskiego pochodzenia,  Abimbola ("Abel" lub "Bola") i Olabinjo ("Ola") Osundairo, których nota bene poznał na planie serialu "Imperium" i do których, podobno, od czasu do czasu pisał, by zdobyć różne narkotyki, wliczając w to ekstazy i kokainę. Na kilka dni przed "atakiem" Smollett dokładnie poinstruował "napastników" co mają robić i jakie hasła wykrzykiwać oraz wręczył im czek na $3,500 dolarów.

Bracia Osundairo
     Bracia Osundairo zostali zatrzymani przez odpowiednie służby na lotnisku, gdzie wybierali się do Nigerii (albo stamtąd wracali- w zależności od źródła). Swoimi zeznaniami uzupełnili dotychczasowe ustalenia policji i mimo że Jussie kategorycznie zaprzeczał tym doniesieniom podczas swoich przesłuchań, wkrótce został oskarżony o składanie fałszywych zeznań i upozorowanie napaści. Według ustaleń policji motywem aktora do upozorowania ataku na samego siebie było... niezadowolenie z dotychczasowej gaży na planie "Imperium" i chęć zdobycia rozgłosu, który to miałby mu przynieść wyższe zarobki.

Ekspresowy proces...

     Pomiędzy 20 lutego a 26 marca 2019 roku, Smollett zdążył zostać postawiony w stan oskarżenia i usłyszeć zarzuty składania policji fałszywych zeznań (jest to zbrodnia czwartego stopnia zagrożona karą 3 lat pozbawienia wolności), oddać się w ręce policji, wyjść za kaucją w wysokości 10 tysięcy dolarów zapłaconą przez jego przyjaciela (czyli raptem 10% z zażądanej przez sąd kwoty), aż w końcu pójść na ugodę, na mocy której wszystkie zarzuty przeciwko niemu zostały oddalone, a on w zamian zgodził się podarować zapłaconą wcześniej kaucję i odsłużyć 16 godzin prac społecznych.


     Opinią publiczną znowu zawrzało. Po pierwsze, jak to się stało, że proces aktora przebiegał tak ekspresowo? Czy celebryci mają inne prawa niż zwykli obywatele?- pytano. Po drugie, poruszyło się również środowisko prawnicze, przede wszystkim prokuratorskie. Izba Prokuratorów Stanu Illinois (IPBA) wydała nawet oficjalne oświadczenie podważające proces Smolletta i jego zakończenie, wskazując na różne naruszenia proceduralne i etyczne. (Kto ma ochotę poćwiczyć swój angielski język prawniczy, to całość oświadczenia można znaleźć TUTAJ). Również Federalne Biuro Śledcze postanowiło przyjrzeć się sprawie i zbadać, dlaczego zarzuty zostały tak szybko oddalone, ale jak do tej pory nie znam ich ustaleń.

... i kolejne procesy!
     
     Nie byłaby to jednak aż tak pasjonująca opowieść, gdyby nie... kolejne procesy związane ze sprawą.

      Otóż 28 marca, czyli raptem dwa dni po zakończeniu ekspresowego procesu Smolletta, miejscy adwokaci wraz z chicagowską policją wysłali do Jussiego oficjalne wezwanie do zapłaty. Chicago domagało się od aktora natychmiastowej zapłaty ponad 130 tysięcy dolarów jako rekompensaty za nadgodziny, które musieli przepracować chicagowscy policjanci oraz inni pracownicy miejscy w związku z prowadzeniem dochodzenia nad domniemanym atakiem na aktora. Jeśli Smollett odmówiłby zapłaty za straty miasta, wówczas zgodnie z prawem mógłby zostać pozwany i Chicago mogłoby domagać się od niego trzykrotności tej kwoty, czyli prawie 400 tysięcy dolarów!

     Tak na marginesie- wyobraźcie sobie oburzenie chicagowian na tym etapie sprawy: miasto wiecznie boryka się z problemami finansowymi, co chwilę podnoszone są kolejne miejskie podatki, a tu, przez jakiegoś mało znanego aktorzynę z urojeniami, w miesiąc rozpływa się 130 tysięcy dolarów.

