5/21/2013

Symbole Chicago: Marina City

Symbole Chicago: Marina City
    Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, co przedstawia środkowe zdjęcie w moim aktualnym nagłówku bloga, dziś macie szansę zaspokoić swoją ciekawość. Otóż, owe dwa kukurydzopodobne architekturalne twory to Marina City (mała ciekawostka- chyba wszystkie większe budynki mieszkalne w Chicago mają swoją nazwę), czyli parkingowo-biznesowo-mieszkalne budynki położone nad samą rzeką Chicago. Moją uwagę zwróciły już podczas pierwszej wycieczki po downtown i jak do tej pory caly czas jestem pod ich wrażeniem :)



Jeśli jesteście ciekawi, jakie widoki mogłyby towaryszyć Wam każdego dnia, gdybyście mieszkali w okolicach trzydziestego piętra jednej z kukurydz, to również tę ciekawość jestem w stanie zaspokoić :)




Chcecie wyżej? Nie ma problemu! Zapraszam na samiutki dach- wysokość 62. piętra, skąd rozpościera się przepiękny widok na rzekę, jezioro i miasto:) Muszę przyznać- potrafi tam nieźle zawiać!








A na koniec jeszcze dwa zdjęcia z internetu specjalnie dla głodnych wiedzy i ciekawostek Czytelników- spójrzcie, jak wyglądały początki budowy Marina City na początku lat 60. XX wieku oraz jak przedstawia się plan mieszkań w kukurydzach.



5/19/2013

Niedzielny rejs

Niedzielny rejs
   Wygląda na to, że do Chicago w końcu zawitało lato, co mnie, człowieka słońca, niezmiernie cieszy. Szkoda było marnować to przepiękne, niedzielne, ciepłe popołudnie na siedzenie w domu, więc wraz ze znajomymi wybraliśmy się na Navy Pier- nadjeziorny bulwar, o którym już niejednokrotnie pisałam na blogu (np. TUTAJ i TUTAJ). Dziś jednak nie spacer był naszym głównym celem, a rejs statkiem po jeziorze Michigan.
   Statktów oferujących tego typu usługi jest całe mnóstwo- jedne rejsy są krótsze, inne dłuższe, niektóre odbywają się wzdłuż rzeki (można wówczas podziwiać przepiękną architekturę miasta), inne kierują się w głąb Jeziora Michigan. Kiedy przyleciałam pierwszy raz na wakacje do Chicago, odbyliśmy rejs po rzecze i uważam, że był rewelacyjny i każdy, kto przylatuje do Chicago powinien tę atrakcję zaliczyć. Dziś natomiast wybraliśmy większy statek- piracki żaglowiec, którym odbyliśmy krótki rejs po jeziorze. Uwielbiam takie wodne atrakcje i zdecydowanie uważam to popoludnie za udane! A Was zapraszam do obejrzenia zdjęć, może poczujecie tę odrobinę relaksu i wyciszenia, którą przyniósł mi ten dzień? :)

 Jeszcze zanim weszliśmy na statek, przespacerowaliśmy się po Navy Pier. I napotkaliśmy taką oto tablicę :)
A tutaj już nadpływa nasz statek...

Czekamy na wejście na pokład...

i już plyniemy!

Żagle wznieść musiały oczywiście szczury lądowe, które dzięki łaskawości uroczych piratów znalazły się na pokładzie ;)
 
Żagiel już prawie postawiony!



Widok na Chicago z Jeziora Michigan






I czas wracać!

5/12/2013

Before I die...

Before I die...
   Pewnego pięknego, słonecznego dnia wysiadłam z metra i skierowałam się w stronę przystanku autobusowego, by kontynuować swoją podróż. Do przyjazdu autobusu miałam jeszcze trochę czasu, więc jak zawsze zaczęłam penetrować wzrokiem okolicę. Jak się okazało, znalazłam się w całkiem ciekawym miejscu- obok ogromnej tablicy umieszczonej na ścianie budynku, na której kredą można wpisywać swoje życiowe pragnienia. Tablica "Before i die..." była zapełniona i widać było, że niejednokrotnie coś było na niej zmazywane, nadpisywane i niejedna osoba już się udzieliła. Oczywiście, niektóre hasla były wpisane dla żartu, ale część... kto wie? Może to faktycznie czyjeś marzenia?



 Jak dowiedziałam się z tabliczki informacyjnej, projekt "Before I die..." został zapoczątkowany w 2011r. przez Candy Chang w Nowym Orleanie. To tam powstała pierwsza tablica, na której przechodnie mogli wpisywać swoje pragnienia. "Before I die..." ma skłonić ludzi, by przez chwilę zastanowili się nad swoim życiem i w codziennym biegu pomyśleli, co jest dla nich naprawdę ważne.


Ściany istnieją już nie tylko w Nowym Oleanie, Chicago i kilku innych amerykańskich miastach, ale także na ulicach innych kontynentów.

Oto oryginalna ściana w Nowym Orleanie:

 ...oraz w Brooklynie:


Jak się okazuje, bardziej rozbudowaną graficznie wersję można znaleźć również w Internecie. Oto niektóre z haseł ze strony BID:






Muszę przyznać, że widok tej tablicy przy przystanku autobusowym skłonił mnie do refleksji i mimo że było to już jakiś czas temu, bardzo często wracam do niej myślami... Czasem naprawdę łatwo zapomnieć, co jest dla nas ważne. Nawet jeśli mamy drobne marzenia, warto dążyć do ich spełnienia. No bo w końcu po co żyjemy, jak nie po to właśnie? :)

A Ty, co chcesz zrobić, zanim umrzesz?

5/10/2013

Miła niespodzianka u moich wrót- wprost na początek weekendu :)

Miła niespodzianka u moich wrót- wprost na początek weekendu :)
   Kilka tygodni temu wzięłam udział w bardzo ciekawym konkursie na jednym z moich ulubionych blogów- u Justyny w Holandii. Konkurs dotyczył różnych holenderskich smakołyków i łakoci. Trochę się namęczyłam, by przeszukać internet i znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, ale jak się okazało jakiś czas później- opłaciło się, bowiem konkurs wygrałam :) Kto chce się sam sprawdzić, zapraszam TUTAJ.
    A dziś dotarła do mnie nagroda- paczka z holenderskimi słodyczami! :) (tak swoją drogą- cóż to za ironia losu, ze właśnie teraz, kiedy postanowiłam się odchudzać?! Ale nie ma się co martwić- ręczę, że u takiego łasucha jak ja nic się nie zmarnuje- najwyżej dieta poddana zostanie modyfikacji:P ). Spójrzcie, co w niej znalazłam:

No przecież, że paczka z Holandii- w końcu biało-pomarańczowa :)

Nawet nie będę liczyć, ile te smakołyki mogą mieć kalorii...

Czekoladowa posypka na kanapkę- altenetywa dla Nutelli?:)

Jeee!!! Jestem bogata!

Justynko, chyba nie chwaliłaś sie, że masz wizytówki?

Jako dziecko jadłam takie gumiaki- w końcu Szczecin jest tak blisko Niemiec, a stamtąd już tylko krok do Holandii :)

   Cieszę się, że ten tydzień tak miło się zakończył. Bo nie cały taki był, oj nie! Pamiętacie, jak niedawno cieszyłam się na koncert HIM? Otóż na przedkoncertowej radości muszę się zatrzymać, bo we wtorek okazało się, że cała trasa HIM po USA została odwołana :( Ponoć zespół wróci do Stanów późnym latem, ale czyż nie planuję być wtedy na Florydzie?


Justynko, jeszcze raz bardzo dziękuję Ci za ten miły prezent!

5/05/2013

Majówka w Chicago

Majówka w Chicago
   Jak zapewne wszyscy już wiedzą, w Chicago żyje największa polonijna diaspora na świecie. Nic więc dziwnego, że i święta narodowe są tutaj obchodzone dość hucznie. Co więcej, mowi się o nich także w amerykańskiej telewizji, choć najczęściej pousza się temat polskiej kuchni :) Przykład można obejrzeć TUTAJ (mam problem z dodaniem filmiku, więc muszę pozostać przy linku).

   Zaówno Dzień Flagi, jak i Święto Konstytucji 3 maja to dla Polonii dobra okazja do wywieszenia polskich flag, zwrówno przed domami, jak i na samochodach. Także tych sportowych :)


    W sobotę przed południem ulicami Chicago przeszła polska parada. Bardzo żałuję, że nie mogliśmy wziąć w niej udziału, ale za rok już na pewno nas tam nie zabraknie :) A tymczasem kilka zdjęć z tego wydarzenia zaczerpniętych z internetu:










   W Centrum Kopernikowskim przez cały weekend odbywał się natomiast majówkowy festyn, na którym wystąpiło kilkanaście miejscowych zespołów, można było zjeść polskie specjały, a dzieci zabawiali animatorzy. Atrakcją majówki był zdecydowanie koncert zespołu Perfekt. A właściwie 2 koncerty, ponieważ zainteresowanie biletami było tak duże, że organizatorzy na kilka dni przed majówką zdecydowali się zorganizować jeszcze jeden, dodatkowy koncert.
   Co jak co, ale takiego wydarzenia nie mogliśmy odpuścić :) Co ciekawe, wybraliśmy się tam z Anią, którą poznałam dzięki temu właśnie blogowi :) Koncert był badzo udany, muzycy profesjonalni, nie gwiazdorzyli, ale utrzymywali kontakt z publicznością i dali naprawdę świetny występ. Nam podobało sie podwójnie, bo mieliśmy miejsce w pierwszym rzędzie :)





lista utworów :)


 A na koniec krótkie ogłoszenie dla Czytelników z Chicago- w październiku będziemy mieli okazję wybrać się na koncert Wilków :) Ja idę!
Copyright © 2016 Pamiętnik Emigrantki , Blogger