    Jak nietrudno się domyślić znając tę historię już na tym etapie, Jussie oczywiście wyparł się wszystkich zarzutów, powiedział, że działał w dobrej wierze i ostatecznie odmówił zapłaty 130 tysięcy, na skutek czego 12 kwietnia Chicago złożyło w sądzie zapowiadany pozew. Adwokaci aktora złożyli natomiast w odpowiedzi wniosek o oddalenie pozwu argumentując, że normalnie dochodzenie policji nie jest tak rozbudowane i ich klient nie mógł wiedzieć ani przewidzieć, że pochłonie ono aż tak duże zasoby czasowe i finansowe. Sąd jednak nie przychylił się do wniosku obrony i postanowił procedować. Na chwilę obecną sprawa jest wciąż w sądzie i szacuje się, że jej rozwiązanie może potencjalnie nastąpić w przyszłym roku. Wydaje mi się jednak, że obie strony, ze względu na rozgłos i medialność sprawy, znalazły się w niemałym impasie i o ile szybko nie pójdą na jakąś sensowną ugodę, to ten impas będzie się tylko pogłębiał. Normalnie napisałabym zatem, że nie wierzę w tak szybkie zakończenie procesu, ale mając na uwadze wcześniejsze wydarzenia w tej sprawie, to chyba wszystko jest możliwe.

    23 kwietnia do sądu federalnego z kolei trafił pozew braci Osundairo- o zniesławienie, przeciwko prawnikom Smolletta, którzy mieli podtrzymywać, że to Abel i Ola byli faktycznymi sprawcami napadu. Przypomnę, że bracia Osundairo zostali przesłuchani przez policję w lutym i, na podstawie ich zeznań i zebranych dowodów, zwolnieni.

     W błędzie jest ten, kto pomyślał, że na tym już koniec albo że Jussie postanowił przyjąć postawę obronną. Nic bardziej mylnego! Jussie postanowił atakować! Raptem kilka dni temu adwokaci Smolletta złożyli w sądzie pozew wzajemny przeciwko miastu argumentując, że policjanci celowo przedstawiali dowody tak, by sugerować, że Jussie upozorował atak, a postępowanie władz Chicago przeciwko ich klientowi jest złośliwe i wynika tylko z tego, że ówcześnie urzędujący Burmistrz- Rahm Emmanuel, podobnie jak komendant policji Eddy Johnson, nie byli zadowoleni z pierwotnego rozstrzygnięcia sprawy.

Co dalej z karierą Smolletta?

     Jak wspomniałam wcześniej, domniemanym motywem Smolletta była chęć nadania sobie rozgłosu i tym samym możliwość negocjowania wyższych stawek za swoją pracę aktorską. Jak się chłopina musiał zdziwić, gdy tuż po tym, jak postawione zostały mu oficjalne zarzuty, producenci serialu "Imperium" postanowili pozbyć się kłopotliwego aktora z obsady swojej produkcji. O ironio, zamiast dostać lepsze warunki, Jussie stracił pracę i póki co uchodzi raczej za persona non grata, niż za pożądaną postać w przemyśle filmowym.

Jussie Smollett i część obsady serialu "Imperium": Terrence Howard, Taraji Henson, Bryshere Gray oraz Trai Byers

Podsumowanie

      Przyznaję, sprawa jest dość zagmatwana (a i tak ominęłam większość wątków pobocznych!), więc na koniec pokuszę się o krótkie podsumowanie. 

    W styczniu doszło do domniemanego ataku na Jussiego. Atak miał być na tle rasistowsko-homofobicznym. Policja przeprowadziła dogłębne śledztwo wyceniane na 130 tysięcy zielonych i doszła do wniosku, że atakzostał sfingowany przez samą ofiarę, która to chciała nadać sobie trochę rozgłosu. Jussiemu zostały postawione zarzuty składania fałszywych zeznań, ale w dziwnych okolicznościach bardzo szybko zostały oddalone. Policja i miasto się obruszyły, bo straciły kupę kasy, więc zażądały od aktora zwrotu kosztów. Ten powiedział, że nie zapłaci i ostatecznie oskarżył miasto i policję o złośliwe działania.

    Mamy tu więc do czynienia z bardzo medialną, prawniczo-polityczno-szołbiznesową historią, która śmiało mogłaby posłużyć za scenariusz do kolejnego serialu. Kto wie, może z samym Jussiem w roli głównej?

    Jak doskonale widzicie, sprawa jest rozwojowa i buk jeden szumiący wie, co jeszcze może się tu wydarzyć. Będę informować!


1 komentarz:

  1. To się wpisuje w ogólną modę na #metoo. Akurat łatwo było przejrzeć monitoring i szybko wyłapać oszusta. A co z sytuacją, w której kobieta oskarża faceta o to, że 20 lat temu doszło do seksu, na który nie do końca się zgadzała? I gdy przyłączają się kolejne panienki, które poczuły łatwą kasę?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger